Hrabia z Poręby Żegoty zostanie błogosławionym – droga prowadziła do Auschwitz

6 czerwca 2026 roku oczy wiernych z całej Małopolski, a szczególnie mieszkańców gminy Alwernia, zwrócą się w stronę krakowskich Łagiewnik. To właśnie tam odbędzie się uroczysta beatyfikacja ks. Włodzimierza Szembeka, salezjanina pochodzącego z Poręby Żegoty. Jego historia to niezwykły zapis drogi od arystokratycznych salonów i zarządzania ogromnym majątkiem, przez pokorną służbę zakonną, aż po męczeńską śmierć w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Kim był człowiek, który w wieku 45 lat porzucił życie hrabiego, by zostać skromnym zakonnikiem, a ostatecznie oddać życie za drugiego człowieka?
- Kim był Włodzimierz Szembek? Droga od Poręby Żegoty do Auschwitz
- Życie Ziemianina – Przed Wstąpieniem do Salezjanów
- Powołanie w Wieku 45 Lat – Niezwykła Decyzja Hrabiego
- Formacja Salezjańska i Praca Kapłańska (1929–1942)
- Okupacja Niemiecka – Ostatnie Lata Ks. Szembeka
- Heroiczna Śmierć – Ofiarowanie Życia za Księdza Kozaka
- Droga do Beatyfikacji – Proces Kanonizacyjny
- Beatyfikacja 6 Czerwca 2026 – Znaczenie dla Poręby Żegoty i Kościoła
Kim był Włodzimierz Szembek? Droga od Poręby Żegoty do Auschwitz
Włodzimierz Szembek to postać, która wymyka się prostym schematom i hagiograficznym uproszczeniom. Urodzony 22 kwietnia 1883 roku w Porębie Żegoty, dorastał w świecie, w którym nazwisko Szembek otwierało niemal wszystkie drzwi, ale też nakładało ogromną odpowiedzialność moralną i społeczną. Był synem hrabiego Zygmunta i Klementyny z Dzieduszyckich, co stawiało go w samym centrum polskiej elity intelektualnej, gospodarczej i towarzyskiej przełomu wieków. Jego dzieciństwo i młodość przypadły na czasy, gdy arystokracja wciąż pełniła rolę naturalnych liderów lokalnych społeczności, a dwór w Porębie Żegoty był nie tylko centrum zarządzania majątkiem, ale przede wszystkim ośrodkiem kultury, tradycji patriotycznej i głębokiej wiary.
Jego droga życiowa to fascynujący proces stopniowego, świadomego wyzbywania się przywilejów na rzecz służby, która z każdym rokiem stawała się coraz bardziej radykalna i bezkompromisowa. Od wykształconego agronoma, który z pasją modernizował małopolskie rolnictwo, przez gorliwego społecznika dbającego o bezpieczeństwo pożarowe i rozwój duchowy swoich sąsiadów, aż po dojrzałego mężczyznę, który w połowie życia decyduje się na całkowite zerwanie z dotychczasowym statusem i wygodami. Finał tej drogi miał miejsce za drutami KL Auschwitz, gdzie jako więzień numer 60019 dokonał aktu najwyższego poświęcenia, który dziś, po ponad osiemdziesięciu latach, znajduje swój finał w chwale ołtarzy.
Dla mieszkańców powiatu chrzanowskiego i gminy Alwernia, ks. Szembek to nie tylko postać z kart historii Kościoła powszechnego, ale przede wszystkim “swój” człowiek, którego korzenie tkwią głęboko w tutejszej, kamienistej ziemi. To właśnie w Porębie Żegoty, wśród malowniczych pagórków i gęstych lasów Małopolski, kształtował się jego charakter i wrażliwość. Tam uczył się dostrzegać potrzeby drugiego człowieka, co później przekuł w konkretne czyny – od fundowania kościołów po ofiarowanie własnego życia w obozowym piekle. Nadchodząca beatyfikacja, zaplanowana na 6 czerwca 2026 roku, jest zwieńczeniem wieloletnich starań o uznanie jego heroiczności, co dla lokalnej społeczności stanowi powód do ogromnej dumy i okazję do ponownego odkrycia własnej tożsamości narodowej i religijnej.
Życie Ziemianina – Przed Wstąpieniem do Salezjanów
