Kozubnik.

Prima Aprilis dobiegał końca a w głowie siedział sobotni  -  opuszczony kurort Kozubnik.

Wypiłem mocną kawę po godz. 22:00 no i niestety nie było mowy o śnie. Koło 3:00 w końcu oczy odmówiły posłuszeństwa.  Sen jednak nie trwał zbyt długo . 7:30 pobudka, przygotowanie sprzętu i po kilkunastu minutach wyjazd w kierunku Porąbki. Poranek  szary, niebo zasnute chmurami niskiego piętra. Nie zapowiadało się zbyt optymistycznie na dobre  "złapanie obiektu". Po godzinnej jeździe samochodem dojechaliśmy z Krzyśkiem do celu.

Taki oto widok ukazał się przy wjeździe na teren kurortu:

Wyglądało to jak opuszczone miasto, mnóstwo budynków w koło w tym ten najważniejszy, najwyższy i najtrudniej dostępny a zarazem przyciągający jak magnes:

Zanim tam dotarliśmy po drodze na "szczyt" wieżowca także były ciekawe atrakcje.

Na wejściu po prawej stronie opuszczony , mniejszy budynek wczasowy:

Na przeciwko niego przychodnia lekarska:

a w niej ciekawy gabinet dla kobiet :

Dalej mamy budynek basenu:

Oraz jego wnętrze, czyli pływalnia :

Powoli zbliżamy się do "dania głównego". Wysokość około 30 metrów ,  10 pięter  do pokonania mamy aby dotrzeć na szczyt.

Więc idziemy czym prędzej.

Parter:

Pierwsze stopnie nie zachwyciły swym stanem technicznym no ale cóż zrobić :

Dalej już było lepiej :

Obiekt był wyposażony także w schody przeciw pożarowe -  aktualnie wejście nimi nie wchodziło w grę ze względów bezpieczeństwa :

Dla bardziej wygodnych kiedyś w tym szybie była winda.

Widok z ostatniego piętra w dół:

Łazienka w kolorach błękitu :

Hardcorowy pokój:

Zbliżamy sie do tarasu widokowego , jeszcze chwilka . To już ostatnie piętro i ładny widoczek z balkonowego pokoju na góry:

No i to by było na tyle - jesteśmy na dachu Kozubnika!!

Wspaniałe widoki , niezapomniane wrażenia .

Myślę , że wrócę tutaj jeszcze kiedyś. Ta cisza aż krzyczy,  przecież kiedyś to miejsce tętniło życiem , to swego rodzaju takie małe opuszczone miasteczko :(((

Trzeba się zbierać powoli , przyjechali  ratownicy górscy na ćwiczenia z psami oraz Niemcy w "ciuchach"  moro ze spluwami do gry w paintball.

Do zobaczenia Kozubnik.