×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 764

Dawno temu - gdy chodziłam do zerówki - miłe panie przedszkolanki uczyły mnie i mnie podobnych, że w trakcie recytacji należy pokazywać, o czym się mówi. Jak się domyślam, dla wzmocnienia efektu przekazu. Nauki te zaowocowały tym, że wszystkie dzieci, gestykulowały gęsto i chętnie, pokazując a to chmurki na niebie, a to słoneczko. Słowem - z recytacji robiło się całkiem niezłe przedstawienie. Gdy podrosłam, doszłam do wniosku, że takie pokazywanie szumiącego drzewa tudzież szczekającego pieska to ustawka, dobra dla dzieci. Dorośli ludzie rozumieją słowo. I oto nadszedł czas, że przyznaję się bez tortur - myliłam się. Słowa to tylko część show.

Każdy, kto choć przez chwilę pracował w mediach wie, że słowo słowem, ale dobre zdjęcie załatwia całą robotę. Taka historyjkę przytoczę. Jeden z moich kolegów zajmuje się pilnowaniem porządku w stolicy. Nie widzieliśmy się dawno i gdy opowiedziałam mu, czym się trudnię, zrobił oczy jak 5 złotych i rzekł: "O nie! Ty też polujesz z aparatem na gwiazdy"? Wyjaśniałam mu, że tu, gdzie pracuję gwiazdy można pooglądać głównie nocą, przy dobrej pogodzie i na pewno nie można się z nimi ustawić. Tu się poluje na ludzi. Robi im zdjęcia. Im lepszy dziennikarz tym lepszy spektakl. Scenariusz i reżyseria sytuacji na zdjęciu to zwykle 90 procent sukcesu. Resztę stanowi tytuł dużą czcionką plus dodatkowo jakieś luźne doń nawiązanie w tekście. Warto też umieć pisać, ale znajomość ortografii nie jest konieczna, gdyż zwykle stary poczciwy Word, czerwonym szlaczkiem wskaże miejsce ewentualnej poprawki. Wróćmy do ustawek.

Jak już mówiłam, trzeba być w to dobrym. Poskąpiono mi niestety talentu reżyserskiego, w związku z czym, wciąż pozostaję na szarym końcu lokalnej twórczości prasowej. Nie żebym się nie starała, ale są lepsi i kłonię im się nisko, bijąc czołem o wycieraczkę. Wróćmy do kolegi ze stolicy. Był on kiedyś świadkiem, jak znany prezenter, cierpiący na tę samą przypadłość co Benjamin Button*, robił zakupy w towarzystwie uzbrojonych w "długie lufy" paparazzich. Wszystkie zdjęcia wyszły ostre, lecz jednocześnie na żadnym z nich polski B.B. nie patrzy w oko aparatu, rzekomo nie zauważając wycelowanych w jego stronę obiektywów. Nonszalancja, godna najwyższej półki gwiazdorskiej w naszym kraju. Lecz na pięknej, mlekiem i miodem płynącej prowincji, z braku gwiazd ustawki robi się z co bardziej chętnymi mieszkańcami. Jak mawiają - potrzeba matką wynalazku - więc prawdziwi prasowi artyści, można by rzec - lwy dziennikarskie - ustawiają ludzi, by podobnie jak niegdyś ja w przedszkolu, wzmocnili efekt materiału. Powszechnym trendem na fotografiach jest wskazywanie obiektu dłonią oraz słynne verso pollice**. Bardziej kreatywne lwy prasowe namawiają swoich aktorów do sprawdzenia się w bardziej ambitnych rolach, jak na przykład manifestacyjne zatykanie nosa, będące metaforą tzw. śmierdzących spraw, których bohaterski lew prasowy się nie lęka. Zawsze z podziwem patrzę na te machinacje, mając w pamięci jeszcze czasy, gdy nie raz i mnie przyszło reżyserować jakiś uliczny spektakl. Debiut reżyserski mam więc już za sobą i wiem, że nie przyjdzie mi nigdy z tego tytułu przechadzać się po czerwonym dywanie by podziękować akademii za Oscara. Nie mam do tego talentu. Ja mogę ewentualnie i najwyżej - pisać.

*Bohater opowiadania F.S. Fitzgeralda pt. "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona". Button rodzi się jako osiemdziesięcioletni starzec i stopniowo młodnieje. W 2008 r. opowiadanie zostało zekranizowane z epickim rozmachem przez Davida Finchera ("Siedem", "Fight Club"), a w rolę Benjamina wcielił się Brad Pitt.
** Kciuk skierowany w dół; w starożytnym Rzymie gest, skazujący pokonanego gladiatora na śmierć;
Komentarze   
0 #1 Upstream 2012-07-30 02:58
Smutna prawda...
Najlepsze rzeczy wyczynia w "pozowanych fotach" Krakowska. Foto z papierem toaletowym było mistrzostwem!
Cytować
0 #3 Magdalena Łysek 2012-07-30 03:25
Co gazeta to obyczaj. Ale pani była bardzo uczynna, gotowa pozować w krzakach;-)
Cytować
0 #4 Darek 2012-07-30 14:08
(...) po uprzedniej charakteryzacji :-) Brakuje nam w zdjęciach jeszcze fotoszopek, ale to kwestia czasu.
Cytować
0 #5 Dantonn 2012-07-31 00:34
Kciuk skierowany w dół; w starożytnym Rzymie gest, skazujący pokonanego gladiatora na śmierć - raczej na to że ma oceleć.......

Twe wyjaśnienie kciuka skierowanego w dół jest wyjasnieniem komercyjnym rodem z gladatora czy innego filmu.

Odsyłam do lektory o walkach gladiatorów
Cytować
0 #6 Behemot 2012-07-31 01:44
Dantonn: niestety również się mylisz. W starożytnym Rzymie w trakcie walk gladiatorów nie istniał gest kciuka skierowanego w dół. Był tylko kciuk w górę (a ściślej - wyprostowany) - oznaczający "dobić" oraz kciuk schowany w dłoni - oszczędzić. Sprawa jest zagmatwana, ale dość dobrze wyjaśniona tutaj (ang.) (bernd.wechner.info/Hitchhiking/Thumb/)
Cytować
0 #7 Magdalena Łysek 2012-08-01 00:00
Faux pas z mojej strony, tak czy owak :/
Cytować
0 #8 Dantonn 2012-08-01 00:13
skoro po murzysnku to i ja Ci dam coś nie coś
polecam opracowania naukowe Anthony`ego Corbeill`a - najbardziej oblatanego obecnie historyka Cesarstwa Rzymskiego
Cytować
0 #9 Behemot 2012-08-01 00:41
Ale tu nie chodzi o historię Rzymu, lecz o błędne tłumaczenie, które pojawiło się w już w XIX wieku.
Jeśli natomiast wskażesz mi źródło, to chętnie przeczytam.

EDIT:
właśnie sam się dokopałem. Podany przez Ciebie autor opisuje "znaczenie kciuków" dokładnie tak jak to wyżej podałem:
"Anthony Corbeill provides the most thorough review of the gesture. Translating pollices premere in Pliny as "to press the thumbs," he concludes that the thumb pressed down on the index finger of the closed fist signified mercy. The opposite gesture was the erect thumb pointing upward, which is how he understands infesto pollice in Quintilian. Here, the hostile thumb signified death."
Żródeł w języku polskim nie znalazłem.

@Magdalena: nie posypywałbym głowy popiołem, bo różne źródła różnie interpretują, a wpis nie jest o walkach gladiatorów ;-)
Cytować
0 #10 Magdalena Łysek 2012-08-01 15:00
Dzięki Behemot ;-)
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.