×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 96

Do napisania bloga zainspirował mnie temat na forum Ch24 – wymyślenie nowego dania z kuchni polskiej. Przez chwilę zastanawiałam się, czy aby nie włączyć do forumowiczów z jakimś przepisem, ale przy okazji wzięło mnie na wspomnienia. Należę już do pokolenia, które lubi wspominać, aczkolwiek nie uważam, że to co było dawniej, było lepsze, w tym również kuchnia. Gotowanie potraw nierozerwalnie było związane z porami roku, przynajmniej dla tych mniej zamożnych.

W zimie korzystało się z zapasów, wszelkich przetworów,  kiszonej kapusty w beczce, suszonych owoców, grzybów. Inne potrawy były na stole w zimie, na wiosnę, w lecie, czy w jesieni, a wraz z potrawami inne zapachy roznosiły się z kuchni.

W zimie królowała kapusta kiszona pod najróżniejszymi postaciami. 

  • Kapuśniak, czyli, zupa z kapusty kiszonej z ziemniakami,  na golonce lub  na żeberkach, w wersji uboższej na wędzonce, czy tylko kiełbasie, w moim domu zawsze jeszcze ze skwarkami, ze świeżo stopionej słoniny.
  • Zasmażana kapusta kiszona z grzybami, schabowy, koniecznie z kością, a do tego ziemniaki polane słoninką ze skwarkami. Tak wiem, bomba kaloryczna, na dodatek ciężko strawna. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że nie jadło się tego na co dzień, tylko czasem w niedzielę.
  •  Łazanki z kapustą kiszoną i grzybami podsmażone na smalcu z cebulką.
  •  Oczywiście były też pierogi z kapustą kiszoną i grzybami, polane cebulką przysmażoną na smalcu, czy słoninie.

Dzisiaj, prawie całkowicie zapomniano o króliku, chyba najzdrowszym z mięs, zalecanym przez dietetyków. Najbardziej lubiłam: nóżki z królika duszone w śmietanie, do tego kopytka i buraczki czerwone z chrzanem. A innym daniem może być żurek, zakiszony w domu, na króliku, omaszczony stopioną słoninką (poprawia smak żurku).
Nie wiem, czy dzisiaj jeszcze ktoś gotuje barszcz czerwony, zabielany śmietaną, z ziemniakami?
Oprócz zapachu gotowanej kapusty, tak zapachu, bo nie była kupowana w sklepie, tylko przynoszona z beczki z piwnicy, była zupełnie inna w smaku od tej dzisiejszej ze sklepu, z kuchni roznosił się, przeważnie w sobotę, zapach drożdżowego ciasta.

Wiosna to była najbardziej uboga pora roku. Korzystało się wyłącznie z zapasów, w sklepach też był ubogi asortyment jarzyn, czy owoców. Nie wiem dlaczego, ale wiosna kojarzy mi się z zupą, tzw. ziemniaczaną. To chyba najuboższa z zup, ziemniaki pokrojone w kostkę, marchewka, cebula, zasmażka, pietruszka, ale dzisiaj dałabym wiele za talerz prawdziwej ziemniaczanki. Nigdy nie udało mi się ugotować tej zupy, takiej jaką zapamiętałam z wcześniejszych lat, tej, którą gotowała mama. Tyle tylko, że mama gotowała ją na piecu węglowym. Myślę, że ta zupa dochodziła w smaki i konsystencję na kraju pieca.

Kiedy przychodziło lato, jedzenie było bardziej urozmaicone, bogate w jarzyny i owoce, oczywiście, nasze polskie.  Potrawy gotowane w lecie były lekkostrawne, dietetyczne, jakież było bogactwo zup jarzynowych, ciast z owocami. Lato najbardziej pachniało mi truskawkami, tymi świeżymi, czy też  robionymi z nich galaretkami, dżemami, kompotami.
Późnym latem dojrzewały pomidory,  zaczynał się okres smakowania nimi. Najbardziej lubiłam  chleb z masłem i z pomidorem, a pomidorowa z własnych pomidorów, najlepsza  zupa.
Śliwki węgierki, to, najlepsze nadzienie do knedli. Czy zgadzacie się ze mną, że nie ma cudowniejszego smaku od smaku  knedla, z  gęstym, gorącym, lekko kwaśnym sokiem ze śliwki,  połączonego z roztopionym masłem i cukrem?