Zanim Włodzimierz Szembek przywdział czarny, skromny habit salezjański, przez ponad dwie dekady funkcjonował jako wzorowy ziemianin, łączący szlachecką tradycję z nowoczesnym podejściem do gospodarki. Jego zaplecze rodzinne było imponujące i wielowątkowe, stanowiąc fundament jego późniejszych wyborów. Stryj Włodzimierza, biskup Jerzy Szembek, był jedną z najbardziej wpływowych postaci Kościoła katolickiego w carskiej Rosji, pełniąc funkcję metropolity mohylewskiego. To właśnie od niego młody Włodzimierz mógł czerpać wzorce niezłomności i dyplomacji w obliczu trudnych warunków politycznych. Z kolei rodzina Dzieduszyckich, z której pochodziła jego matka, słynęła z mecenatu nad nauką i kulturą, co zaszczepiło w nim głód wiedzy i głęboki szacunek do edukacji jako narzędzia zmiany społecznej.
Po ukończeniu prestiżowego krakowskiego Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego, Włodzimierz podjął studia na Wydziale Rolnym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nie był to wybór podyktowany jedynie modą czy chęcią posiadania dyplomu, ale realną potrzebą profesjonalnego zarządzania rodzinnymi dobrami w zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej początku XX wieku. Jako agronom z dyplomem najstarszej polskiej uczelni, przejął od matki zarząd nad ogromnym majątkiem liczącym ponad 3,5 tysiąca hektarów ziemi. W jego skład wchodziły dobra w Węgierce, Kramarzówce i Pruchniku. Włodzimierz nie był typem “pana z dworu”, który jedynie doglądał zysków z bezpiecznej odległości. Osobiście angażował się w procesy produkcyjne, wprowadzał nowoczesny płodozmian, dbał o jakość inwentarza i modernizował park maszynowy, co w tamtym czasie na galicyjskiej wsi było rzadkością i budziło podziw sąsiadów.
Jego działalność charytatywna i społeczna wykracła daleko poza ramy zwykłej, arystokratycznej filantropii. To właśnie z jego inicjatywy i w dużej mierze z jego prywatnych funduszy powstał drewniany kościół we wsi Kramarzówka. Budowa tej świątyni była odpowiedzią na realne potrzeby duchowe mieszkańców, którzy do najbliższego kościoła parafialnego mieli do pokonania wiele kilometrów błotnistych dróg. Włodzimierz nie tylko wyłożył pieniądze, ale osobiście czuwał nad każdym etapem prac budowlanych, dbając, by świątynia była nie tylko funkcjonalna, ale i piękna. Równolegle angażował się w życie społeczne jako prezes lokalnej Straży Ogniowej, co pokazywało jego niezwykle praktyczne podejście do kwestii bezpieczeństwa i solidarności sąsiedzkiej. Mimo posiadania ogromnego majątku i wpływów, prowadził życie zaskakująco skromne, unikając arystokratycznego blichtru i wystawnych przyjęć, co zjednywało mu autentyczny szacunek i miłość zarówno poddanych, jak i okolicznej szlachty.
Powołanie w Wieku 45 Lat – Niezwykła Decyzja Hrabiego
Decyzja o wstąpieniu do zakonu w wieku 45 lat była dla ówczesnej opinii publicznej wydarzeniem niemal sensacyjnym, szeroko komentowanym w krakowskich salonach. W 1928 roku Włodzimierz Szembek znajdował się u szczytu swoich możliwości życiowych – był doświadczonym zarządcą, szanowanym obywatelem, człowiekiem majętnym i w pełni niezależnym. Rezygnacja z tego wszystkiego na rzecz nowicjatu, gdzie stawał się najstarszym wśród nastoletnich adeptów życia zakonnego, wymagała nie lada odwagi, determinacji i przede wszystkim głębokiej pokory. Hrabia Szembek nie szukał w zakonie ucieczki przed światem czy problemami, ale pełniejszego, bardziej radykalnego sposobu na realizację swojego powołania do służby Bogu i ludziom.
