×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 158

Dnia 4 września 2010 roku VII mistrzostwa w kolarstwie górskim w Krzeszowicach.

Po przebiciu dętki na maratonie w Michałowicach wylądowałem na 24 miejscu co skutecznie uśpiło czujność Kenego. Z czasu wynikało, że gdybym docisnął dogoniłbym go. To dawało szansę, że w wyścigu na własnym terenie (większa porażka w razie przegranej) Keny nie wycofa się, gdy będę brał udział, myśląc, że wygra. Keny zawsze się wycofuje, gdy kalkuluje, że może nie mieć szans ze mną. Dlatego w Michałowicach nawet nie specjalnie przejąłem się przebiciem opony i dodałem okoliczność jako sprzyjającą planowi zemsty, którą nazwałem przewrotnie Fredy Furious od założonych śliskich i niebezpiecznych opon na błocie, łatwych do przebicia co dawało mniejsze szanse na dojechanie do mety i szkodliwych dla rafki, ale za to lekkich co dawało pewien niewielki plus, gdy stawia się na jedną kartę - Jokera.

Plan był prosty. Nie ma Kenego robię zdjęcia. Jest Keny, wtedy sam zaproponuje mi ściganie i ...

Wziąłem uzbrojenie, czyli kask, który zwykle jest mi zbędny, ale na maratonie jest przymusowy.

Ledwo się rozglądnąłem i zapytałem o trasę Hinola, a po chwili pojawił się Keny.

Jeśli chodzi o trasę to widziałem ją na stronie internetowej, ale liczyłem, że Hinol mnie pocieszy i powie, że udało się osuszyć te bagna.

Zgrzytnięcie zębami Hinola nie zapowiadało takiego luksusu. Rzeczywistość jest brutalna, ale człowiek zawsze liczy na jakiś cud, że może w ciągu 24 h coś się zmieni w tym kraju, że na przykład obudzi się w słoneczny dzień, nie będący zimą i nie będący upalny.

-Ścigasz się? - zapytał Keny.

-Nieee, przyjechałem robić tu zdjęcia... ale... jeśli tak bardzo nalegasz i chcesz przegrać to mogę się ścigać?

Zarejestrowaliśmy się.

Hinol zapowiedział objazd trasy. To sobie jedziemy delikatnie.

-Wiesz, że Annihilator już dostał łomot, teraz go wszystko boli? - zapytałem.

-Mówił mi. - odparł Keny.

-Nie wytrzymał minuty i sam by się załatwił.

- A mówił, że wytrzymał 3 minuty. - oznajmił Keny.

- Raczej to była minuta. Raz tylko zadał cios Gołoty, ale za słabo. Chociaż potem się tłumaczył, że przestrzelił. W każdym razie wiesz, że przyszła kolej na ciebie?

-Wiem -odparł Keny - ale ja się nie dam, będę walczył.

Gwarzyliśmy sobie tak od rzeczy. Na trasie dużo błotka, a zatem moje opony przydadzą się najwyżej na 20% trasy. Tak jak przewidywał Hinol dzień wcześniej, że trzeba założyć coś grubszego, ale znowuż 12 km to nie jest trasa tak wykańczająca, żeby stracić koncentrację i się wyłożyć. Ryzyko jest nawet na dobrych oponach.

Nie było ostrych zjazdów, a opony przy hamowaniu trzymały... tylko zakręty na mokrym stawały się niebezpieczne.

Trochę czekaliśmy na start naszej kategorii połączonej z wycinakami z wyższej.

Było trochę śmiechu na mecie, bo na początku razem wystartowały dwie grupy które robiły różne okrążenia i sędziowie musieli szybko reagować na to kto jedzie i kierować je na różne trasy. Dowcip leciał ostry i na chwilę pokazało się słońce, które zawsze coś podsuszyło trasę.

Atmosfera była wyjątkowa, aż się nie chciało jechać tylko poleniuchować.

12 km - to należało wejść od razu w szybki puls i maksymalne obroty. Obawiałem się tylko jednego, że gdzieś za szybko sobie zrobię zakręt. Zatem zakręty odpuszczam, zwłaszcza, że ich nie znam. Bez szarżowania i dobrze, że organizator ostrzegał kilkakrotnie. Coś tam do świadomości wypierającej zagrożenie dotarło, ale z drugiej strony poczułem, że trochę działa to jak płachta na byka. Czerwone? Walić w czerwone. "Oczopląsy"

Maciu z rowerowanie.pl zaimponował lekkością z jaką pokonał rywali w kategorii. Hinol wykręcił drugie miejsce. Szkoda, że nie zanotowali czasu, mielibyśmy kategorię open. W sumie trochę bym się przeliczył, gdyby Keny nagle został w innej kategorii. Do końca liczyłem, że również jadę na czas i jeśli będzie zapas sił to sobie docisnę, ale... no cóż ostatni sprint zaliczę na poczet wyjątkowego treningu.

Ustawiłem się za wycinakami, licząc że się trochę powożę na kole. Keny stanął właśnie tam gdzie jest ślisko, a skąd ja zwiałem. Ma zawsze mocny start, więc się tam tylko wyciśnie bez efektu.

Wystartowaliśmy. Mozolnie ruszył peleton. Tylko zawodnik z Bikeholicy pocisnął jak strzała. Byłem przyblokowany. Aż dziw, że Keny nie wystrzelił. Być może się ślizgał jeszcze. Usłyszałem jak Keny piłuje o oponę jednego z zawodników, który lekko zwolnił. Zrobiło się miejsce i docisnąłem goniąc pierwszego, ale szedł bardzo mocno. Gdy byłem na szczycie, nagle mignął koło mnie Keny jak strzała.

Trochę pojechał mi po psyche. Więc wiózł się cicho z tyłu i wykorzystał coraz bardziej łagodny podjazd do strzały? Należało teraz powalczyć o pozycję na jego kole.

Plan się powiódł po ciężkim wysiłku. Ledwo oddychałem, ale wpiąłem się.

Zwolnił widząc, że mu depczę po przysłowiowych piętach. Siadała teraz psycha jemu. Trochę mnie to martwiło, bo w końcu dwóch zawodników już wykorzystało sytuację i nas wyprzedziło, więc za bardzo nie należało go żyłować, ale chwila nieuwagi i mógł w każdej chwili uciec, a w planie nie byli inni.

Plan był prosty i należało się go trzymać. Żadnego szarżowania i pilnować Kenego. Na pierwszym kółku wyskoczyłem za Kenego i wygrałem pierwsze okrążenie, żeby mieć kartę do szantażowania jego psyche.

Za bardzo wziąłem zakręt i błoto nie pozwoliło utrzymać się na ścieżce. Wytraciłem prędkość zanim wszedłem na trasę. Keny znowu był z przodu, ale pierwsze kółko było zaliczone.

Dalej go pilnowałem. Gdy dojeżdżał do wzniesienia odezwał się, że już nie ma siły. Odparłem, że ja też.

Przycisnął jak się tego spodziewałem. Trochę trzeba było przyspieszyć bo ktoś nas z tyłu doganiał. Były dwie opcje. Teraz ja przez chwilę prowadzę, a on odpoczywa i doganiamy tamtych. Wybrałem tę drugą bezlitosną.

- Wygrałem na pierwszym okrążeniu HAHAHAHAHA - krzyknąłem.

Pojawił się asfalt i zrobiłem ucieczkę.

Obróciłem się do tyłu, ale nie doszedł na koło. Dla pewności jeszcze docisnąłem, ale widać, że mój tekst siadł na nim i dociążył nawet na płaskim. W każdej chwili mógł dojść do siebie, więc zjazd w dół trzeba było wziąć na ostro. Trzymał się z tyłu i na podjeździe zaczął dojeżdżać. Skończyło się leniuchowanie trzeba było pracować.

Mobilizujący plan to dojście zawodnika przede mną, choć to już będzie trudne.

Trzecie okrążenie już chwilowo przestawałem widzieć Kenego za sobą. Czyli odpuszczał. Przede mną jednak pojawił się zawodnik, więc skoro już jest okazja to trzeba ją wykorzystać. Akurat pojawił się mój ulubiony asfalcik do wyprzedzania.

