W dniu 31 października 1944 r. niemiecki „sąd” pod przewodnictwem szefa gestapo katowickiego, Johannesa Thümmlera, skazał na terenie KL Auschwitz w bloku nr 11 kilkudziesięciu więźniów na śmierć. Byli nimi Polacy, którym zarzucono działalność w ruchu oporu na terenie rejencji katowickiej. Skazańców stracono nazajutrz, 1 listopada, w Dzień Wszystkich Świętych.

Jednym ze straconych w tym szczególnym dniu był Jan Cupiał, który w pożegnalnym grypsie, eksponowanym dzisiaj w Muzeum Auschwitz-Birkenau, napisał:

Kochana Stefciu moja żonko już dzisiaj 31/10 idę niewinnie na wykończenie pamiętaj zawsze o mnie, Moja Żonko a naszą ukochaną córeczkę wychowaj ją w porządku i pobożnie żeby ją Pan Jezus miał w swej opiece gdy otrzymasz tę kartkę, pokaż ją Mojej Mamie. Kochana Mamo i Bracia i Siostry żyjcie w zgodzie i nie róbcie krzywdy mojej Córeczce i żonie. Zostańcie z Panem Bogiem i módlcie się za mnie. Jan Cupiał. Adres Cupiał Stefania Trzebinia, Dancygierstr. 6.

Autor tego grypsu mylił się, ponieważ wraz z pozostałymi skazańcami został rozstrzelany dopiero w dniu następnym w Brzezince, czyli KL Auschwitz II-Birkenau, najprawdopodobniej w krematorium nr V.

Przed śmiercią Jan Cupiał na belkach stropowych w jednej z sal na parterze bloku nr 11 pozostawił także dwa napisy pożegnalne, mając nadzieje, że ktoś zwróci kiedyś na nie uwagę.

Zimą 1945 r. jego brat Józef Cupiał, wkrótce po wyzwoleniu KL Auschwitz, szukał w „Bloku Śmierci” śladów po swoim zamordowanym bracie. Na belce stropowej w jednej z sal zauważył napis wykonany ołówkiem:

Cupiał Jan z Trzebini, Kreis Krenau, zawyrokowany na kare śmierci 31/10.44, proszę uprzejmie zawiadomić moją Rodzine, Dancyngierstr. 6, Kreis Krenau.

Nie miał najmniejszej wątpliwości, że jest on autorstwa jego brata Jana Cupiała, który urodził się w 1909 r. w Lgocie, położonej w połowie drogi pomiędzy Trzebinią a Olkuszem, gdzie ich rodzice posiadali gospodarstwo rolne.

W 1932 r. jego brat ożenił się i zamieszkał w Trzebini, gdzie podczas okupacji był aktywnym działaczem ZWZ/AK. Aresztowany został w Chrzanowie latem 1944 r. Później przewieziono go do więzienia w Mysłowicach, skąd trafił do KL Auschwitz.

Jan Cupiał został umieszczony jako tzw. „Polizeihäftling” – więzień policyjny, w „Bloku Śmierci” (blok nr 11), gdzie zdążył napisać jeszcze kilka innych grypsów. Jeden z nich dotarł wkrótce po straceniu nadawcy do jego żony Stefanii. Zawierał następującą treść:

Adres Cupiał Stefania Trzebinia Dancygierstr. N.6 proszę uprzejmie te karteczkę dorenczyć na ten adres. Kochana Żoneczko i moja najdroższa córeczko Krysiu. Wasz ukochany ojciec i wasz opiekun dnia 31/10 już jest osondzony na śmierć, gine zupełnie niewinnie.(…) zostańcie z Panem Bogiem. Żoneczko wychowaj naszą Krysię, żeby ją Pan Bóg nie opuścił i ciebie. Kochana Mamo, Bracia i Siostry opiekujcie się moją córeczką, ukochana i moja żonka, żyjcie w dobrej zgodzie. Niech was Bóg ma w swej opiece i módlcie się za moją dusze. Cupiał Jan”. Na odwrotnej stronie grypsu można jeszcze przeczytać: „Matka moja zamieszkała wieś Lgota 13, Cupiał Weronika, poczt. Trzebinia. Cupiał Stefania, Trzebinia, Dancygierstr. 6, Kreis Krenau.

Jan Cupiał, pisząc kilkakrotnie grypsy do żony Stefanii, wierzył, że dotrą one do rodziny i do jej rąk. Oprócz dwóch grypsów, cytowanych powyżej, po latach zostały odnalezione jeszcze trzy z nich. W jednym z nich napisał:

Zasądzony w dniu 31 X 44 czekam wyroku. Jest nas 70 ludzi, giniemy razem z miesiącem październikiem a przed tak wielkim świętem Wszystkich Świętych będziemy pięknie cieszyli się w niebie. Zatem jeszcze raz za wszystko Wam Bóg zapłać i przesyłam moje ojcowskie błogosławieństwo. Niech ma Was Matka Najświętsza w swojej opiece. Całuję was i ostatni raz ściskam.

Johannes Thümmler, przewodniczący „sądu doraźnego” w bloku nr 11, który podczas posiedzeń tego „sądu” skazał na śmierć od września 1943 r. do stycznia 1945 r. co najmniej tysiąc Polek i Polaków, zmarł w Niemczech, mając 96 lat, w maju 2002 r.

Jan Cupiał, zginął 1 listopada 1944 r.

Gryps Jana Cupiała, napisany w bloku nr 11.

Tekst i opracowanie: Adam Cyra

Komentarze   
0 #1 Piotr 2012-11-02 12:41
Polecam książkę Stanisława Grzesiuka " 5 lat kacetu" - mocne z autopsji...
Cytować
0 #2 eldo 2012-11-06 11:27
no i proszę, niemiecki oprawca strzelał naszym ojcom w tył głowy wyrokami i dożył sobie fajnej starości
Cytować
0 #3 dana 2015-02-02 13:25
Trudno pogodzic sie z faktem, ze taki oprawca zyl sobie do 96 lat zapewne w swpokoju i dobrobycie. To bardzo boli, choc minelo tyle lat od smierci mojego ojca, tez ofiary oprawcy w.w.
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.