Wybór Towarzystwa Salezjańskiego, założonego przez św. Jana Bosko, był głęboko przemyślany i spójny z jego dotychczasową drogą. Salezjanie, ze swoim specyficznym charyzmatem pracy z młodzieżą i naciskiem na praktyczne umiejętności oraz radosną pobożność, idealnie pasowali do temperamentu i doświadczenia Włodzimierza. W 1928 roku przekroczył próg nowicjatu w Czerwińsku nad Wisłą. To miejsce, z jego monumentalnym, romańskim klasztorem i surową regułą, stało się dla niego nowym domem i szkołą ducha. Dla człowieka, który przez dekady zarządzał tysiącami hektarów i setkami ludzi, przejście do roli nowicjusza, który musi prosić o pozwolenie na wyjście z celi, użycie pióra czy wykonanie najprostszej czynności, było radykalnym, codziennym ćwiczeniem woli i posłuszeństwa.
Śluby zakonne złożył 10 sierpnia 1929 roku. Świadkowie tamtych dni, współbracia i przełożeni, wspominali później, że brat Włodzimierz z niezwykłą, wręcz zadziwiającą naturalnością odnalazł się w nowej rzeczywistości. Nigdy, nawet w najmniejszym stopniu, nie dawał odczuć innym, że pochodzi z wyższych sfer czy posiada ogromny majątek. Z równym zaangażowaniem i starannością szorował klasztorne korytarze, co studiował zawiłe pisma ojców Kościoła. Jego dojrzałość życiowa była dla młodszych nowicjuszy ogromnym wsparciem, a dla przełożonych najlepszym dowodem na to, że powołanie Szembeka jest autentyczne, przemyślane i oparte na solidnym fundamencie wiary. Wstępując do zakonu, Włodzimierz nie “umarł dla świata” w sensie negatywnym, ale narodził się na nowo jako człowiek całkowicie wolny od ziemskich przywiązań, co miało przynieść najpiękniejsze owoce w nadchodzących, tragicznych latach wojny.
Formacja Salezjańska i Praca Kapłańska (1929–1942)
Po złożeniu pierwszych ślubów zakonnych, Włodzimierz Szembek rozpoczął intensywny, wieloletni okres studiów teologicznych i filozoficznych, przygotowujący go do przyjęcia sakramentu kapłaństwa. Jego formacja intelektualna i duchowa odbywała się głównie w Oświęcimiu i Krakowie, co pozwoliło mu pozostać blisko rodzinnych stron, choć już w zupełnie innej, pokornej roli. Praktykę pedagogiczno-duszpasterską, stanowiącą fundament formacji salezjańskiej, odbywał w Aleksandrowie Kujawskim. Tam, pracując na co dzień z młodzieżą, często z trudnych i ubogich środowisk, uczył się cierpliwości, empatii i specyficznej pedagogiki miłości, którą św. Jan Bosko uczynił sercem swojego systemu wychowawczego.
3 czerwca 1934 roku, w wieku 51 lat, Włodzimierz Szembek przyjął święcenia kapłańskie. Jako ksiądz, stał się dla zgromadzenia postacią absolutnie kluczową i nie do przecenienia. Jego unikalne kompetencje – rzadkie połączenie głębokiej, mistycznej niemal duchowości z twardą, praktyczną wiedzą ekonomiczną i rolniczą – sprawiły, że przełożeni powierzali mu zadania wymagające nie tylko wielkiej wiary, ale i najwyższego profesjonalizmu. Pełnił odpowiedzialne funkcje sekretarza-inspektora, ekonoma prowincjalnego, a także nauczyciela agronomii i wykładowcy w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego. Jego wykłady nie były suchą, akademicką teorią; uczył młodych kleryków, jak mądrze i efektywnie prowadzić gospodarstwa przyklasztorne, by były one nie tylko źródłem utrzymania dla wspólnoty, ale i nowoczesnym miejscem pracy oraz nauki dla okolicznej ludności.