10 metrów do zawodnika, ale widzę, że ma jakieś kłopoty i nagle odpada mu platforma SPD z prawej strony.

Marne to zwycięstwo nad zawodnikiem, któremu popsuł się sprzęt. Byłem rozczarowany i straciłem na chwilę ochotę do walki. Jednak z tyłu majaczyła jakaś sylwetka, ale już nie rozpoznawałem kolorów. Docisnąłem.

Wjechał jakiś samochód widzi, że szarżuję z góry. Dał mi niewiele miejsca na przejście, a miał sporo od swojej strony. Przecież jemu się nigdzie nie spieszy. Lekki wnerw. Celownik lusterko. Jak odkręci w moją stronę złośliwie to po mnie. Na wszelki wypadek odchylam się w prawo, ale zaczynam kosić trawę po poboczu. Adrenalina wściekłości, bo zbliża się siatka ogrodzeniowa jak tarka do warzyw. Przez samochód strata na podjeździe. Plan objechania Kenego jak na razie idzie dobrze, ale czuje jego oddech na plecach i nie próbuję się oglądać, bo jadę na maksa i każdy skręt szyją to brak pełnego oddechu.

Powoli traciłem w beztlenie świadomość. Próbowałem sobie przypomnieć, które to okrążenie. Tylko licznik informował, że kończę 3.

Nagle pojawił się ostry zakręt i hamowanie... w poślizgu udało się z niego wyjść, byłem zaskoczony takim osłabieniem koncentracji. Przed bramką spadł łańcuch. Ktoś mnie goni. Łańcuch zaczyna się owijać. To już koniec. Oglądam się, ale nie ma nikogo. Cofam korbę. Łańcuch wchodzi na swoje miejsce. Rozpędzam się i cisnę na oślep, bo wzrok odmawia dalekosiężnego widzenia. Wreszcie te ciekawe zakręty tuż przed metą.

Przyzwyczaiłem się do nich, suchych, ale ukrytych za zaroślami jeden po drugim, gdyby je opanować to można by wejść z pełną prędkością na chybił trafił i najwyżej wylądowałoby się w krzakach.

Ostatnia prosta w dół za którą (trochę luzu, więc sobie przypominam), ostry zakręt. Na dole wyhamuję na full, a w zakręt wejdę delikatnie, wiec dokręcam. Słyszę jakiś głos przerażonej dziewczyny, a może mi się wydaje. Zawsze to jakieś ostrzeżenie. Hamuję wcześniej niż miałem. Opony dają radę, choć to balansowanie na granicy. Ale to dopiero śliskie koleiny naprawdę są niebezpieczne, a na tej trasie ich nie ma. Zakręt wzięty delikatniej niż poprzednio i może dlatego pierwszy raz zobaczyłem groźnie wyglądający słupek. Czasami jak się jedzie wolniej jest bardziej niebezpiecznie. Dociskam.

Zbliża się meta, ale zaczynam wątpić nawet w to co wskazuje licznik.

Dociskam. Jakieś krzyki kibiców. Podnoszę głowę, a tam na środku dwoje starszych ludzi. Niby idą, niby stoją. Pytanie co zrobią? Cofać się nie będą. Czyli biorę ich z prawej. Stoją. Stoją... Niech stoją, tak będzie bezpieczniej. Omijam ich bezpiecznie.

-Gdzie mam jechać? Na metę, czy w lewo? - wołam... nie stać mnie na pomyłkę i lepiej się upewnić, a może puszczają na czwarte okrążenie, bo Bikeholik wszedł dopiero w Health-Zone. Jak jeszcze jedno okrążenie to zdechnę pod tą górę, więc szykuję się z rozpędu, ale zaczyna mi się podobać ostatni zjazd i mam ochotę go zaliczyć z większą prędkością.

Sędziowie wskazują metę, więc cisnę dla zanotowania dobrego czasu w open.

Ale małe rozczarowanie. Nie ma spisywanych czasów. Więc nie ma kategorii open.

