×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 976

Pojawiły się nagle, jak grom z jasnego nieba, a w zasadzie zmartwychwstały z piekła zapomnienia słusznie minionego ustroju. Były efektem kampanii „Zero tolerancji dla przemocy w szkole”, którą zapoczątkowano po samobójstwie gdańskiej gimnazjalistki, poniżonej przez młodocianych bandytów z jej klasy. Miały być remedium na przemoc, elementem dyscypliny, spowodować wzrost autorytetu szkoły, nadać podstawówkom i gimnazjom rys „elitarności”, a przede wszystkim spowodować, ze biedniejsze dzieciaki nie będą czuły się gorsze od swoich bogatszych kolegów. Mundurki szkolne, bo o nich mowa, zostały wprowadzone jako obowiązkowe w podstawówkach i gimnazjach w 2007 roku, a już rok później z przymusu zrezygnowano, pozostawiając kwestię umundurowania szkolnego „do decyzji dyrektora”. Tym większe zdziwienie budzi fakt, że w powiecie chrzanowskim nadal funkcjonują szkoły, w których mundurki są obowiązkowe. Tak jakby rodzice nie mieli we wrześniu na co wydawać pieniędzy.

Zacznijmy od tego, że nikt nigdy nie wytłumaczył w jaki sposób jednolite drelichy (przybierające najróżniejsza formę, od obleśnych fartuszków, przez kamizelki i dresowe spodnie aż po bluzy z logotypem szkoły) miały nadać szkole powagę, skoro jednolity ubiór nigdy specjalnie pozytywnie się nie kojarzył – by wziąć za przykład chociażby więzienia o wyższym rygorze. O ile jednak mundur policjanta, strażaka (świadczący o wykonywaniu przez nich zawodów zaufania publicznego), ubiór piekarza czy budowlańca uzasadniony jest przede wszystkim praktycznym zastosowaniem, o tyle najbardziej praktyczne jest pozostawienie kwestii ubioru uczniów, którzy chodzą do obowiązkowych państwowych szkół (a więc, w przeciwieństwie do zostania np. strażakiem, chodzenie do szkoły jest przymusem) samym uczniom, względnie ich rodzicom. Zupełnie irracjonalny był także argument, który często pojawiał się w wypowiedziach zwolenników, że „za komuny mundurki w szkołach to była oczywistość”. Oczywiście, że była to oczywistość, tak samo jak strzelanie do protestujących robotników czy werbowanie ludzi do współpracy z SB. To że było coś oczywistością w słusznie minionym ustroju nie oznacza z automatu, że było: primo – dobre, secundo – godne naśladowania i kontynuacji.

Argumenty o „szpanowaniu” strojem są tak śmieszne, że nie zasługują nawet na polemikę dłuższą niż stwierdzenie, że obecnie lansem jest raczej smart fon czy wypasiona empetrójka, niż nowe spodnie. Elitarność? Wolałbym, aby elitarność szkół publicznych stanowił poziom nauczania i praca nauczycieli – pasjonatów, niż jednolite umundurowanie uczniów. Bo gdybyśmy szkolne stroje uznali za elitarne, musielibyśmy uznać, że najlepsze szkoły publiczne mają takie państwa jak Białoruś, Portoryko czy Malta, gdzie obowiązek mundurkowy jest powszechny. Mundurki towarzyszą co prawda szkołom prywatnym na Zachodzie (w szkołach publicznych na kontynencie niemal nie występują), podkreślając prestiż ich kilkusetletniej działalności (najstarsze polskie gimnazja mają ledwo 13 lat!) ale są to instytucje prywatne i podobnie jak w Polsce, posyłając dziecko do takiej szkoły rodzic świadomie decyduje się na umundurowanie swojej pociechy na ogół wydając całkiem niezłe pieniądze.

