Wieczorny oprysk ratuje pszczoły. W Babicach padł pilny apel do rolników

Wieczorny oprysk ratuje pszczoły. W Babicach padł pilny apel do rolników

W gminie Babice wystarczyło kilka minut, by zrobiło się naprawdę groźnie dla owadów zapylających. Pszczelarze ostrzegają, że oprysk wykonany w środku dnia potrafi zamienić kwitnące pole w śmiertelną pułapkę. Michał Martyna z Koła Pszczelarskiego w Babicach mówi wprost, że takich sytuacji nie wolno lekceważyć. To nie jest drobny błąd w gospodarowaniu. Od tego zależą całe rodziny pszczół, a wraz z nimi plony, owoce i równowaga w przyrodzie.

  • W jednej miejscowości niewiele brakowało do pszczelej katastrofy
  • Oprysk w pełnym słońcu to ryzyko, którego można uniknąć
  • Proste zasady, które chronią całe pasieki

W jednej miejscowości niewiele brakowało do pszczelej katastrofy

W minionym tygodniu w jednej z miejscowości na terenie gminy Babice sytuacja była już bardzo napięta. Według relacji pszczelarzy rolnik miał rozpocząć oprysk w godzinach, kiedy pszczoły pracują najintensywniej. W takich warunkach chwila nieuwagi może oznaczać ogromne straty.

Na szczęście ktoś zareagował w porę. Jeden z pszczelarzy zauważył zagrożenie i przerwał zabieg, zanim doszło do większej szkody. Michał Martyna podkreśla, że ta interwencja mogła uratować znaczną część owadów w okolicy.

„Na szczęście jeden z pszczelarzy, widząc co się dzieje, w porę temu zapobiegł. Dzięki temu trzy czwarte populacji pszczół na terenie gminy Babice ocalało” – mówi Michał Martyna.

To brzmi jak pojedynczy epizod z pola, ale w rzeczywistości chodzi o coś znacznie większego. Jeśli giną zapylacze, ucierpi nie tylko pasieka. Słabiej zawiązują się owoce, spadają plony, a w całym ekosystemie zaczyna brakować ważnego ogniwa.

Oprysk w pełnym słońcu to ryzyko, którego można uniknąć

Pszczelarze z Babic przypominają, że największe niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy opryski wykonuje się za dnia, podczas największej aktywności owadów. Problem pogłębiają środki toksyczne dla zapylaczy oraz zabiegi wykonywane w czasie kwitnienia roślin. Wtedy pszczoły, trzmiele i motyle pracują najbliżej miejsc, które są opryskiwane.

W praktyce oznacza to jedno: nawet potrzebny zabieg może stać się groźny, jeśli zostanie źle zaplanowany. Dlatego tak ważne jest, by nie działać „na szybko” i nie sięgać po oprysk w samo południe, gdy wszystko w ogrodzie i na polu tętni życiem.

Koło Pszczelarskie w Babicach zwraca też uwagę na jeszcze jeden problem – brak informacji dla pszczelarzy. Bez niej nie da się odpowiednio zabezpieczyć uli ani ograniczyć strat. A to właśnie komunikacja między rolnikiem a pszczelarzem często decyduje o tym, czy dzień skończy się spokojnie, czy dramatycznie.

Proste zasady, które chronią całe pasieki

Specjaliści i pszczelarze z Babic nie zostawiają tu miejsca na domysły. Z ich apelu wynika kilka prostych reguł, które naprawdę mają znaczenie:

  • opryski najlepiej wykonywać wieczorem lub nocą,
  • nie stosować zabiegów w czasie kwitnienia roślin,
  • wybierać środki bezpieczne dla zapylaczy,
  • informować lokalnych pszczelarzy o planowanych opryskach,
  • wykonywać zabieg tylko wtedy, gdy jest rzeczywiście potrzebny.

To niewiele, a może zdecydować o przetrwaniu całych rodzin pszczelich. I właśnie dlatego apel z Babic brzmi tak stanowczo. Pszczoły nie są dodatkiem do rolnictwa. Są jego cichym fundamentem.

Martyna przypomina też o szerszym wymiarze sprawy. Pszczoły, trzmiele i motyle potrzebują ochrony, bo bez nich nie ma owoców ani plonów, a cała przyrodnicza układanka zaczyna się chwiać. Dbanie o zapylacze nie jest więc gestem na pokaz. To zwykła ostrożność, która chroni i pasieki, i przyszłe zbiory.

na podstawie: UG Babice.