Jednym z jego najbardziej znaczących, choć mało widowiskowych osiągnięć z tego okresu, było uregulowanie skomplikowanych spraw hipotecznych i własnościowych wielu domów zakonnych w całej Polsce. Wiele placówek salezjańskich, powstających w trudnych warunkach po odzyskaniu niepodległości, borykało się z niejasnym statusem prawnym gruntów i budynków. Ks. Szembek, wykorzystując swoje ogromne doświadczenie ziemiańskie, znajomość prawa majątkowego i liczne kontakty, cierpliwie i skrupulatnie porządkował księgi wieczyste oraz dokumentację, co zapewniło zgromadzeniu niezbędną stabilność materialną na długie lata. Robił to z właściwą sobie precyzją, widząc w tej żmudnej, biurokratycznej pracy formę autentycznej służby wspólnocie zakonnej. Jednocześnie pozostawał gorliwym spowiednikiem i cenionym kierownikiem duchowym, do którego po radę i pociechę lgnęli zarówno współbracia, jak i osoby świeckie, szukające duchowego wsparcia u człowieka o tak bogatym i nietuzinkowym doświadczeniu życiowym.
Okupacja Niemiecka – Ostatnie Lata Ks. Szembeka
Wybuch II wojny światowej we wrześniu 1939 roku brutalnie zburzył dotychczasowy porządek świata, w którym żył i z oddaniem pracował ks. Szembek. W tym mrocznym i pełnym niepewności czasie przebywał w Skawie, malowniczej miejscowości w gminie Raba Wyżna, gdzie salezjanie od lat prowadzili swoją prężną placówkę wychowawczą. Okupacja niemiecka w Małopolsce od samego początku charakteryzowała się szczególną brutalnością wymierzoną w polską inteligencję i duchowieństwo. Ks. Szembek, jako kapłan, a dodatkowo arystokrata o znanym nazwisku, znajdował się w grupie najwyższego ryzyka. Niemieccy okupanci widzieli w takich osobach naturalnych liderów oporu moralnego i społecznego, których należało wyeliminować w pierwszej kolejności, by złamać ducha narodu.
Mimo narastającego z każdym dniem terroru, rewizji i groźby aresztowania, ks. Włodzimierz ani na chwilę nie zaprzestał swojej intensywnej działalności duszpasterskiej. W Skawie stał się prawdziwym filarem lokalnej społeczności, niosąc nie tylko pociechę religijną, ale i realną, dyskretną pomoc materialną tym, którzy w wyniku działań wojennych stracili wszystko. Jego postawa była pełna niezwykłego spokoju, godności i chrześcijańskiej nadziei, co w tamtych tragicznych czasach było formą najczystszego, cichego bohaterstwa. Doskonale wiedział, że gestapo bacznie interesuje się jego osobą i każdym jego krokiem, ale mimo namów przyjaciół, nie podjął żadnej próby ucieczki, ukrycia się czy wyjazdu w bezpieczniejsze miejsce. Uważał z głębokim przekonaniem, że jego miejsce jako pasterza jest przy wiernych i współbraciach, bez względu na cenę, jaką przyjdzie mu za to zapłacić.
Lata 1939–1942 były dla niego okresem ciągłego napięcia i duchowego przygotowania na najgorsze. Ks. Szembek z bólem serca obserwował, jak kolejni kapłani, przyjaciele i znajomi są aresztowani, torturowani i wywożeni do obozów koncentracyjnych, z których rzadko kto wracał. Sam przygotowywał się na ten moment poprzez jeszcze głębszą modlitwę, ascezę i całkowite zawierzenie się Bożej Opatrzności. W Skawie zapamiętano bo jako człowieka, który mimo wszechobecnej grozy wojny, potrafił zachować autentyczną pogodę ducha i niezachwianą wiarę w ostateczne zwycięstwo dobra nad złem. Jego codzienna obecność, spokojny głos i pewność wiary dawały mieszkańcom bezcenne poczucie, że nawet w najmroczniejszych chwilach historii nie są pozostawieni sami sobie. Ta misja trwała nieprzerwanie aż do tragicznego, dusznego poranka 9 lipca 1942 roku, kiedy to pod dom zakonny z głośnym warkotem podjechały czarne samochody gestapo, kończąc ten etap jego ziemskiej posługi.
Heroiczna Śmierć – Ofiarowanie Życia za Księdza Kozaka
