×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 380

Politycznego Ghostwritera w Rzodkiewkowie zna każdy. Nie znać go, to tak samo jak wierzyć w zagospodarowanie pewnego wirdżińskiego zbiornika wodnego, albo w to, że Związek Wagonikowy da się zreformować. Słowem, Ghostwritera mniej lub bardziej zna każdy z Was, Drogie i Drodzy, ja także, mimo że na gruncie rzodkiewkowskim w charakterze gościa bywam, przyjemność obcowania z tym zjawiskowym dżentelmenem niejednokrotną miałem.

Jako że od wielu, wielu lat należę do jego wiernych fanów, pozwólcie, Drogie i Drodzy, że mój dzisiejszy, rocznicowy wpis, poświęcę peanowi na cześć tej monumentalnej postaci. Skłania mnie ku temu ostatnia aktywność Ghostwritera w sieci, na konkurencyjnym portalu, która nie mogła oczywiście ujść mojej czepialskiej naturze i grafomańskiemu pióru. Bo Drodzy Moi, mieliśmy kilka dni temu do czynienia nie tylko z prawdziwą szarszą klawiatury i intelektu, ale przede wszystkim z niesamowitym wprost stylem! A styl, Drogie i Drodzy, styl to ja doceniam najbardziej.

I tu chciałem małą dygresję wtrącić, aczkolwiek od tematu stylu nie odchodząc za daleko. Chciałem mianowicie w tym miejscu złożyć serdeczne wyrazy podziwu dla osoby, która na czacie z Dymiącą Hanką w tak spektakularny sposób wykazała w ostatnich minutach czatu hipokryzję przepytywanej i potwierdziła przypuszczenia o, chyba największej w historii naszej całej guberni rzodkiewkowskiej, kampanii wyborczej czerpiącej wzory z Baracka Obamy. Drogi Puchu, bo jestem niemal pewny, że pod tymi cyferkami kryłeś się Ty – chapeu bas i po staropolsku kłaniam Ci się czapką do ziemi! A o tym jak daliśmy się wszyscy nabrać napiszę za dni parę, kiedy bracia Jeskowie wrzucą stenogram z czatu tego zapisem, coby po próżnicy języka nie strzępić.

Wracając jednak do Ghostwritera, bo jednak on tematem przewodnim dzisiejszego wpisu ma pozostać, odnotować warto kilka rzeczy, o których wszakże nie przeczytacie w żadnej innej gazecie. Otóż za czasów kiedy był on zausznikiem Ryżego – Pana na Rzodkiewkowie - poza tym, że służył jako taran do spraw trudnych i niemożliwych (w myśl powtarzanego często i gęsto nawet w naszej Wirdżini powiedzonka „gdzie Ryży nie może, tam Ghostwritera pośle”) działalnością internetową się trudnił. Działalność ta, mozolna, ale bogata i systematyczna, często nosiła także znamiona dywersji, za którą najpewniej głowa Ghostwritera na wiosnę poleciała. Ale on nie z tych, co się tak łatwo poddają, nie z tych Ci on! Wielki come back połączony z chyba nieświadomym coming outem (za trudne hamerykańskie słowa szanownych włodarzy niniejszym przepraszam) nastąpiły przy okazji artykułu o powołaniu następcy, na nieodżałowaną, dotychczasową funkcję naszego Ghostwritera.

W internetowej wojence, czy jak ktoś woli – pyskówce, Ghostwriter popełnił wpis, który doskonale scharakteryzował dotychczasową linię działalności owego dżentelmena.  Staropolskim przysłowiem „kto pod kim dołki…” subtelnie, jakto zwykle on, zasugerował swoim drugim nickiem (nie mogę oprzeć się wrażeniu, że znacznie lepiej do niego pasującym skojarzeniowo, niż nazwa popołudniowego odpoczynku, którym to podpisywał się do tej pory) jakiemuś platformerskiemu fanatykowi, że droga krytyki, którą dyskutant wybrał nie jest drogą właściwą, a kolejnym postem w rodzaju „gdyby nie był tak potraktowany, nie udawałby chorego” dopełnił autokreację. Gombrowicz prawdziwy, Witold nasz kochany! Co miał na myśli w drugim, sparafrazowanym cytacie? No właśnie, tej informacji nie znajdziecie w lokalnej gazecie, ani żadnej innej, która obca jest.

