Pod ziemią i w zaroślach Mętkowa zostały ślady niemieckiej bazy Luftwaffe

Pod ziemią i w zaroślach Mętkowa zostały ślady niemieckiej bazy Luftwaffe

Między dzisiejszymi ulicami Nadwiślańską i Chechlaną zachowały się ślady wojennej instalacji, która nie przypominała zwykłego polowego posterunku. Był tu bunkier dowodzenia, radiostacja, stanowiska dział przeciwlotniczych oraz zaplecze dla kilkuset niemieckich żołnierzy. Pozostałości są rozsiane także w rejonie wałów wiślanych, gdzie obecnie biegnie Wiślana Trasa Rowerowa.

  • Bunkier dowodzenia miał połączenie z innym obiektem
  • Stanowiska Flak chroniły zakłady w Oświęcimiu
  • Przy Wiślanej Trasie Rowerowej zostały beczki zadymiające

Bunkier dowodzenia miał połączenie z innym obiektem

O historii tego miejsca opowiada Mirosław Dudek z Babic, pasjonat i znawca dziejów regionu. Według niego najcenniejszą pozostałością po niemieckiej bazie jest bunkier dowodzenia Luftwaffe.

„Do środka prowadziły dwa wejścia. Wewnątrz znajdowała się radiostacja. Od budynku biegnie gruby kabel, prowadzący w kierunku drogi babickiej”.

Nie wiadomo, z jakim obiektem kabel był połączony. Sam bunkier pokazuje jednak, że niemieckie stanowiska w Mętkowie tworzyły część większego systemu łączności i obrony, a nie pojedynczy punkt rozmieszczony przypadkowo wśród zabudowy.

W pobliżu, w odległości około pół kilometra, znajdowały się działa przeciwlotnicze Flak 18, nazywane potocznie „osiemdziesiątkami ósemkami”. Z zachowanych fotografii archiwalnych wynika, że ustawiono ich co najmniej 29. Część dział przymocowano do żelbetowych podstaw, których pozostałości nadal można dostrzec w terenie.

Stanowiska Flak chroniły zakłady w Oświęcimiu

Działa miały zabezpieczać przed nalotami bombowców oraz atakami pojazdów pancernych zakłady IG Farben w Oświęcimiu . Niemiecki koncern produkował tam materiały potrzebne armii.

Obsługa jednego działa liczyła co najmniej kilkunastu żołnierzy. Sama liczba stanowisk wskazuje więc, że w Mętkowie musiały przebywać setki niemieckich wojskowych. Większość z nich mieszkała w betonowo-drewnianych barakach w rejonie dzisiejszej ulicy Nadwiślańskiej.

Baza miała także zaplecze niezbędne do codziennego funkcjonowania:

  • kuchnię,
  • stołówkę,
  • lazaret,
  • baraki mieszkalne,
  • okopy dla żołnierzy.

Archiwalne zdjęcia pozwalają odtworzyć układ części wojskowego kompleksu. Opowieści mieszkańców wskazują natomiast, że żołnierze byli narażeni na skutki bombardowań. Dudek przytacza relacje o nalocie, podczas którego niemal wszyscy przebywający w jednym miejscu mieli zginąć.

W wyżej położonej części domu przy ulicy Karola Wojtyły zakwaterowano oficerów. Jedna z mieszkanek opowiadała również o niemieckim oficerze, który podczas bombardowania wybiegł z budynku i ruszył w stronę obiektu znajdującego się dziś przy bibliotece. Mężczyzna nagle upadł i najprawdopodobniej zmarł na zawał. Przy jego ciele znaleziono list z Niemiec, z którego wynikało, że podczas bombardowania zginęła cała jego rodzina.

Przy Wiślanej Trasie Rowerowej zostały beczki zadymiające

Pozostałości niemieckiej infrastruktury znajdują się także w pobliżu wałów wiślanych. Na obszarach, gdzie trawa jest niższa, można zauważyć beczki zadymiające. Podczas wojny wykorzystywano je do wytwarzania sztucznej mgły, która miała utrudniać lotnictwu odnalezienie zakładów IG Farben.

Dzisiaj część tego terenu przecina Wiślana Trasa Rowerowa. W czasie przejazdu warto pamiętać, że widoczne w ziemi żelbetowe elementy, pozostałości stanowisk i stare wyposażenie nie są przypadkowymi obiektami. To ślady rozbudowanej bazy przeciwlotniczej, która obejmowała nie tylko działa, lecz także łączność, zakwaterowanie, zaplecze medyczne i system maskowania.

na podstawie: Gmina Babice.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji