Obok nowego domu dziecka, w którym na początku listopada rozgościło się dziewięciu pierwszych podopiecznych, już wkrótce zostanie otwarty punkt interwencji kryzysowej. To będzie jedyne takie miejsce w Małopolsce zachodniej, gdzie dach nad głową i wsparcie znajdą ofiary przemocy domowej, powodzianie czy pogorzelcy.

- Nie odmówimy pomocy nikomu, kto znajdzie się nagle w dramatycznej sytuacji - przekonuje Joanna Stecz, dyrektor Powiatowego Ośrodka Wsparcia Dziecka i Rodziny w Chrzanowie. Dodaje, że podopieczni będą mieli około trzech miesięcy, by poradzić sobie ze swoimi emocjami i problemami mieszkaniowymi.

- To optymalny czas, by nasi pedagodzy i psychologowie pomogli stanąć im na nogach, ale także nie uzależnili ich od pomocy - podkreśla Stecz. W tym czasie zapewni każdemu mieszkanie. Wyżywienie każdy będzie musiał zorganizować sobie jednak we własnym zakresie. Oczywiście pani dyrektor nikomu nie odmówi obiadu, gdy dotrze do ośrodka po awanturze domowej. Jest przygotowana także na wizyty kobiet wyrwanych z domów publicznych.

- Zdarza się, że takie kobiety trafiają do placówki w samej bieliźnie. Będzie czekał na nie świeży dres oraz środki higieniczne - zapewnia Joanna Stecz. Obecnie trwa praca nad regulaminem nowego ośrodka. Pewne jest, że znajdzie w nim miejsce przynajmniej dziesięć osób.

Dyrektorka ośrodka Joanna Stecz (na pierwszym planie) wraz ze swoją dobrze przygotowaną kadrą jest gotowa spieszyć z pomocą ofiarom przemocy domowej

Źródło:

tekst i zdjęcie: Magdalena Balicka