Jeszcze działa niesamowita adrenalina. Co za uczucie. Nie istnieje nic poza dyrektywą cisnąć. Dla samego ciśnięcia. Cisnąć, żeby cisnąć. Jeszcze ta wizualizacja przemykających obrazów zlanych w jedno. Nie ma nic poza tym co przemyka i znika za tobą. Wyostrzone zmysły rejestrujące najdrobniejsze odchylenia od przewidywanego scenariusza przebiegu trasy i wszystko ograniczone do wąskiego postrzegania. Powyłączane zbędne analizy i blokowane informacje nie prowadzące do celu.

I te kontrolowane poślizgi za którymi granicą jest wielki crash test oraz ta granica strachu przed upadkiem, którą za każdym okrążeniem można odepchnąć trochę dalej.

Wreszcie ta najważniejsza myśl. Keny z tyłu i próba nasycenia się tym. Szukanie emocji. To jak wlewanie wody w sitko. Musi wypełnić się gar pod sitkiem, żeby zaczęło wypełniać się sitko. Za mało emocji. Jeszcze adrenalina przeszkadza.

Nienasycenie.

Przez to właśnie nienasycenie powstał komiks.










Od 2010_09_04_wyscig_7_XC_Krzeszowice











Od 2010_09_04_wyscig_7_XC_Krzeszowice


P.S.

Zbieg okoliczności sprawił, że zemsta podwoiła swój efekt, gdyż Keny wylądował nie dość, że tuż za mną co w scenariuszu zakładałem, to na 4 miejscu zwanym najgorszym.

Obecnie Keny liczy na rewanż w paintabllu, ale prawdziwy rewanż mógłby nastąpić w kickboxing full contact lub tzw. MMA na co nigdy się nie zdecyduje dobrowolnie, bez presji psychologicznej, ewentualnie rehabilitacja w jakimś maratonie, ale nigdy nie zdoła powtórzyć takiego efektu jaki pojawił się w okolicznościach podium w Krzeszowicach. :D

Wyniki TUTAJ

Zdjęcia zrobione przez:

