Sto lat Zofii Kozioł - życie między krowami, pracą i rodziną

FOT. Urząd Miasta w Trzebini
W Pile Kościeleckiej mieszkańcy świętowali setne urodziny pani Zofii Kozioł - kobiety, której codzienność przez dekady wyznaczała praca na roli i życie rodzinne. Goście z urzędu i sąsiedzi przyszli, by złożyć życzenia i posłuchać opowieści, które mówią o prostocie i wytrwałości minionych pokoleń. To portret osoby, dla której dom, ogród i telewizja stały się oknami na świat.
- Setne urodziny w Pile Kościeleckiej - dom przy ul. Jaśminowej
- Gratulacje od Urzędu Stanu Cywilnego i ZUS - wizyta władz gminy
Setne urodziny w Pile Kościeleckiej - dom przy ul. Jaśminowej
Urodzona w wielodzietnej rodzinie 5 stycznia 1926 roku, Zofia Kozioł całe życie związała z okolicą, która dawniej należała do Młoszowej, a dziś leży w granicach Piły Kościeleckiej. Mieszkanka ul. Jaśminowej wspomina dzieciństwo spędzone przy gospodarstwie — jako dziesięciolatka pasła krowy, a szkolne edukacyjne obowiązki ograniczyły się do trzech klas. Związki z ziemią i ręczna praca wyznaczały rytm dni: po pracy była dom i proste posiłki przygotowywane z tego, co dawało gospodarstwo.
W 1950 roku poślubiła Tadeusza Kozioła. Z tego związku przyszły na świat dwie córki - Krystyna i Maria; dziś jubilatka ma też czworo wnuków i czworo prawnuków. Rodzinne wspomnienia podkreśla córka:
“Tata trzymał dyscyplinę w domu, mama była łagodniejsza”
— Krystyna Hojna
Gratulacje od Urzędu Stanu Cywilnego i ZUS - wizyta władz gminy
Z okazji setnych urodzin pani Zofię odwiedzili przedstawiciele władz gminy i instytucji: Mirosław Cholewa, zastępca burmistrza Trzebini, Agnieszka Oczkowska, kierowniczka Urzędu Stanu Cywilnego, Magdalena Pagacz, sołtyska Piły Kościeleckiej, oraz Bogumiła Wolan, zastępczyni dyrektora chrzanowskiego oddziału ZUS. Spotkanie miało charakter kameralny — w domu, przy herbacie i wspomnieniach.
Samą jubilatkę opisują jako pogodną i ciekawą świata osobę. Lubi programy rozrywkowe i wiadomości, interesuje ją pogoda; latem, z pomocą rodziny, siada w ogrodzie lub na tarasie, bo schody uniemożliwiają jej samodzielne wychodzenie z domu. O swoim życiu mówiła krótko i po swojemu:
“Ręce i nogi były do roboty, nie było maszyn jak dziś. Nie było lekko. Na wczasach nigdy nie byłam. Ja byłam na wczasach z krowami na pastwisku.”
— Zofia Kozioł
Mimo trudów życia nigdy nie sięgała po inne używki; okazjonalnie pozwala sobie na niewielką ilość koniaku.
Wizyta urzędników to gest docenienia długiego życia i wkładu w życie miejscowości — tradycja, która dla wielu starszych mieszkańców jest ważnym znakiem szacunku.
Siedząc w cieniu opowieści o dawnych czasach, łatwo dostrzec coś praktycznego dla sąsiedztwa i gminy: schody stanowią realną barierę dla osób starszych, a regularne odwiedziny i wsparcie bliskich znacząco poprawiają komfort ich życia. Drobna pomoc sąsiedzka, sprawdzenie, czy starsza osoba ma zapewnione wyjście na świeże powietrze w lecie, albo kontakt z urzędami, które składają życzenia i oferują wsparcie — to elementy, które nadają codzienności sens i bezpieczeństwo.
na podstawie: UM Trzebinia.
Autor: krystian