Brutalne aresztowanie ks. Szembeka 9 lipca 1942 roku było początkiem jego ostatniej, najtrudniejszej drogi – drogi krzyżowej, która miała doprowadzić go do pełni świętości. Najpierw trafił do więzienia w Nowym Targu, gdzie przez wiele dni był poddawany okrutnym, nieludzkim przesłuchaniom. Niemcy, stosując wyrafinowane tortury fizyczne i psychiczne, próbowali wydobyć z niego informacje o rzekomej działalności konspiracyjnej i kontaktach z podziemiem. Ks. Włodzimierz znosił te cierpienia z nadludzką niemal cierpliwością i spokojem, nie wydając nikogo i ani na chwilę nie tracąc swojej kapłańskiej godności. 16 września 1942 roku, skatowany i wycieńczony, został przetransportowany do KL Auschwitz. Na rampie obozowej, w atmosferze krzyków i szczekania psów, przestał być dla oprawców hrabią i księdzem – stał się jedynie numerem 60019, przeznaczonym do systematycznego wyniszczenia przez morderczą pracę i głód.
W obozie ks. Szembek został przydzielony do jednego z najcięższych komand, pracującego przy ogromnym walcu, którym więźniowie własnymi mięśniami ubijali plac obozowy. Była to praca ponad ludzkie siły, zaplanowana tak, by w krótkim czasie doprowadzić do całkowitego wyczerpania i śmierci więźniów. Mimo skrajnego wycieńczenia organizmu, ks. Włodzimierz ani na moment nie zapomniał o swoim kapłańskim powołaniu. W największej tajemnicy, ryzykując życie przy każdym geście, spowiadał współwięźniów, udzielał im duchowej pociechy i po kryjomu dzielił się swoimi głodowymi racjami marnej zupy z młodszymi, bardziej potrzebującymi więźniami. Jego niezłomna postawa i wewnętrzny spokój budziły zdumienie i szacunek nawet wśród niektórych więźniów funkcyjnych. To właśnie w tym przedsionku piekła na ziemi dokonał się akt, który na zawsze zapisał jego imię w złotej księdze chrześcijańskiego męczeństwa.
Gdy z obozu uciekł jeden z więźniów, władze obozowe, zgodnie ze swoją zbrodniczą logiką, zarządziły krwawy odwet. Podczas morderczego apelu wybrano grupę zakładników, którzy mieli zginąć straszliwą śmiercią w bunkrze głodowym. Wśród wskazanych palcem esesmana znalazł się 72-letni ks. Walenty Kozak, kapłan diecezjalny, który był już u kresu swoich sił fizycznych. Widząc paraliżujące przerażenie w oczach starszego, schorowanego kolegi, ks. Szembek bez sekundy wahania wystąpił z szeregu i spokojnym głosem poprosił o zamianę. “Jestem młodszy i silniejszy, weźcie mnie zamiast niego” – miał powiedzieć prosto w twarz zdumionemu esesmanowi. O dziwo, w tym jednym, wyjątkowym przypadku, prośba została przyjęta. Ks. Kozak został zwolniony z grupy skazańców i dzięki tej ofierze przeżył wojnę, stając się później najważniejszym świadkiem tego wydarzenia. Ks. Włodzimierz natomiast został zamordowany 18 września 1942 roku. Jego śmierć nie była przypadkiem, ale świadomym, wolnym aktem miłości, który w samym sercu nienawiści odniósł moralne zwycięstwo. Według relacji tych, którzy przeżyli, do ostatniego tchnienia modlił się o nawrócenie swoich oprawców, w tym komendanta obozu Rudolfa Hoessa, realizując w najbardziej ekstremalnych warunkach najtrudniejsze chrześcijańskie przykazanie miłości nieprzyjaciół.
Droga do Beatyfikacji – Proces Kanonizacyjny
Proces beatyfikacyjny ks. Włodzimierza Szembeka był drogą długą, żmudną i niezwykle skomplikowaną pod względem formalnym, co wynikało przede wszystkim z konieczności zebrania absolutnie rzetelnej i niepodważalnej dokumentacji w trudnych, powojennych realiach politycznych Polski. Pamięć o jego heroicznym czynie w Auschwitz była jednak tak żywa i silna wśród ocalałych więźniów, współbraci salezjanów oraz mieszkańców jego rodzinnych stron, że starania o oficjalne wyniesienie go na ołtarze stały się naturalną i oczekiwaną konsekwencją jego świętego życia. Oficjalnie proces ten rozpoczął się 17 września 2003 roku w diecezji pelplińskiej, jako integralna część zbiorowego procesu beatyfikacyjnego drugiej grupy polskich męczenników z okresu II wojny światowej, liczącej łącznie 122 osoby. W tym gronie, obok takich postaci jak Henryk Szuman, nazwisko salezjanina z Poręby Żegoty lśniło szczególnym blaskiem.
