W Harmonijce śmiech i zabawa zagłuszyły codzienny trud opieki

W Harmonijce śmiech i zabawa zagłuszyły codzienny trud opieki

W trzebińskiej „Harmonijce” zwykły szkolny dzień zamienił się w spotkanie, które trudno pomylić z oficjalną uroczystością. Wśród konkurencji sportowych, występów i rozmów rodziców z nauczycielami wyraźnie było widać coś więcej niż tylko dobrą zabawę – ludzi, którzy na co dzień dźwigają odpowiedzialność za rozwój swoich dzieci. Piknik przyniósł im chwilę oddechu, ale też przypomniał, jak ważne są miejsca budowane na zaufaniu. To właśnie tam najłatwiej zobaczyć, że razem znaczy więcej niż obok siebie.

  • Na pikniku każdy mógł znaleźć swój rytm
  • W Harmonijce codzienność buduje się z zaufania
  • Mury są już za ciasne dla rosnącej potrzeby

Na pikniku każdy mógł znaleźć swój rytm

Rodzinne spotkanie w „Harmonijce” miało lekki, niemal sąsiedzki charakter, choć jego znaczenie było znacznie większe. Dzieci brały udział w zabawach i konkurencjach sportowych, pojawiły się też występy artystyczne, a całość miała przede wszystkim łączyć, nie dzielić na widzów i wykonawców. Tego dnia nie chodziło o pokaz, lecz o wspólne przeżycie czegoś prostego i potrzebnego – radości bez presji.

W takim miejscu nawet zwykłe rozmowy nabierają ciężaru. Rodzice mogli zobaczyć, że nie są z tym sami, a kadra placówki znów znalazła się blisko tych, z którymi pracuje na co dzień. To ważne zwłaszcza tam, gdzie opieka nad dzieckiem z niepełnosprawnością wymaga cierpliwości, konsekwencji i stałego wsparcia, także wtedy, gdy nikt nie patrzy.

W Harmonijce codzienność buduje się z zaufania

„Harmonijka” jest jedyną taką placówką w regionie. Obecnie obejmuje opieką około 40 dzieci i młodych osób z różnymi deficytami rozwojowymi. Dla wielu z nich to nie tylko szkoła i przedszkole, ale również bezpieczna przystań, w której mogą uczyć się, ćwiczyć i po prostu czuć się akceptowane.

“Przyjmujemy dzieci z różnymi deficytami rozwojowymi i żaden z tych deficytów nie jest dla nas problemem” – podkreśla Ewa Morawiec, psycholog i współzałożycielka placówki.

Jak mówiła, najważniejsze pozostaje poznanie tych dzieci i przełamanie lęku przed innością. To zdanie dobrze oddaje filozofię miejsca, które nie stawia na etykiety, ale na uważność i indywidualne podejście. Placówka przyjmuje podopiecznych nie tylko z Trzebini, ale także z okolicznych miejscowości, a rodziny, jak zaznaczała Ewa Morawiec, przekazują sobie informacje o tym, że można tu znaleźć nie tylko fachową opiekę, lecz także zrozumienie.

Mury są już za ciasne dla rosnącej potrzeby

Siedziba „Harmonijki” mieści się w dawnej przychodni zdrowia przy ul. Grunwaldzkiej, gdzie zaadaptowano część pomieszczeń. Problem w tym, że potrzeby rosną szybciej niż dostępna przestrzeń. Nabór stale się zwiększa, dlatego placówka myśli o remoncie pozostałych pomieszczeń na parterze i uruchomieniu warsztatów terapii zajęciowej na piętrze.

Dla części rodzin to sprawa pilna. Dwoje podopiecznych wkrótce kończy edukację ze względu na wiek, a to oznacza konieczność szukania dalszego wsparcia poza dotychczasowym rytmem dnia. Warsztaty mogłyby tę lukę wypełnić i pozwolić tym osobom zostać w znanym środowisku.

Na co dzień w placówce prowadzone są specjalistyczne zajęcia bez dodatkowych opłat. To szeroki zestaw terapii, dopasowywany do możliwości każdego dziecka: – terapia integracji sensorycznej
– terapia behawioralna
– terapia ręki
– terapia polisensoryczna
– logopedia
– terapia pedagogiczna i psychologiczna
– muzykoterapia
– arteterapia
– dogoterapia
– rehabilitacja ruchowa metodą DUNAG
– hipoterapia
– zajęcia w sali doświadczania świata

Jeśli któreś dziecko nie może uczestniczyć w zajęciach stacjonarnych, placówka organizuje też indywidualną pracę w domu rodzinnym. Z kolei na podstawie opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej prowadzone są zajęcia wczesnego wspomagania rozwoju.

Wśród gości pikniku byli burmistrz Trzebini Jarosław Okoczuk, jego zastępca Mirosław Cholewa oraz radni. Samorządowcy zobaczyli miejsce, które dla wielu rodzin stało się ważnym punktem wsparcia, a nie tylko szkolnym adresem.

“Najważniejsze i najpiękniejsze słowo, jakie powinno dziś wybrzmieć, to słowo „dziękuję”” – mówił burmistrz Jarosław Okoczuk.

I właśnie to słowo najlepiej pasowało do tego dnia. Do ludzi, którzy przyszli razem. Do dzieci, które miały swój czas radości. I do placówki, która od 2019 roku pokazuje, że dobra opieka zaczyna się od uważności, a kończy dopiero tam, gdzie kończy się potrzeba drugiego człowieka.

na podstawie: UM Trzebinia.