Uwaga! BURZE/2 (komunikat RSO)

Konwicki po 100 latach - pisarz, który z pamięci zrobił literaturę i kino

Konwicki po 100 latach - pisarz, który z pamięci zrobił literaturę i kino

FOT. MBP w Chrzanowie

W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chrzanowie dziś szczególnie łatwo wrócić do Tadeusza Konwickiego. 22 czerwca 1926 roku urodził się twórca, który przez całe życie pisał o utracie, wojnie i pamięci - a przy tym potrafił mówić o tym tak, że jego proza nadal brzmi świeżo. 📚

    1. rocznica urodzin Tadeusza Konwickiego przypomina, jak bardzo był autorem z własnym tonem
  • Od “Rojstów” do “Małej Apokalipsy” - jego książki dalej trafiają w nerw
  • Kino też miało jego podpis, a niezależność była dla niego sprawą zasadniczą

100. rocznica urodzin Tadeusza Konwickiego przypomina, jak bardzo był autorem z własnym tonem

Tadeusz Konwicki przyszedł na świat w Nowej Wilijce pod Wilnem i dzieciństwo spędził na Wileńszczyźnie. To właśnie ten świat - krajobraz dawnych Kresów, nagle przerwany przez historię - wracał potem w jego książkach niemal obsesyjnie, ale nigdy w prosty, szkolny sposób.

W czasie II wojny światowej walczył w Armii Krajowej. Po wojnie, jak wielu ludzi z tamtych stron, musiał zostawić rodzinne miejsce i ułożyć życie na nowo w Polsce. Z tej biografii wyrastała jedna z najmocniejszych cech jego twórczości: stale obecna pamięć o utraconej ojczyźnie i o pokoleniu, które dorosłość przeżyło w cieniu wojny.

Od “Rojstów” do “Małej Apokalipsy” - jego książki dalej trafiają w nerw

Konwicki debiutował jako prozaik w latach 50. i szybko wypracował styl, którego nie da się pomylić z żadnym innym. Łączył autobiografizm, historyczną refleksję, ironię, groteskę i poetyckie obrazy. Dzięki temu jego książki nie są jedynie opowieściami o minionej epoce - są też pytaniem o odpowiedzialność, pamięć i miejsce człowieka w świecie, który potrafi się rozsypać w jeden moment.

Do najważniejszych tytułów należą “Rojsty”, “Sennik współczesny” i “Kompleks polski”. Najmocniej w pamięci czytelników i krytyków zapisała się jednak “Mała Apokalipsa” - powieść, która pod koniec PRL-u była czytana jak przenikliwy zapis politycznej i społecznej rzeczywistości tamtych lat. 📚

Właśnie w takich książkach widać, że Konwicki nie próbował dopasować się do literackiej mody. Pisał tak, jakby najważniejsze było uchwycenie pęknięcia między prywatnym doświadczeniem a wielką historią. I dlatego jego proza wciąż działa - także na tych, którzy PRL znają już tylko z opowieści.

Kino też miało jego podpis, a niezależność była dla niego sprawą zasadniczą

🎬 Równolegle Konwicki rozwijał się jako filmowiec. Pisał scenariusze dla ważnych twórców polskiego kina, a jako reżyser stworzył filmy, które dziś wymienia się jednym tchem z klasyką: “Ostatni dzień lata”, “Salto” i “Jak daleko stąd, tak blisko”. Każdy z nich niósł ten sam rodzaj wrażliwości co jego proza - uważność na czas, pamięć i ludzką kruchość.

W latach 70. i 80. działał też w niezależnym obiegu kultury. Publikował poza cenzurą i wspierał środowiska opozycyjne, ale sam nie chciał uchodzić za publicznego moralistę. Ceniono go za niezależność myślenia, dystans do siebie i świata oraz wyjątkową uczciwość artystyczną.

7 stycznia 2015 roku zmarł w Warszawie, zostawiając po sobie dorobek, do którego wciąż wracają czytelnicy, badacze i twórcy. To jeden z tych autorów, których nie da się zamknąć w jednym haśle - bo i literatura, i kino były u niego sposobem na to samo: opowiedzenie o człowieku wrzuconym w historię bez gotowej instrukcji obsługi.

na podstawie: MBP w Chrzanowie.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (MBP w Chrzanowie). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.