W trakcie wieloletniego dochodzenia na etapie diecezjalnym, powołani postulatorzy przesłuchali dziesiątki świadków, docierając do osób, które znały ks. Szembeka jeszcze z czasów jego aktywnego życia ziemiańskiego w Poręبة Żegoty, jak i do tych nielicznych, którzy towarzyszyli mu w jego ostatnich, dramatycznych dniach za drutami Auschwitz. Kluczowym, wręcz fundamentem całego procesu, była niezwykle poruszająca relacja ocalonego ks. Walentego Kozaka, który do końca swoich dni z głębokim wzruszeniem świadczył o tym, że swoje życie zawdzięcza wyłącznie dobrowolnej ofierze ks. Włodzimierza. Równolegle komisje historyczne i teologiczne poddały drobiazgowej analizie wszystkie zachowane pisma ks. Szembeka, jego osobiste notatki z okresu nowicjatu i studiów, a także obszerną dokumentację administracyjną, którą z taką starannością prowadził jako ekonom prowincjalny. Wszystkie te elementy składały się na spójny i zachwycający obraz człowieka o krystalicznym charakterze, wielkiej kulturze osobistej i niezłomnej, radosnej wierze.
Po pomyślnym zakończeniu etapu diecezjalnego, opasłe akta sprawy trafiły do Watykanu, do rąk ekspertów z Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych. Tamtejsi teolodzy, historycy i kardynałowie przez kolejne lata badali każdy, nawet najdrobniejszy aspekt życia i śmierci kandydata na ołtarze, szukając potwierdzenia jego heroiczności cnót i autentyczności męczeństwa. Przełomowy moment nastąpił 24 października 2025 roku, kiedy to papież Leon XIV uroczyście zatwierdził dekret o męczeństwie ks. Włodzimierza Szembeka. Oficjalnie uznano, że jego śmierć była bezpośrednim wynikiem nienawiści oprawców do wiary chrześcijańskiej (“in odium fidei”), a jego ofiara życia spełniała wszystkie, najbardziej rygorystyczne wymogi stawiane męczennikom Kościoła. Wyznaczenie daty uroczystej beatyfikacji na 6 czerwca 2026 roku stało się radosnym i długo wyczekiwanym finałem tej wieloletniej drogi, na którą z nadzieją patrzyli wierni nie tylko z Małopolski, ale i z całego świata, gdzie posługują salezjanie.
Beatyfikacja 6 Czerwca 2026 – Znaczenie dla Poręby Żegoty i Kościoła
Uroczystość beatyfikacyjna, która odbędzie się 6 czerwca 2026 roku w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach, będzie miała wymiar nie tylko religijny, ale i historyczny oraz społeczny. Dla Poręby Żegoty to bez wątpienia moment największej chwały w jej wielowiekowej, bogatej historii. Ta niewielka, urokliwa miejscowość położona w sercu gminy Alwernia, już od wielu miesięcy tętni przygotowaniami na przyjęcie rzesz pielgrzymów, którzy zechcą odwiedzić miejsce narodzin i dorastania nowego błogosławionego. Lokalny samorząd we współpracy z parafią planuje utworzenie specjalnego, multimedialnego szlaku pątniczego, który w atrakcyjny sposób połączy zabytkowy dwór Szembeków, miejscowy kościół parafialny oraz inne punkty związane z dzieciństwem i młodością Włodzimierza, tworząc nową przestrzeń dla turystyki religijnej i historycznej w regionie.