Jesień to była pora robienia przetworów na zimę, dlatego pachniała powidłami, suszonymi grzybami, świeżo zbieranymi jabłkami i układanymi na regałach w piwnicy.
Często też zdarzało się, że pomidory nie zdążyły dojrzeć na krzakach. Pomidory dojrzewały  w sianie, były więc wzbogacone dodatkowo o zapach siana.

Czasy się zmieniły, inaczej się gotuje, zupy nie są tak zawiesiste, coraz mniej w menu kapusty kiszonej, ciast drożdżowych. Zamiast prawdziwego soku z malin często oferują nam soki o zapachu malin, zamiast wędlin wędzonych, w składzie wędlin, dym  wędzarniczy.

Ze wszystkich stron dochodzą głosy, że słonina i masło są szkodliwe, więc smażymy na oleju, ale niestety smak potraw jest zupełnie inny. Nasze jedzenie nie jest zależne od pór roku, w sklepach przez cały rok są wszystkie warzywa i owoce. Możemy gotować zdrowe, pożywne, i lekkostrawne potrawy. Nasza wiedza dzisiaj na temat gotowania jest lepsza, warunki też mamy lepsze. Dzisiaj musimy dokonywać  wyborów z większej gamy produktów już gotowych. Możemy stosować różne kuchnie, nie tylko polskie.

Ciekawi mnie tylko, czy nasze dzieci, wnuki pomyślą kiedyś o smakach i zapachach z dzieciństwa?
 I czy święta, zima, lato, będzie się im kojarzyć z jakimś szczególnym smakiem i zapachem?

A z czym Wam kojarzą się smaki i zapachy z dzieciństwa, młodości?- zapraszam do wypowiedzi.

 

Komentarze   
0 #1 Darek 2011-03-18 08:59
Nigdy nie zapomnimy o starej dobrej kuchni. To naprawdę dobre smaki - wystarczy to tylko ładnie podrasować i stare danie może wyglądać jak coś "nowoczesnego". Nie wiem dlaczego sądzisz, że ludzie zapomnieli o króliku? Akurat teraz gdy dzieci wokoło maleńkie to królików u mnie pod dostatkiem ;-) Mi szkoda innego zwierza - zająca (niestety o niego teraz trudno).

Z dzieciństwa pamiętam:
- kurczak z naszej działki z ziemniakami pieczonymi na blasze (coś jak placki ale bez tłuszczu)
- wielki gar łazanek :D
- jeszcze większy gar bigosu (wtedy to się gotowało na kilka dni)
- fasolkę bo bretońsku (a raczej coś co ja przypominało, bo dodawać do środka można było wszystko - co akurat było)
- rosół w 100% z kury (bez jakiś kostek, czy mięsa wołowego)... i zapach obieranej kury :> ha!
- kwik zabijanego królika, aby do za tydzień po skruszeniu można było nadziać i upiec :-)
Działka to była niezła sprawa... Dobrze, że na tyle mi się udało i sąsiad mój dalej ma kury, kaczki, gołębie.