Jakub

Zenek

Anna.michno76

Marian Lewicki

Kubak

Komentarze   
0 #21 Jakub 2010-11-19 14:53
To kadr z filmu Armia Boga i ucharakteryzowa ny Christopher Walken. Ucharakteryzowa ny aktor co oznacza zmieniony w tym przypadku fikcyjną postać. Avatar to personifikacja, która oznacza często figurę retoryczną lub środek stylistyczny polegające na metaforycznym przedstawieniu emocji i pobudzenie wyobraźni widza.
Cytować
0 #22 # 2010-11-19 14:55
pisałem o foto na podium na którym ledwo stoisz a nie avatrze:P
Cytować
0 #23 Jakub 2010-11-19 14:57
Ustawa o prawach autorskich:
Art. 81. 1. Rozpowszechnian ie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnian ie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych,
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
Cytować
0 #24 kni 2010-11-19 15:00
jakob - Tylko głupiec ma odpowiedź na wszystko.
Cytować
0 #25 Jakub 2010-11-19 15:13
Często tak jest, bo wykształconych debilów jest więcej niż wykształconych mądrych. Nawet komputer jest w stanie grać w szachy, znać lepiej słowa wielu języków świata od ludzi, jednak jeszcze nie potrafi myśleć i nie rozumuje przez odczuwanie emocji co jest podstawą człowieczeństwa . Również już dawno zostało udowodnione, że demokracja to terror socjopatycznych idiotów.
Cytować
0 #26 Jakub 2010-11-19 15:27
Gdybym poszedł się sądzić o te obelgi pod moim adresem, które wielokrotnie doprowadziły do wybuchu mojego gniewu, który jest niezdrowy, bo jak widać po avatarze "złość piękności szkodzi", odszkodowanie dla mnie płaciłoby około 86% użytkowników, którzy ze mną zamienili tutaj choć jedno zdanie. To o czymś świadczy.
Cytować
0 #27 Jakub 2010-11-21 00:36
Skąd w ludziach tyle jadu? To jest tak jak, piszą anonimowo, nie mają nic do powiedzenia i myślą, że są bezkarni.
Może tak podałbyś, który to jesteś na tym zdjęciu, żeby zrobić jak tego chcesz, ale najpierw udowodnij, że jesteś osobą na zdjęciu, a nie wykłócaj się i nie strasz sądem, bo prawo jest po mojej stronie jak się zorientowałeś, gdy zacytowałem art. 81. Przecież nie jestem tyranem i nie muszę zasłaniać się prawem do publikacji, można zawsze załatwić wszystko na spokojnie. Chcesz, żeby wykasować coś to napisz, ale udowodnij, że jesteś osobą, która tego chce i jest na zdjęciu, a nie rzucaj obelgami anonimowo i nie gróź bezpodstawnie sądem, bo nikt tego nie weźmie na poważnie skoro nawet nie podałeś kim jesteś.
Cytować
0 #28 Jakub 2010-11-21 00:52
Póki jednak nie udowodniłeś, że jesteś osobą ze zdjęcia to nie podszywaj się pod osoby, które na nim naprawdę są. Normalnie za takie zachowanie wykasowałbym komentarze, ale zostałbym przez administratorów i ich klakierów okrzyknięty cenzorem co już raz się zdarzyło i dostałem reprymendę również przez większość użytkowników co poparli administratorzy , nie broniąc mojego stanowiska. Jednak cień jaki rzuca na osoby będące na zdjęciu, piszący anonimowo z pogranicza choroby psychicznej, agresywnie i chamsko użytkownik podpisujący się różnymi nickami jest skandalem i najchętniej wykasowałbym te wpisy, w których sam sugeruje, że jest osobą ze zdjęcia, a w co wątpię.
