24 września 1921 roku przyszła na świat Anna Ludwikowska. Dziś świętuje setne urodziny. Z tej okazji burmistrz Jarosław Okoczuk wraz z zastępcą kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Trzebini Agnieszką Oczkowską osobiście złożyli jubilatce urodzinowe życzenia.

zdjęcie grupowe z urodzin stulatki

Setne urodziny Anny Ludwikowskiej z Piły Kościeleckiej

- W imieniu mieszkańców życzę Pani uśmiechu, radości i wszelkiej pomyślności – mówi burmistrz Okoczuk. Odczytał też list gratulacyjny od premiera Mateusza Morawieckiego:

„(…) Była pani świadkiem wielu trudnych i doniosłych wydarzeń, jakie kształtowały kolejne pokolenia (…). Seniorzy mogą dać wiele rodzinie, najbliższemu otoczeniu oraz młodym ludziom, wkraczającym w czas dokonywania własnych wyborów. Dlatego wciąż potrzebujemy Pani doświadczenia i mądrości”.

Anna Ludwikowska pochodzi z sąsiedniego Bolęcina. Tam się urodziła i wychowała. Gdy miała trzynaście lat, zmarła jej mama. Wtedy poszła na służbę do pobliskiej szkoły. Tam sprzątała, gotowała, pełniła rolę woźnej. Choć nie miała lekko, do dziś wspomina, że traktowano ją z szacunkiem.

Gdy wyszła za mąż, przeniosła się do Piły Kościeleckiej. Zawodowo pracowała przez ponad dwadzieścia lat w trzebińskiej Gumowni. Prywatnie uwielbiała szydełkować. Obecnie mieszka wraz z synem Kazimierzem Ludwikowskim i jego żoną.

- Mama miała nas dwóch. Mnie i mojego brata. Zawsze była bardzo pracowita, uczciwa, rodzinna. Mój tato był dobrym człowiekiem. Miał fach w ręku. Był murarzem, więc dobrze nam się żyło – przyznaje Kazimierz Ludwikowski, który pełni dziś funkcję sołtysa Piły Kościeleckiej.

Pani Anna, mimo że skończyła sto lat, nadal ma siłę, by sobie coś ugotować, czyta też gazety.

- Teściowa pochodzi z długowiecznej rodziny. Jedna z jej kuzynek dożyła nawet 103 lat. Jej brat miał 93 lata, gdy zmarł. Podobnie siostra – mówi Janina Ludwikowska, jej synowa.

Pani Anna zawsze dbała o to, co je. Nie pije kawy, alkoholu, do minimum ograniczyła w diecie cukier. Natomiast je dużo czosnku, szczególnie zimą.