Problem zbyt odważnych ubiorów (pytanie, czy one faktycznie szkodzą bardziej niż np. notoryczne palenie papierosów w gimnazjach?) można rozwiązać jednym prostym zapisem w statucie szkoły, tak jak funkcjonowało to przez całe lata. Ponieważ mundurki wcale nie sprawiły, że przemoc w podstawówkach i gimnazjach spadła, a wręcz przeciwnie, jej poziom co roku jest wyższy. A jednym z powodów tejże przemocy (choć co zupełnie oczywiste – nie najważniejszym), na który zwracali uwagę liczni psychologowie w momencie wprowadzania obowiązku, jest coraz większa anonimowość uczniów (ubranych tak samo), potrzeba „wyróżnienia się” z tłumu za pomocą przemocy i zaimponowania innym (najlepiej, wiadomo, pobiciem słabszego kolegi). W tłumie jednolitych i bezbarwnych trzeba się przecież jakoś wyróżniać.

Nadchodzi nowy rok szkolny – może jest to dobra okazja, aby naciskać na dyrektorów w naszych szkołach, żeby jednolite stroje znieść ostatecznie i na zawsze? Nie przynoszą one żadnych korzyści, mogą przynosić spore kłopoty i przede wszystkim – kosztują często niemałe pieniądze. A we wrześniu będzie je na co wydawać.

Adrian Gaj - dziennikarz portalu Chrzanowski24.pl, działacz społeczny, twórca organizacji pozarządowych, miłośnik literatury. Wywalczył zniżki dla licealistów w ZK"KM", stworzył Majową Zbiórkę Książek. Uważa, że nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko takie, za które jeszcze nikt porządnie się nie zabrał.

Komentarze   
0 #1 Kaja 2012-08-16 20:57
Mój syn w gimnazjum , na koniec III klasy miał minus 80 punktów za "nienoszenie" mundurka. Postawił na swoim - nie będzie go nosił, bo jest za gorąco i wszyscy w nim cuchną... Długi rękaw, sztuczny materiał, od I do III klasy baaardzo się skurczył (w końcu w tym wieku dziecko rośnie w zastraszającym tempie- podobno powinnam uszyć nowy) i wzór z minionej epoki.... Pomimo, ze ja nosiłam jeszcze chałat i przyszytą na amen tarczę, popierałam go w 100%.
Cytować
0 #2 Behemot 2012-08-16 21:50
Cytat:
Mundurki towarzyszą co prawda szkołom prywatnym na Zachodzie (w szkołach publicznych na kontynencie niemal nie występują)
Wrong. Jak najbardziej występują w Wielkiej Brytanii w większości szkół primary i secondary (czyli jakby odpowiednik podstawówek, gimnazjów i liceów).
Podstawowa zaleta - uczniowie hamują się nieco bardzo ze swoim zachowaniem w drodze do i ze szkoły, bo łatwo ich namierzyć po mundurkach.
Czy uczniowie w nich cuchną nie wiem, bo nie wąchałem. Ale jakoś nikt tragedii z obowiązku noszenia nie robi. Nie słyszałem też o przypadkach przyjścia do szkoły bez mundurka. Pewnie dlatego, że uczeń nie byłby wpuszczony na zajęcia.
Cytować
0 #3 Cat 2012-08-16 22:21
Ależ w publicznych szkołach na Zachodzie jest obowiązek mundurków, jak to zostało wspomniane wcześniej. Ale są one znacznie korzystniejsze aniżeli te polskie. [ za: http://magazyn.goniec.com/337/mundurek-niejedna-ma-cene/] "W większych miastach, tak jak w Londynie, w szkole można kupić jedynie specjalnie zamawiane i szyte na miarę letnie sukienki dla dziewczynek. Uniform dla ucznia podstawówki to zwykle biała koszulka polo z wyszytym emblematem szkoły, jednokolorowa bluza z takim samym emblematem oraz ciemne spodnie dla chłopców i ciemne spódniczki dla dziewczynek.