Cytować
0 #29 Jakub 2010-11-21 01:27
Do administratorów : Jak możecie coś takiego tolerować i to sankcjonować swoim autorytetem, nie piętnując tego i nie żądając eliminowania tego. Przecież te wpisy już nie tylko uderzają w moją godność, ale w godność innych osób, a także w godność osób na zdjęciu! A z Chrzanowskiego2 4 robi się pośmiewiskiem. Nie rozumiecie tego?
Nawet na tak populistycznym portalu jak Onet.pl są kasowane takie teksty. Nie wiem kiedy zrozumiecie, że coś takiego zachęca takie jednostki do takich patologicznych zachowań? Przecież z tego robi się skandal i totalne dno. Poza tym nie macie pojęcia czy to nie jest jakaś próba prowokacji przeciwko portalowi CH24? Sami się przekonacie, ale przecież na razie to ja jestem "ten zły", bo chciałem to kasować i unikać takich bezsensownych treści. Wszystkie ataki ad personam nakręcają spiralę tego typu odpowiedzi, ale tolerując to dochodzi właśnie do takiej eskalacji tego zjawiska. Kiedy to pojmiecie? Pozostaje mi się przyglądać jak ten portal coraz bardziej schodzi z poziomu. Mnie to ostatnio nic nie drażni, bo się na to uodporniłem, ale to co się tutaj dzieje właśnie świadczy o administratorac h i portalu. Chyba, że już wszyscy totalnie dostali znieczulicy i całkowitego "bezstresowego wychowania" i "róbta co chceta". Powiem wam tylko, że nawet doktryna anarchii nie zakłada czegoś takiego. Ktoś wchodzi na kogoś musi się liczyć z odpowiedzią i jakąś sankcją, sprawiedliwość zawsze znajduje jakiś sposób, a nie ma przyzwolenia na zabieranie wolności i godności innym, a takie podejście jak tutaj jest usankcjonowanie m zła i patologii i niesprawiedliwo ści. Oni robią co chcą, a ja nie mogę reagować narzędziami stworzonymi do tego. To tak jak leżeć i czekać aż przestaną bić. Wpis na blogu to sprawa prywatna między mną, a Tomkiem i nie jest niczym wulgarnym, a jest dużo w tym przyjaźni i zabawy (choć w kontekście tego właśnie usankcjonowania ad personam), ale to co się dzieje pod moim blogiem to już totalna nieakceptowalna patologia, wynikająca właśnie z tolerowania takich zachowań. Dno, bo ludzie chamscy poczuli wiatr w żagle w które jeszcze dmuchają administratorzy .
Cytować
0 #30 tomasz jeska 2010-11-21 12:10
Nie toleruje i podpisuje się pod tymi komentarzami. Tak jak kiedyś napisałem - to Twój blog i masz możliwość usuwania komentarzy. Usuwałeś wcześniej, usuwaj teraz i dalej. Cenzor? przecież robisz to zgodnie z regulaminem serwisu. Tylko nie wywołuj po każdym usuniętym następnych pisząc jacy to źli ludzie atakują niewygodnego politycznie adpersonam bo to tylko nakręca sprawę. Usuń i olej.

