Nawet 300 zmian rozkładów jazdy każdego dnia wprowadzają nasi kolejarze. Na stronie internetowej Przewozów Regionalnych jest specjalna wyszukiwarka opóźnień i "tymczasowych zmian rozkładu jazdy". Dla stacji Tarnów lista zmian mieści się na czterech stronach A4. Dla Krakowa Głównego - na siedmiu.

Cierpliwość pasażerów, którzy regularnie podróżują pociągami po Małopolsce, wystawiana jest na wielką próbę. Każdego dnia koleje wprowadzają modyfikacje rozkładów jazdy. Jest ich ok. 200-300. Kupujący bilety na pociągi PKP i Przewozów Regionalnych (PR) muszą przed podróżą sprawdzać, o ile spóźniony będzie ich pociąg lub... o ile wcześniej odjedzie.

Pasażerowie mają tego dość. - To paranoja. Koleje to skansen z czasów PRL - uważa Marek Szablowski, tarnowianin pracujący w Krakowie.

- Nigdy nie wiem, czy uda mi się dojechać do pracy na czas - dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Nadia Jarzyna, 21-letnia studentka z Oświęcimia, która dojeżdża na zajęcia w Krakowie pociągiem.

- Denerwuję się za każdym razem, kiedy stoję na peronie i czekam. Z Krakowa do Oświęcimia jest przecież rzut beretem, a mimo to pociągi ciągle się spóźniają lub zatrzymują się w połowie trasy i stoją 20 minut - mówi .

Jak tłumaczą przedstawiciele kolei, za taką sytuację nie odpowiadają przewoźnicy, ale zarządca infrastruktury kolejowej i torów.

- Tymczasowe zmiany rozkładu jazdy są niezależne od nas - tłumaczy Michał Lipiński z biura prasowego Przewozów Regionalnych. - Zmian jest faktycznie dużo, jednak staramy się wpływać na zarządcę, by raczej opóźniał odjazdy, niż je przyspieszał - dodaje Lipiński.

Niemal wszystkimi torami w kraju zarządza spółka PKP Polskie Linie Kolejowe. PLK odpowiada też za organizację transportu i bezpieczeństwo na torach.

- Po prostu mamy taki okres, że musimy prowadzić prace remontowe na wielu odcinkach naraz - wyjaśnia Krzysztof Łańcucki, rzecznik prasowy PKP PLK. Tłumaczy, że ma to związek z ogromem prac dofinansowywanych z Unii Europejskiej. - Terminy nas gonią, a prac jest naprawdę bardzo dużo. I tak staramy się je prowadzić w ten sposób, by nie trzeba było całkowicie wyłączać tras z ruchu. Przeważnie zamknięty jest tylko jeden tor, a pociągi mogą jeździć drugim - dodaje Łańcucki.

Problem wygląda więc tak, że torów do dyspozycji jest mniej, a pociągów jest tyle samo co wcześniej i wiele z nich musi czekać na swoją kolej przejazdu. Według PKP PLK taka sytuacja może się utrzymać nawet do... 2014 roku, kiedy kolejarze mają zakończyć najważniejsze prace.
Ciągłe wprowadzanie zmian jest problemem nie tylko dla podróżnych.

Również pracownicy spółek kolejowych mają coraz większe problemy z koordynacją działań i przekazywaniem informacji pasażerom.

- Nie dajemy już rady. Głowy nam pękają od nadmiaru informacji i danych, które trzeba uwzględnić podczas codziennego wprowadzania tylu zmian - mówi nam, prosząc o anonimowość, pracownik Przewozów Regionalnych. - Podróżni się wściekają, ale to na nas spadają gromy. W końcu ktoś się pomyli... Oby nie doszło do jakiejś katastrofy - przestrzega.

- Kolej mogłaby się stać głównym środkiem komunikacji w naszym regionie. Ale do tego potrzebne jest przede wszystkim właściwe funkcjonowanie - uważa krakowianka Justyna Arnold, która właśnie czeka na pociąg z Zakopanego do Krakowa. - Tyle się mówi o zmianach na kolei, ale chyba nie o takie zmiany chodzi.

Chrzanowski24.pl sprawdził jak sytuacja wygląda na PKP w Trzebini?

Obecnie jak czytamy na internetowym rozkładzie jazdy z Trzebini do Krakowa Głównego pociągi jadą różnie.

Pociągi regionalne jadące od godziny 6:00 do 8:10 trasę pokonują w okolicach 55 minut. Natomiast pociąg wyruszający o godzinie 8:59 w Krakowie będzie dopiero po 67 minutach. Im później, tym godziny bardziej się zmieniają. Godzina wyjazdu z Trzebini 9:20, przyjazdu do Krakowa 10:35 - czas 75 minut.

Podróż powrotna natomiast może sprawić niespodziankę, zwłaszcza o godzinie 7:35 kiedy to czas przejazdu wynosi 45 minut - minutę szybciej niż InterRegio (zatrzymujący się po drodze tylko w Krzeszowicach).

Zakopane. Według Justyny Arnold, ciągłe zmiany rozkładu jazdy to lekceważenie pasażerów.

Źródło:

Tekst: Piotr Odorczuk
fot. Łukasz Bobek
Współpraca: (łb, mon, pik)