Maria Czubaszek po 10 latach - wciąż brzmi świeżo, zadziornie i po swojemu

Maria Czubaszek po 10 latach - wciąż brzmi świeżo, zadziornie i po swojemu

FOT. MBP w Chrzanowie

12 maja przypada rocznica, przy której trudno przejść obojętnie - mija 10 lat od śmierci Marii Czubaszek. W polskiej kulturze zostawiła po sobie coś więcej niż tylko znane teksty i radiowe skecze: zostawiła sposób myślenia, w którym absurd, ironia i cięty komentarz działały jak dobre antidotum na nadęcie. 🙂

  • Od radia zaczęła się jej własna wersja wolności
  • „Wyszłam za mąż, zaraz wracam” i cała reszta, która została z nami na długo
  • Z telewizji zrobiła przestrzeń na szczerość, a nie grzeczne miny
  • Dlaczego pamięta się ją dziś tak wyraźnie

Od radia zaczęła się jej własna wersja wolności

Maria Czubaszek urodziła się 9 sierpnia 1939 roku w Warszawie i od początku szła własnym rytmem. Studiowała dziennikarstwo oraz filologię angielską na Uniwersytecie Warszawskim, ale to radio stało się miejscem, w którym naprawdę rozwinęła skrzydła.

Od 1960 roku pracowała w Polskim Radiu i właśnie tam zbudowała swoją legendę. W Programie Trzecim tworzyła słuchowiska, które dziś brzmią jak małe perełki polskiej satyry - z absurdalnym skrętem, zaskoczeniem i dialogiem, który miał tempo, charakter i pazur. Wśród nich były m.in. „Dym z papierosa” oraz „Serwus, jestem nerwus”, a na antenie pojawiali się także Jerzy Dobrowolski i Barbara Kwarc. To był humor, który nie próbował się nikomu przypodobać - i właśnie dlatego tak mocno zapadał w pamięć.

„Wyszłam za mąż, zaraz wracam” i cała reszta, która została z nami na długo

Czubaszek nie zamykała się w jednym medium. Pisała teksty piosenek, scenariusze do programów telewizyjnych i seriali, a przy tym miała niezwykłe wyczucie lekkiej, przewrotnej frazy. Z jej pióra wyszły słowa do przebojów takich jak „Wyszłam za mąż, zaraz wracam” w wykonaniu Ewy Bem czy „Każdy as bierze raz”.

To była twórczość, która trafiała do bardzo szerokiej publiczności, ale nie traciła charakteru. Czubaszek potrafiła w jednym zdaniu połączyć dowcip, dystans i lekką prowokację. Właśnie dlatego tak łatwo było ją rozpoznać - nawet bez podpisu pod tekstem.

Z telewizji zrobiła przestrzeń na szczerość, a nie grzeczne miny

W ostatnich latach życia Maria Czubaszek zyskała jeszcze jedną twarz - komentatorki w „Szkle kontaktowym”. Publiczność polubiła ją za bezpośredniość, brak pozy i umiejętność mówienia o rzeczach niewygodnych bez zakłopotania. Była jedną z tych osób, które nie udają nikogo innego.

Jej nonkonformizm miał bardzo konkretny wymiar. Otwarcie mówiła o tym, czego nie lubiła - gotowania, sportu, dzieci - i równie swobodnie podkreślała przywiązanie do papierosów oraz psów. Ten rodzaj szczerości nie był zabiegiem wizerunkowym. Raczej konsekwencją charakteru, który nie godził się na udawanie. 😏

Dlaczego pamięta się ją dziś tak wyraźnie

Maria Czubaszek zmarła 12 maja 2016 roku w Warszawie, ale jej obecność w polskiej kulturze nie słabnie. Została zapamiętana jako ktoś, kto umiał rozbroić powagę jednym zdaniem i pokazać, że inteligencja nie potrzebuje zadęcia. Jej poczucie humoru było osobne, czasem ostre, często absurdalne, ale zawsze bardzo jej własne.

Dla wielu odbiorców pozostaje symbolem niezależności - tej twórczej i tej życiowej. I może właśnie dlatego po 10 latach od jej śmierci wciąż wracamy do niej z ciekawością. Bo Czubaszek nie pisała po to, żeby wszystkich pogodzić. Pisała tak, żeby myśleć trochę inaczej - i śmiać się trochę mądrzej.

na podstawie: MBP Chrzanów.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (MBP w Chrzanowie). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.