Powinieneś być konsekwentny a nie płakać jak dziecko, że po pierwszych (słusznie w przypadku typowych ataków nic nie wnoszących) usuniętych komentarzach nazywają Cie cenzorem. No daj spokój ;-) W momencie kiedy Twoje ciśnienie skacze i tracisz godzinę na to by tu komuś odpisać dajesz dokładnie to o co chodziło komentującemu. Usuwaj lub nie odpisuj.

Tego typu komentarze pojawiają się wyłącznie w Twoją stronę. W stronę innych już nie. Wiesz czym to jest spowodowane? Ja wiem, inni zapewne też wiedzą. Nie rób z siebie ofiary ataków ani nie powtarzaj ciągle, że jesteś niewygodny politycznie, że atakują adpersonam itd itd. Myślisz, że nie denerwuje mnie to jak tak jadą po Tobie? Moim działaniem chcę Cię jednak czegoś nauczyć. Albo się nauczysz to olewać (ewentualnie usuwając komentarze) po czym zaczniesz się uważać za normalnego użytkownika albo będzie tylko gorzej.

To samo na forum. Ludzie generalnie nie chcą się wypowiadać w Twoich tematach z dwóch powodów. 1) nie chce im się tego czytać po 2 linijkach 2) boją się, że nawet jeśli coś odpiszą to i tak to nie jest po ich myśli ponieważ z góry uważasz ich za wrogów politycznych (nawet jeśli nie to tak to wygląda).
Cytować
0 #31 Jakub 2010-11-21 14:25
A widzisz, a ja to wszystko wiem. Tylko teraz to przyznałeś.
Jednak moje stanowisko w sprawie ataków ad personam jest niezmienne. Uważam, że ataki ad personam nakręcają spiralę gniewu i nerwowości. Należy je usuwać.
Jeśli ktoś się boi wypowiadać z powodu mojej obecności to tylko świadczy o tym, że nie potrafi bronić logicznie swoich racji. Nie wiem po co wam osoby, które wypisują fałszywe treści?
I jednak zapomniałeś, albo nie wiesz o jednej rzeczy o której nie wspomniałem, ale nie z tego powodu, że ją ukryłem dla dalszej dyskusji, bo nie mam zamiaru takich dyskusji prowadzić, po prostu w toku tylu słów, zapomniałem napisać, a co wynika z treści wpisów pod tematem "Nuda veritas".
Gdy skasowałem wpis łamiący prawo nastąpiła eskalacja tego zjawiska.
Na jego miejsce pojawiło się około 10 nowych.
Gdyby administratorzy nie dawali przyzwolenia na coś takiego wcześniej, nie byłoby tego problemu.
Nie mam zamiaru bawić się w tzw. ciuciubabkę z jakimiś osobami socjopatycznymi lub chorymi umysłowo piszącymi anonimowo, którzy dostali komputer do ręki, dlatego nie akceptuję tej Twojej wypowiedzi, że mam możliwość pod (TYLKO) swoim blogiem usuwać komentarze łamiące prawo.
Żądam skutecznego narzędzia, a nie "ozdobnej parasolki do drinków przeciwko ulewie" w ramach wymówki administracji, że mam narzędzia, pomijając fakt, że nie mam już w ogóle wpływu na wpisy łamiące prawo pod moim adresem poza swoim blogiem. Oczekuję też piętnowania takich ataków lub ich eliminowania z miejsc na które nie mam wpływu, a nie zezwalania na szykany z powodu, że skasowałem wpisy łamiące prawo.
Nie jestem wam potrzebny, bo macie jakiś inny plan rozwoju Chrzanowski24 to mi podziękujcie za współpracę po ludzku i powiedzcie, że nie chcecie takiej linii programowej. Wciągnęliście mnie w to, nie jestem osobą anonimową i mam swoje prawa.
Próba szykanowania mnie i zastraszania w celu np. wycofania się samemu dobrowolnie z tego przedsięwzięcia jest nierealna, a także jakiejś jak piszesz nauczki za przesadną autopromocję i planu przemiany Jakuba z postaci bezkompromisowe j w postać tolerującą błędy merytoryczne adwersarzy jest również niebywale ryzykowne. Przeszedłem szkoły, które zakładały nie takie taktyki do psychologicznyc h wojen. Mogę wręcz przypuszczać kto pisał te treści, ale one tylko szkodzą portalowi, a mnie coraz bardziej upewniają w słuszności mojego postępowania. Ja mogę tak bez końca, a wy? Będziemy toczyć Apokaliptyczną wojnę? Tylko wiecie, że ze mną w pewnym momencie kończą się żarty i choć nikomu nie chcę robić problemów, ani szkody to jednak przestaję w pewnym momencie tolerować niesprawiedliwą zabawę i mogę sięgnąć po środki wręcz zaskakujące, a naprawdę wojnę psychologiczną można prowadzić jeszcze bardziej brutalnie niż sobie możecie wyobrazić.
Kasowanie treści łamiących prawo za każdym razem nie jest moim celem życiowym.
Albo tu będzie skuteczne narzędzi do tego np. wybór właściciela bloga jak mają pojawiać się wpisy, czyli albo muszą zostać zatwierdzone, albo użytkownik musi być zarejestrowany, albo wolna amerykanka. Taki wybór powinien mieć właściciel bloga, bo inaczej to zabawa w kotka i myszkę ze zdesperowanymi chorymi umysłowa użytkownikami piszącymi z pokojów bez klamek, lub po prostu prowokatorami, którzy mają w tym cel, a jak sam przyznałeś i uzasadniłeś było w celu nauczki dla mnie, abym "nauczył się to olewać".
W realu to można olewać i odchodzić od takiej dyskusji, ale nie można tego olewać na papierze, bo to tutaj pozostaje.
Poszedłem na pewien kompromis, przestałem reagować brutalnie na takie ataki i zacząłem atakującym spokojnie i wielokrotnie tłumaczyć to co napisałem i co miałem na myśli. Nie jest moim celem siedzieć tutaj i się obrzucać obelgami. Interesuje mnie dyskusja merytoryczna, ponieważ sam wielu rzeczy nie wiem i w wielu wypadkach wiele rzeczy wychodzi co o ironio zaskoczy Cię, oświeca mnie.

Nawiązywać relacje to reagować.
Reagować to rozumieć siebie.
Rozumieć siebie to być oświeconym.
Relacje międzyludzkie są szkołami oświecenia.

