Nie potrafię pohamować emocji gdy czytam w jaki sposób potraktowano ludzi w Młoszowej którym wiele, wiele lat temu obiecano perony przy torach. Tak ta miejscowość tuż koło Trzebini którą widać z okien pociągów a tuż za nią największe trzebińskie osiedle ZWM, po raz kolejny została wykiwana. Wiele lat temu pokazywano ludziom plan na którym widniał przystanek kolejowy o nazwie Młoszowa. Sprawa jednak zawsze była spychana na dalszy plan. Mówiono że są ważniejsze wydatki i żeby ludzie jeszcze poczekali. Jeszcze kilka lat do gruntownej modernizacji linii kolejowej Kraków-Katowice. Zapowiadano że wtedy nikt nie zapomni o Młoszowej i zostaną wybudowane dwa małe perony na których zrobią wiaty i postawią po ławce i kilka latarni żeby było bezpiecznie nocą. Urzędnicy w Trzebini powiedzieli że potrzebne są podpisy było to parę lat temu. Podpisy zebrano było po wyborach więc temat okazał się nie potrzebny. Dziś historia zatacza koło. Dla świętego spokoju zarządano podpisów mieszkańców że chcą przystanku kolejowego w Młoszowej. Gdy sołtys oświadczył że już kilka lat temu zbierał i słał pisma powiedziano mu że w urzędzie nie mogą znaleźć ale mimo to napiszą do kolejarzy o pomyśle budowy peronów. Szkoda tylko że w tym szalonym tempie urzędnicy trzebińscy pomylili adresatów do których pismo skierowali, szkoda także że merytorycznie nie opisali po co i dlaczego ten peron ma powstać i że to nie kiełbasa wyborcza tylko projekt związany z modernizacją linii Kraków-Katowice.
Jest kolej metropolitarna która będzie się rozwijać ze strefami tak Kraków się powiększa i wychodzi do prowincji żeby dojeżdżać. Powstanie szybka kolej - pociągi które dotychczas się wlekły 20km/h z Krakowa do Katowic pojadą do 160km/h, zniknął przejazdy kolejowe powstaną wiadukty. Wiele zostanie przebudowane kosztem ponad 500mln zł. Zaś jak wyliczył na szybko pracownik PLKi koszt peronu dla Młoszowej to blisko 3mln zł. ZA CO PYTAM? Za dwie skrajnie peronowe które usypali by w czynie społecznym mieszkańcy? Czy może za dwie ławki które również zrobili by mieszkańcy bo drewno mają pod nosem?
Szlak człowieka trafia na spółkę kolejową i na miejscowych bezradnych urzędników, którzy zrobili coś na "odwal się" żeby było a jaki efekt? A kogo to obchodzi!

Mam nadzieję, że to nauczka dla wszystkich jak sprawy należy załatwiać i nie czekać na innych. Mam także nadzieję że to jeszcze nie koniec a w sprawie przystanku kolejowego Młoszowa uda się pozyskać wiarygodnych i aktywnych partnerów którzy nie uczynią z tematu obiecanki wyborczej. Trzebińskiemu magistratowi wystawiam zaś tęgą BURĘ za brak konkretnej pomocy dla Młoszowej.