Otóż lokalna gazeta, ustami Szefowej Pismaków, na forum internetowym już kiedyś skwitowała sprawę, słowami, że ni mniej, ni więcej, to Ghostwritera prywatna, nie mediów sprawa. Nie jest przecież mediów sprawą fakt, że Ghostwriter od momentu zwolnienia z funkcji tarana ds. trudnych i niemożliwych przebywa na L4, bo z wrażenia aż ze schodów pono spadł. Nie jest mediów sprawą, że grubą kasę jako „chory niechodzący” pobierał i z budżetu Rzodkiewkowa i z podatków powszechnych chwilę później. Nie jest oczywiście mediów sprawą, że w czasie owej „choroby” pojawiał i pojawia się nadal na wszelakich imprezach, także szopkowo - politycznych, gdzie pismaków jest mnóstwo, a przecież Ghostwriter nie skrywa się na nich pod maską Zorro (choć zapewne pasowałby bardziej strój sierżanta Garcii). I nie interesuje dziennikarzy to, że jego choroba nie utrudnia mu bywania na imprezach, ale jest niemożliwą do pokonania barierą w odbiorze wypowiedzenia, a co za tym idzie, zwolnienia nas – podatników z utrzymywania tego Pana, niegdyś prawdziwego tarana. Bo wszyscy wspólnie, Ghostwriter, Szefowa i Pismaki wychodzą z założenia, które tak jasno wyartykułował w swoim wpisie, i który mnie, skromnego grafomana – Kataryniarza, ze snu wiosenno - letniego obudził. We wpisie, że przecież nie ma się mu co dziwić, bo go Ryży tak brzydko potraktował, zwalniając po tylu latach i na pastwę emerytury zostawiając. nie znajdujemy żadnej patologii, tak jak przez lata nikt nie widział patologii w uczynieniu z Wesołego Domku prywatnego Stryjaszkowego folwarku. Bo przecież taki mamy styl, prawda?

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Komentarze   
0 #1 Jacek 2011-08-01 13:50
Przecież tego się nie da czytać ;-)
Cytować
0 #2 OLA:: 2011-08-01 23:19
Pisane szyfrem dla wtajemniczonych ??????????????? ??????????????? ??????????????? ???????????????
Cytować
0 #3 Optymist 2011-08-01 23:31
Jakim szyfrem? Wszystko jest jasne i klarowne - wystarczy poczytać wcześniejsze wpisy Kataryniarza, które tu publikował. Jak zwykle mistrzostwo!
Cytować
0 #4 Dorota Kosowska 2011-08-02 15:46
Ghostwritera nie lubię, bo mnie w osobistej mojej batalii o sprawiedliwość zignorował. Zastanawiam mnie na co on jest chory na koszt państwa, jak ta choroba się nazywa. kolejna sprawa, po co Ryży raz mówi, że dla oszczędności nie będzie wicka, ani nic nie będzie. Ma jednego i mu styknie, a potem bierze kolejnego. Co się za tym kryje? Nie wierzę w te śpiewki, że duża gmina, że coś tam coś tam. Oj nie. Gmina była tak samo duża przed wyborami jak i teraz. Nic się jej wymiary nie zmieniły. Ino śpiewka przy korycie jest już inna.
Cytować
0 #5 Januszek 2011-08-02 19:29
Kataryniarzu , jak zwykle trafnie , celnie i na temat . Szacuneczek
Cytować
0 #6 orzeu 2011-08-02 20:15
@OLA
napraw se klawiature bo Ci sie zacina...
Cytować
0 #7 orzeu 2011-08-02 20:31
ale kto to jest ten ghostwrritter? bo w sumie to nie wiem.
Cytować
0 #8 Keko 2011-08-02 22:20
Czyżby Dusza?
Cytować
0 #9 prawdziwy orzeu 2011-08-02 22:53
nie podszywac sie tam pode mnie!
Cytować
0 #10 Sbeta 2011-08-07 14:52
trzeba się tym zająć na ekochrzanow!!!
Cytować
0 #11 Janina 2011-08-13 17:47
Kataryniarzu - cała prawda w twoim poście.... BRAWO !
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.