Nie mówię, że to wszystko nie miało sensu wcześniej, ale to, że nadal nie ma merytorycznej dyskusji, choć przestałem reagować "namiętnie" na treści łamiące prawo, a zacząłem przedstawiać je cierpliwe w innej interpretacji, już nie mogę absolutnie zaakceptować.
Bywam kontrowersyjny i jestem kontrowersyjny, bo taki właśnie jest dysonans pomiędzy status quo poprawności politycznej, a faktami i logiką.
Nie zgodzę się jednak na łamanie moich praw. Jeśli "prowokatorzy" postępują nieuczciwie, ja mam prawo posiadać broń w postaci narzędzi i wsparcia administratorów piętnujących i usuwających w trybie jak najszybszym treści łamiące prawo.
Cytować
0 #32 Jakub 2010-11-21 14:26
Gdyby spotkało mnie to na ulicy i ktoś mnie bił, nie leżałbym i nie czekał, aż mnie zatłuką.
Ktoś tu się chce ze mną tłuc? Proszę bardzo, ale niech również przestanie być anonimowy inaczej nie ma prawa tego robić. Nie wspomagam się jakimiś lewymi kontami. Widziałeś, abym kiedykolwiek prowadząc aktywną dyskusję pod pseudonimem Jakub dodatkowo wsparł się jakimś lewym kontem, lub lewym komentarzem? Nigdy.
Być może mam ogromne upodobanie do psychologicznyc h wojen, ale niestety nie interesuje mnie wojna z osobami: Annihilator, Keny, Foreight.
Ale to upodobanie jest już z przyzwyczajenia bardziej. Jak z tą rybą głębinową, pływająca na głębokością kilku tysięcy metrów, gdzie panuje ciśnienie, które powinno ją zmiażdżyć. Ryba taka jest przystosowana do takiego ciśnienia. Rybę może zabić wypłynięcie na powierzchnię wody, Wtedy ryba eksploduje. Nie bardzo mam ochotę tutaj bawić się pod takim ciśnieniem, bo gdy go zabraknie, może właśnie dochodzić do powrotu eskalacji przemocy psychologicznej.
Chcecie żyć pod takim ciśnieniem? Najpierw pomyśl, czy jesteś w stanie żyć w wielu ośrodkach gęstości i czy na pewno nie jest to dyskomfortem jeśli odpowiedź będzie twierdząca.

Nie bawi mnie dyskusja pozamerytoryczn a, dostateczną przyjemność czerpię z merytorycznego obalania fałszu.

Wprowadźcie narzędzia do bloga, które pozwalają użytkownikowi na skuteczne eliminowanie treści łamiących prawo, przed faktem, a nie po fakcie.

Nakręcanie się przemocy po pewnym czasie uznaje się za normę i pojawia się ona z automatu bez roztrząsania czy jest słuszna czy nie. Sam się wielokrotnie na tym złapałem, pod wpływem notorycznej walki w takim poziomie niskiej kultury. Tak właśnie jest, że „z kim przestajesz takim się stajesz”. Można w ten sposób usprawiedliwić zachowanie Palikota, czy Niesiołowskiego , ponieważ już dawno zatracili sens merytorycznej dyskusji, być może z tego powodu, że wielokrotnie padli ofiarą takich szykan i nie rozróżniają racjonalnie co jest właściwe, a co nie jest.
Trzeba z tym walczyć. Nie można tego ignorować, nie piętnować, nie eliminować, ani pozostawiać bez komentarza, bo to się nakręca, prowadzi to do jeszcze większej eskalacji tego niepożądanego i bezprawnego zjawiska ataków ad personam.
Cytować
0 #33 mundry 2010-11-21 21:56
Nawet mi się tego wszystkiego czytać nie chciało, cóż podsumuję to jednym zdaniem - Tworki Ci pozostają nic więcej.
Cytować
0 #34 Jakub 2010-11-21 23:57
Jedno jest pewne. Demokrację i socjalizm wprowadzono, żeby takich jak mundry trzymać w ryzach i łupić za byle wykroczenie, nazywając to neoliberalizmem . Na szczęście się w porę zorientowałem i w tym socjalistycznym totalitaryzmie nie biorę aktywnego udziału za to mam czas robić teatr i pośmiewisko z niewolniczego plebsu, które idzie wybierać w wyborach i trafia po tym do więzienia za to, że złapali go policjanci na rowerze pod wpływem alkoholu. Neoliberalizm jest jednak dobry dla niewolniczego plebsu, bo jest zmaterializowan ym piekłem na Ziemi, a przy pomocy ekranów wmawia się tym niewolnikom płacącym ponad 80% haraczy, że żyją w luksusie i są inteligentni.
Cytować
0 #35 buFon 2010-11-22 11:11
cenzor Jakub aleś się rozpisał :D a nie mógłbyś streścić swojej wypowiedzi lub ograniczyć - z chęcią bym poczytał twoje urojenia ale za dużo tego :sad:
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.