Znaczenie tej beatyfikacji wykracza jednak daleko poza ramy lokalnego patriotyzmu czy dumy regionalnej. Ks. Szembek staje się dla współczesnego człowieka niezwykle aktualnym patronem na trudne, pełne niepokoju czasy, pokazując swoim życiem, że godność ludzka, wierność zasadom i żywa wiara są wartościami nadrzędnymi, których nie jest w stanie złamać ani zniszczyć żaden, nawet najbardziej nieludzki totalitaryzm. Jego postać jest szczególnie bliska i inspirująca dla osób, które w dojrzałym wieku szukają głębszego sensu swojej egzystencji lub decydują się na radykalną, odważną zmianę dotychczasowej drogi życiowej czy zawodowej. Jako “ksiądz-hrabia”, który potrafił z radosnym sercem zrezygnować z ogromnego bogactwa i przywilejów, by w pokorze służyć najuboższym i najbardziej opuszczonym, jest on milczącym, ale wymownym wyrzutem sumienia dla współczesnego świata nastawionego na bezmyślną konsumpcję, ale jednocześnie staje się wielką, jasną inspiracją do bezinteresownej pomocy bliźniemu.
W samej Porębie Żegoty pamięć o ks. Szembeku jest niezwykle żywa i pielęgnowana od pokoleń, przekazywana w rodzinnych opowieściach. Warto przypomnieć, że już w 1990 roku, w trudnych czasach transformacji, w miejscowej Szkole Podstawowej zainicjowano pionierskie programy edukacyjne i konkursy mające na celu przybliżenie uczniom świetlanej postaci ich wielkiego rodaka. Dziś te wieloletnie działania przynoszą wspaniałe owoce – najmłodsze pokolenie mieszkańców doskonale zna historię Włodzimierza i widzi w nim autentyczny wzór do naśladowania w codziennym życiu. Beatyfikacja w 2026 roku będzie więc nie tylko uroczystym aktem liturgicznym, ale i wielkim, radosnym świętem całej wspólnoty, która potrafiła z taką miłością zachować i przekazać dalej bezcenne dziedzictwo swojego wielkiego syna. Łagiewnicka uroczystość, która zgromadzi tysiące wiernych z kraju i zagranicy, będzie głośnym, płynącym z serca “dziękuję” za życie człowieka, który swoim czynem ostatecznie udowodnił, że miłość jest nieskończenie silniejsza niż nienawiść i śmierć.
Informacje praktyczne dla pielgrzymów planujących udział w uroczystościach:
- Transport i logistyka: Z Poręby Żegoty, Alwerni oraz Chrzanowa zostaną uruchomione specjalne, bezpłatne linie autokarowe dowożące wiernych bezpośrednio do Sanktuarium w Łagiewnikach. Zaleca się wcześniejszą rezerwację miejsc w parafiach.
- Przebieg uroczystości: Główna Msza święta beatyfikacyjna rozpocznie się punktualnie o godzinie 10:00 na ołtarzu polowym przy Bazylice Bożego Miłosierdzia. Sektory dla pielgrzymów będą otwarte już od godziny 7:00 rano.
- Pamiątki i publikacje: W dniu beatyfikacji, zarówno w Łagiewnikach, jak i w Porębie Żegoty, będzie można nabyć bogato ilustrowane biografie ks. Szembeka, okolicznościowe wydawnictwa filatelistyczne oraz repliki oficjalnego obrazu beatyfikacyjnego.
- Kontakt i informacje: Szczegółowe informacje o zapisach na wyjazdy grupowe, programie modlitewnym oraz możliwościach noclegowych dostępne są we wszystkich kancelariach parafialnych dekanatu alwernijskiego oraz na specjalnej podstronie internetowej urzędu gminy Alwernia.
To wyjątkowe wydarzenie, na które cały region chrzanowski czekał z utęsknieniem od dziesięcioleci, stanie się bez wątpienia nowym, świetlanym rozdziałem w duchowej i społecznej historii Małopolski, na zawsze łącząc bolesną, obozową pamięć o Auschwitz z niezachwianą nadzieją i światłem, jakie niesie ze sobą wyniesienie na ołtarze ks. Włodzimierza Szembeka. Jego postać, od teraz oficjalnie czczona jako błogosławiona, będzie przypominać każdemu z nas, że prawdziwa wielkość człowieka mierzy się nie tym, co posiada, ale tym, ile potrafi z siebie dać innym.
Ostatnie Artykuły