Uczeń szkoły ponadpodstawowe j dodatkowo nosi krawat w określonych barwach szkoły, a czasem czarną marynarkę. W szkołach ponadpodstawowy ch wykaz elementów stroju szkolnego obejmuje również strój sportowy, np. podkolanówki w barwach szkoły. Dzięki temu można rozpoznać, do jakiej placówki uczęszcza dane dziecko. To bardzo istotne, bo uczeń reprezentuje swoją szkołę także w drodze do niej i podczas powrotu do domu."

To Wielka Brytania a z doświadczeń rodzinnych wiem, że w Edynburgu dziewczynki noszą latem bawełniane granatowe princeski, zimą wełniane kamizelki i dowolne spódniczki. Chłopcy latem muszą nosić wyłącznie spodnie z kantem i wspomnianą już polo koszulkę bawełnianą. I nikt tam nie "śmierdzi". To o jakość produkcji tych strojów chodzi. I o tradycję. Jeśli dziecko od początku edukacji jest przyzwyczajone, że ma swoją "służbówkę", to nie dostrzega problemu w ubiorze nawet w późniejszych latach. Szkoła to przecież obowiązek, tyle że "szkolny": to praca na swoje wykształcenie, na swoją przyszłość, więc dlaczego nie chodzić do niej jak do pracy. No ale w Polsce to się nie uda, a na pewno nie przy zarobkach polskiej rodziny skazanej na brzydkie i sztuczne materiały, które miały dodać powagi a wszyscy i tak się z nich śmieją.
Cytować
0 #4 Adrian Gaj 2012-08-17 03:16
Przyjąłem za zasadę niekomentowanie własnych wpisów i niepolemizowani e z komentarzami, ale z sympatii do Behemota zrobię wyjątek. Nie popełniłem błędu - w szkołach publicznych Zachodu na KONTYNENCIE nie ma mundurków. Wielka Brytania jest wyspą, należącą oczywiście do Europy, ale nie będącą krajem kontynentalnym w geograficznym rozumieniu tego słowa.
Cytować
0 #5 Cat 2012-08-17 17:38
Wedlug klasyfikacji ONZ to nie jest Europa Zachodnia, ale juz CIA wlicza Wyspy do tej kategorii:-)
Cytować
0 #6 Behemot 2012-08-17 21:30
@autor
faktycznie umknęło mi "na kontynencie" ;-) Pozdrawiam
Cytować
0 #7 Małgorzata L. 2012-08-18 01:36
A do mundurka w SP8 w Trzebini zostało dodatkowo "nakazane" dokupienie bluzek w kolorach biały, niebieski, ewentualnie bardzo stonowane szarości itp. Paski na rękawach były zakazane. I na nic sie zdały komentarze na zebraniach i uwagi do nauczycieli - skoro decyzja nie była poddana pod polemikę, tylko nakazana odgórnie. Teraz widzę, że to już troszę ustępuję, ale takie były początki i wieczne uwagi na zebraniu o odpowiednim stroju pod mundurkiem. To już była paranoja. Drugą sprawą jest, że dziecko nie obchodzi w jednym mundurku 6 lat podstawówki, więc co 2 lata należy płacić za nowy. Oczywiście stary szkoła chętnie przyjmie za darmo i przekaże innym uczniom....ale dla wszystkich tej darmowej zamienianki wystarczy i trzeba kupować samemu kolejny.
Cytować
0 #8 babajaga 2012-08-18 15:54
Za pomocą jedynie noszenia mundurka nie wychowuje się ucznia. Jednolity strój jest elementem większej całości mądrych i konsekwentnych procesów wychowawczych, których w naszych publicznych szkołach brakuje. Podpisuję się pod każdym zdaniem autora.
Precz z obrzydliwymi, niczemu nie służącymi mundurkami! Wszystko w rękach rad rodziców i dyrektorów. Jeśli dyrektor-gamoń będzie upierał się przy tej głupocie, to zawsze można zapisać dziecko do innej szkoły, przyjmą z otwartymi rękami...
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.