To był już zabytek dodający charakteru chrzanowskiemu muzeum przy alei Henryka w Chrzanowie. Stuletnie drewniane okna pamiętające historię rodziny Leowenfeldów, założycieli Chrzanowa właśnie odszedł do lamusa. Zastąpiły je nowiutkie drewniane "podróbki".

- Musieliśmy pożegnać się z tym kawałkiem historii, bo nie przetrwał próby czasu - tłumaczy Zbigniew Mazur, dyrektor chrzanowskiego muzeum. Wyjaśnia, że wiekowe okna były już w opłakanym stanie. - Nie domykały się, były nieszczelne, nie trzymały ciepła - przekonuje dyrektor. Ich wymiana była konieczna, by utrzymać odpowiednią tempetarurę ważną dla zgromadzonych wewnątrz eksponatów.

- Nowe okna są wierną repliką starych, zatwierdzoną przez konserwatora zabytków - wyjaśnia dyrektor Mazur. Dodaje, że na wszystkich 35 okien w obiekcie, jak na razie wymieniono zaledwie dwadzieścia.

- Dziesięć w ubiegłym roku pomógł sfinansować Marszałek. Kolejne oplaciliśmy dzięki hojności Tilla Haberfelda, potomka rodziny Loewenfeldów, który podarował na ten cel 5 tys. euro - zdradza Zbigniew Mazur.

Muzeum - Dom Urbańczyka w Chrzanowie


tekst: Magdalena Balicka
fot. Muzeum Chrzanów