Będą mniejsze stawki opłat za korzystanie z przystanków - tak zdecydował wczoraj zarząd Związku Komunalnego "Komunikacja Międzygminna". Obecna stawka wynosi, zgodnie z ustawą, 5 groszy miesięcznie. Związek planuje ją jednak obniżyć. Ma teraz ku temu możliwości.
- Rozstrzygnięte przetargi na utrzymanie czystości i remonty są korzystniejsze niż w poprzednich latach. W związku z tym po precyzyjnych wyliczeniach będziemy mieli przygotowaną dokładną kalkulację i obniżymy stawki za korzystanie z przystanków - mówi Marek Dyszy, przewodniczący związku. Dodatkowe fundusze pochodzą z przesunięcia ubiegłorocznych środków finansowych na tegoroczne wydatki. - Tych kwot nie możemy przeznaczyć na inne cele niż utrzymywanie czystości, infrastrukturę i ewentualne inwestycje czyli nowe wiaty - dodaje. Przyszłość przewoźników zapowiada się więc lepiej niż w ubiegłych latach.

Nie wszystkim to się jednak podoba. Małgorzata Mrowiec i Zdzisław Dziadowiec, właściciele dwóch firm przewozowych, działających m.in. na terenie Chrzanowa są przeciwni takiej formie płatności. Jeden z nich, Zdzisław Dziadowiec mówi wprost, że ZK"KM" pobiera opłaty bezprawnie.
- Czy macie na pisemne prawo od któregokolwiek z zarządców dróg do pobierania opłat - pyta Dziadowiec. Z tego, co wiem, to zgromadzenie samo sobie wszystko uchwaliło, a do 2017 roku nie macie prawa pobierać żadnych pieniędzy - denerwuje się pan Zdzisław.



Z perspektywy prawnej sprawa wydaje się bardziej skomplikowana. Okazuje się bowiem, że nie można jednoznacznie stwierdzić, czy związek może pobierać pieniądze czy też nie.
- Istnieją dwie interpretacje. Jedna interpretacja jest taka, że związek musi posiadać takie umowy z zarządcami dróg, inna - że nie jest to konieczne. Związek z niektórymi zarządcami ma takie umowy, o inne się stara po to, by wyjść na przeciw obydwóm interpretacjom - tłumaczy Robert Morawski, radca prawny ZK"KM".

Szef ZK"KM" do sprawy podchodzi bardziej stanowczo. Twierdzi, że Dziadowiec nie płaci za korzystanie z przystanków od kwietnia 2011 i sprawa trafiła do sądu.
- Pewnie będzie to pierwsza taka sprawa w skali kraju - mówi Dyszy.
- Nie chodzi o to, kto jest właścicielem, a o to, kto jest zarządzającym i kto jest podmiotem który o to dba, czyli sprząta, remontuje i stawia nowe wiaty - tłumaczy Robert Maciaszek, wiceburmistrz Chrzanowa. Tłumaczy też, że przewoźnicy, jako przedsiębiorcy zarabiają dzięki tej infrastrukturze, musząc tym samym współfinansować te wszystkie czynności, które mają poprawić komfort pasażera.

Przewoźnicy jednak nie ustępują. - Dlaczego musimy płacić za korzystanie nawet z tych przystanków, na których się nie zatrzymujemy - pyta Małgorzata Mrowiec. - Poprzednie zarządy nas również zapraszały i jakoś udawało się dogadać - argumentuje kobieta. Zarząd związku jest jednak nieugięty i twardo stoi na stanowisku, że "korzystanie z przystanków" jest terminem z ustawy i zakłada właśnie wszystkie wymieniane czynności. - Poza tym te przystanki, na których się pani nie zatrzymuje, ma pani w rozkładzie. Tam pani klient jest i czeka, więc korzysta z niego - mówi Maciaszek.

Tych, którzy zbuntowali się przeciwko płatnościom, czeka sprawa w sądzie. Ci, którzy płacą mogą spodziewać się najwyżej obniżki kosztów. Przewoźnicy jednak nie zamierzają się poddawać i zapowiadają podjęcie dalszych kroków. Kto w tym konflikcie straci więcej - związek czy prywatni przewoźnicy? A może sami pasażerowie?