Joga na krzesłach w Chrzanowie - biblioteka zaprasza na oddech w rytmie czerwca

Uczniowie z Babic nagrodzeni na krakowskiej gali. Program wspierania talentów zmienił ich szkolne życie

Raj, który przetrwał 80 lat - chrzanowska Biblioteka świętowała w wielkim stylu

Rowerem po książki - biblioteka w Trzebini stawia na zeroemisyjny transport

Gierczak maluje, lepi i dmucha w szkło - a potem przychodzi blues

Mól Maurycy wprowadził się do chrzanowskiej biblioteki i ma już pierwsze życzenie - więcej czytelników!

Zamknięcie ul. Chrzanowskiej w Balinie. Dwa etapy prac i zmiany w komunikacji

Johnny Cage wraca do gry – Mortal Kombat II w Ale Kino!

Mały naukowiec w słoiku - jak Wodociągi Chrzanowskie zamieniły Dzień Dziecka w laboratorium przygód

Libiąska Fabryka Uśmiechu – dzień, który zmieni parking w krainę marzeń

Planszówkowa Izba Przyjęć - lego terapia dla małych chrzanowian

Chrzanów pyta organizacje pozarządowe. Co zmienić w programie współpracy na 2027 rok?

Dni Trzebini 2026 - trzy dni muzyki, które rozgrzeją miasto do czerwoności

Zespół „Śląsk" zawita do skansenu w Wygiełzowie. Folkowisko łączy Krakowiaków z Liptowiakami
Przydatne dane teleadresowe
- Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Chrzanowie - kontakt, godziny, informacje
- Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie - kontakt, godziny przyjęć, właściwość
- Komisariat Policji w Alwerni - kontakt, dzielnicowi, zgłaszanie spraw
- Parafia Matki Bożej Różańcowej w Trzebini - kontakt, kancelaria, historia
- Ośrodek Pomocy Społecznej w Trzebini - kontakt, godziny, świadczenia i zasiłki
- Urząd Skarbowy w Chrzanowie - kontakt, godziny, e-usługi i zasięg terytorialny