Masz wielką rację, że czasy się zmieniły - ciężko teraz o kupno dobrych składników - nie mało się muszę namęczyć aby dostać naprawdę dobre mięso - a słono zapłacić trzeba wtedy... Staram się (na ile to tylko możliwe) nie używać syntetyków albo czegoś wzbogacanego "chemicznie".
Cytować
0 #2 Darek 2011-03-18 09:04
A i jeszcze jedno:
WIELKANOC: jajecznica z pokrzywami
BOŻE NARODZENIE: żurek na karpich głowach
LATO: wszystko co związane z owocami
WIOSNA: ziemniaki pieczone
JESIEŃ: dziczyzna :D
Cytować
0 #3 Gregory House 2011-03-18 10:01
Ehhhh aż się łezka w oku zakręciła.
Cytować
0 #4 Jańcio-Wodnik 2011-03-18 10:38
Ja pamiętam , że babcia zawsze sporo siała i stawiał tyczek z grochem . Jesień i zima u nas stały wtedy na grochu i fasoli . Daaaawno nie jadłem tak pysznej fasolowej na dużym swoim ,,jaśku'' czy kapusty z grochem .....
Urszulo też doszedłem do tego , że taka ziemniaczanka musi właśnie długo dochodzić na kraju pieca węglowego , bo nigdy juz potem takiej zupy nie udało się mi zrobić jaką robiła babcia ....
Cytować
0 #5 OLA: 2011-03-18 14:00
A czy ktoś wie jakie były kluski pod nazwą tlone? Mąkę się na grubej brytfance tliło mieszając żeby się nie przypaliła a nabrała koloru kawki z mlekiem, potem zalewało się w miarę gorącą wodą i powstawały z łyżki na talerz różnej wielkości do tego były okraszone słoninką ze skwareczkami coś pysznego.Kot chciał mół popijać wspaniałym kwaśnym mlekiem.
Cytować
0 #6 OLA: 2011-03-18 14:01
nie kot ino kto-nie śmiejcie się bo mi smak od razu na nie przyszedł:-)
Cytować
0 #7 urszula 2011-03-18 15:26
I jeszcze najważniejsze, w najbliższych dniach czas rozpocząć marynowanie szynek, a potem...w świąteczny poranek, kroimy gruby plaster szynki, różowiutkiej, kruchej, otoczonej tłuszczykiem, rozpływającej się w ustach, posmarowanej chrzanem, oczywiste, że przez nas zrobionym,i z własnej działki. I tak rozpoczynamy świętowanie...
Cytować
0 #8 Gregory House 2011-03-18 16:09
@urszula Litosci......;- )
Cytować
0 #9 Paulina Sobieraj 2011-03-18 20:02
Moi Dziadkowie odeszli dawno, nie pamiętam dokładnie wszystkiego, co gotowali, ale moje smaki z dzieciństwa to pierogi nieważne było nadzienie, ale ta ilość i zapach jak się gotowały... Podpłomyki na blasze pieca węglowego - tylko woda i mąka, a jaki smak... Ciasta i ozdobne torty babci, z których najbardziej smakowały masy podkradane na palcach (ile razy za to ścierka babcina fruwała za plecami:D)... To właśnie te rosoły z własnego przychówku albo kiełbasy i inne wyroby z własnej świni... Truskawki pachnące łąką od sąsiadki obok, pomidory pachnące Słońcem od sąsiada-ogrodni ka lub te prosto ze szklarni... Ogórki (jeszcze do dziś dostajemy w słoiczkach) od ukochanej Sąsiadki, takiej Babci-sąsiadki, co mieszka obok z drugiej strony... Jabłka - papierówki - są nadal, ale smak nie ten co dawniej od dziadka... Zimą wszelkie zapasy porobione w słoiczkach: kompoty z własnych owoców, ogórki kiszone, grzybki... Teraz takie słoiczki robi moja Mama - a grzybki z cebulką w occie - pychotka, do tego grzyby solone (na zupy i sosy), leczo w słoiczkach... Ale nic i nigdy nie przebije zapachu, który pamiętam najintensywniej : zawsze kręcił się wkoło stołu w kuchni, w którym były magiczne szuflady... A z jednej z nich wydobywał się ten zapach - mocny, intensywny. Dziś wiem, że była to szufladka na "orientalne" (wtedy) przyprawy, a najintensywniej pachniała "tajemnicza kulka"- gałka muszkatołowa:-) .
Cytować
0 #10 OLA: 2011-03-20 08:54
Nikt nie pisze o bigosiku wspaniałym który sie gotowało kilka dni ?
Cytować
0 #11 Darek 2011-03-20 14:04
To nie czytalaś co piosałem :>)
10-14 dni, zakopane w ziemi :D to był bigos!
Cytować
0 #12 OLA: 2011-03-20 17:04
To chyba w życiu swoim nie widziałes i nie wiesz jak się bigos gotuje;-)
Cytować
0 #13 Dantonn 2011-03-21 21:58
mądrale a znajdzie się ktoś kto zna pzrepis na bigos po galicyjsku z dziczyzną???
Cytować
0 #14 OLA: 2011-03-22 06:37
Bigos galicyjski składniki:: ziemniaki, kapusta biała, boczek wędzony, fasola biała, słoninka sól pieprz do smaku, im dłużej sie go podgrzewa z dnia na dzień jest lepszy.A mieso z dzika trzeba zdobyć lub upolować i dodać.;-)
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.