„A żeby ci te rośliny zwiędły!” Bezczelna kradzież na ulicy 29 Listopada i Zielonej

Obraz do artykułu: „A żeby ci te rośliny zwiędły!” Bezczelna kradzież na ulicy 29 Listopada i Zielonej

FOT. facebook.com/ChrzanowGmina

Jak to jest, jak Twoje podatki wyrywają z korzeniami? Miasto wydaje publiczne pieniądze, żeby było ładniej, bardziej zielono i po prostu przyjemniej do życia. Tego oczekują mieszkańcy: żeby Chrzanów „kwitł” - dosłownie i w przenośni. Tymczasem ktoś uznał, że Twoje pieniądze lepiej wyglądają w jego ogródku! Wystarczy chwila, żeby wyrwać z ziemi rośliny, za które zapłacili mieszkańcy. Z rabat przy ulicach 29 Listopada i Zielonej zniknęły hortensje i róże. Zostały puste miejsca i zniszczona przestrzeń, która jeszcze chwilę temu była wizytówką okolicy. Czy mieszkańcy pozwolą na takie złodziejstwo?

Publiczne pieniądze kontra prywatna bezmyślność

Nie chodzi tu tylko o kilka krzewów. Jeszcze niedawno w Chrzanowie trwała głośna dyskusja o “betonozie” na Rynku. Nadeszła więc zmiana (choć za duże pieniądze). Od jakiegoś czasu każdy kolejny skwer jest aranżowany, choćby Skwer Róży z pięknym muralem i mikro parkiem. Każde takie nasadzenie i cała infrastruktura to konkretne środki z budżetu miasta - czyli pieniądze mieszkańców. Nasze pieniądze. To także element większej strategii: poprawy jakości życia, estetyki i wizerunku miasta, które ma być atrakcyjne nie tylko dla mieszkańców, ale też dla młodych ludzi czy przedsiębiorców. Na profilu Gminy Chrzanów czytamy:

Tego typu działania to nie tylko naruszenie prawa, ale także brak szacunku dla wspólnego dobra. Każda skradziona roślina to realna strata dla całej społeczności oraz dodatkowe koszty, które ostatecznie ponosimy wszyscy.

Zieleń w przestrzeni publicznej to dziś nie dodatek, ale standard. Miasta inwestują w nią, żeby przyciągać ludzi, budować klimat, zmniejszyć ilość modnego w poprzednich latach betonu i zachęcać do zostania na dłużej. I właśnie w takim momencie pojawia się ktoś, kto sprowadza to wszystko do poziomu… kilku wyrwanych sadzonek.

FOT. facebook.com/ChrzanowGmina

Bo trudno to nazwać inaczej – ktoś niszczy przestrzeń wartą dla miasta kilka tysięcy złotych, które sam „zyskuje” za ułamek tej kwoty. Owszem, małe sadzonki można kupić za 20–30 zł, ale te, które zniknęły, były już odchowane, rozrośnięte i zadbane – w sklepie kosztowałyby zdecydowanie więcej. A do tego dochodzą jeszcze szkody uboczne: rozkopana ziemia, zniszczone rabaty, czasem elewacje czy chodniki, które też trzeba później naprawić i koszt firmy, która robiła nasadzenia. Złodziej myślał, że ukradł coś za 30zł i że miasto nie poczuje tej straty. Tymczasem koszt nasadzeń jest o wiele większy.

To nie drobiazg, tylko powtarzający się problem

Najbardziej uderza tu skala absurdu. Z jednej strony mieszkańcy oczekują nowych inwestycji, remontów, zieleni i zadbanych ulic. Z drugiej - te same elementy są niszczone lub rozkradane niemal natychmiast po ich wykonaniu. Czy nikt nie widział tej kradzieży?

Efekt? Miasto wydaje kolejne środki na naprawy, zamiast inwestować w coś nowego. A rachunek i tak trafia do wszystkich.

To nie jest już kwestia jednego incydentu, tylko podejścia do wspólnej przestrzeni. Bo jeśli rabata traktowana jest jak darmowy sklep, to trudno mówić o jakiejkolwiek odpowiedzialności za miejsce, w którym się żyje.

FOT. facebook.com/ChrzanowGmina

Miasto może sadzić, ale to mieszkańcy decydują, co będzie póżniej

Nie da się postawić kamery przy każdym krzewie ani pilnować każdej rabaty przez całą dobę. Ostatecznie to mieszkańcy decydują, czy przestrzeń publiczna będzie wspólną wartością, czy niczyją własnością.

Dziś zniknęły kwiaty. Jutro może zniknąć coś większego. I znów wszyscy zapłacą za czyjąś „oszczędność” lub chciwość.

Tyle że tym razem nie chodzi już tylko o rośliny, ale o to, czy miasto faktycznie ma szansę „kwitnąć” - czy będzie ciągle zaczynać od nowa.

Tu chyba wystarczy napisać: “a żeby ci te rośliny zwiędły, złodzieju”

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (facebook.com/ChrzanowGmina). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.