Danuta i Czesław Michorowie z ul. Głowackiego w Trzebini twierdzą, że nie zmrużyli oka od kwietnia przez nieznośny hałas i drgania, którymi obarczają pobliską oczyszczalnię ścieków, firmę Ekonaft. Sprawą zainteresowali chrzanowski sanepid i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. O pomoc poprosili także "Gazetę Krakowską".

- Na starość człowiek zamiast odpocząć, to we własnym domu szału dostaje - łapie się za głowę pan Czesław. By zmniejszyć drgania, podłożył pod łóżko kawałki filcu i gumy. - To niewiele pomogło, bo nadal stukają szyby w drzwiach i kieliszki w kredensie - żali się mężczyzna. Kilka miesięcy temu udał się w odwiedziny do inspektora WIOŚ z prośbą o przeprowadzenie kontroli. Jej wyniki nie usatysfakcjonowały jednak emeryta i jego małżonki. - Stwierdzili, że liczba decybeli nie przekracza normy ani w nocy, ani w dzień - mówi z niedowierzaniem pan Czesław. Ma żal do inspektorów, że nie powtórzyli badania.

- Takie kontrole powinny być robione z zaskoczenia. Firma mogła przecież specjalnie, na widok inspektorów, obniżyć pracę swych maszyn - spekuluje.

Postanowił zainwestować w elektroniczne urządzenie do pomiaru natężenia hałasu. - Wydałem ponad trzysta złotych, by udowodnić, że nie mam zwidów - podkreśla. - Wyraźnie wskazuje osiemdziesiąt, a czasem nawet sto decybeli, a nie pięćdziesiąt pięć, jak określa to dzienna norma - zarzeka się mężczyzna.
Na dowód pokazuje cyfry na wyświetlaczu swego urządzenia. - W nocy ich moc wcale nie spada, choć nie powinna być wyższa od czterdziestu pięciu decybeli - podkreśla.

Grażyna Kagan z sanepidu, obiecała odwiedzić państwa Michorów z profesjonalnym miernikiem hałasu. - Zbadamy natężenie dźwięku w mieszkaniu, a jeśli wykryjemy nieprawidłowości, sprawdę skierujemy do WiOŚu lub starosty - podkreśla. Sugeruje, że za uciążliwości niekoniecznie musi odpowiadać trzebińska firma Ekonaft, która jest oddalona od posesji państwa Michrów o około 400 metrów. - Winowajcą może okazać się na przykład droga o natężonym ruchu, która oddziela domy od oczyszczalni ścieków - zauważa Grażyna Kagan.

Przypomina, że w okolicy działa także kilka innych zakładów przemysłowych. - Jeśli wykażemy przekroczenie hałasu i okaże się, że powoduje go firma, wówczas skierujemy sprawę do krakowskiego wojewódzkeigo inspektoratu ochrony środowiska. Dodaje, że sanepid nie ma kompetencji do nakładania ograniczeń na zakłady pracy. Jeśli jednak okaże się, że źródłem hałasu jest komunikacja, wówczas sprawa trafi do starosty. Rafał Lubański z firmy Ekonaft jest otwarty na wizytę inspektorów. - Poprzednie badanie zostało przeprowadzone przy maksymalnym wykorzystaniu maszyn. Ani w dzień, ani w nocy, nie przekroczyliśmy dopuszczalnych decybeli - wspomina pracownik działu ochrony środowiska w trzebińskiej firmie. Jest przekonany, że tym razem będzie podobnie.
"Gazeta Krakowska" będzie śledzić sprawę na bieżąco. Wrócimy do tematu.

Czesław i Danuta Michorowie z Trzebini czekają na kontrolę sanepidu. Liczą, że hałas w końcu zniknie.

tekst i fot: Magdalena Balicka