×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 976

„Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”, stare przysłowie, a jakże aktualne w naszym powiecie. Takich szlachciców równych wojewodzie mamy w naszych miastach bez liku, a moje osiedle na którym się wychowałem i mieszkam – Północ powinno być eksporterem takiej szlachty na rynki Azji. Nigdzie bowiem tak wielu nie było terroryzowanych przez tak niewielu.

Dla tych, którzy nadal nie wiedzą o czym będzie mój dzisiejszy wpis – zaproszenie. Przejdźcie się, Drodzy Czytelnicy, na osiedle Północ i zobaczcie czego jest tam najwięcej. Boisk? Nie. Placów zabaw? Pudło. Może więc kortów? Także błąd. Otóż najwięcej jest najróżniejszego typu trawniczków, skwerków, ogródeczków i innych jakże niezbędnych przeszło dziesięciotysięcznemu osiedlu ozdób, a przy każdym wywieszona jest tabliczka „zakaz gry w piłkę”. Ta tendencja niebezpiecznie rozpełzła się po innych osiedlach w Chrzanowie, a i pewnie w całym powiecie.

Krótki powrót do przeszłości – jeszcze 15 czy nawet 10 lat temu moim jedynym problemem gdy wychodziłem na pole (tak, na pole, bo jesteśmy w Małopolsce!), było to, czy mamy wystarczającą ekipę, aby pograć w piłę (w różnych odmianach, choć najpopularniejsza, co oczywiste, była wersja kopana). Dziś ośmioletnie dzieciaki raczej z trudem dostają się na superpopularnego Orlika, a jeśli już, to po wcześniejszym zapisie (na konkretne godziny), co oczywiste przy takiej popularności tego obiektu. Tak, niczego Północ nie potrzebowała bardziej, niż nowego boiska. Bo wszystkie inne, te większe i mniejsze, oficjalne i prowizoryczne, zniknęły (z wyłączeniem boisk przy szkołach. Betonowych). To samo zresztą stało się z piaskownicami i małymi placykami – zastąpiły je wbite przez najróżniejsze wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie zakazy lub parkingi.

Orlik nie zaspokoi potrzeb dzieciaków z całej Północy, a cóż mówić o pozostałych osiedlach, które często boisk, nawet przyszkolnych, nie mają w ogóle. Mają za to liczny złom, wbity po interwencji starszej sąsiadki (choć wiek akurat w tym przypadku to nie reguła, bo osobiście znam dwudziestoletnich i trzydziestoletnich wiecznych malkontentów). „Bo głośno”, „bo krzyczą”, „bo piłka wpadła do ogródka”, „bo połamali krzaki”, „bo trawa nie rośnie pod blokiem” – wieczne, irracjonalne narzekania, sprawiające, że pod wpływem ostrego lobbingu „narzekaczy” na radach osiedli i wspólnot zakazy gry w piłkę (nieodwołalne!) rosną jak grzyby po deszczu. I dzieje się to na osiedlach liczących po kilka tysięcy ludzi, z setkami dzieciaków, w sporym mieście. „Narzekacze” chcą tu mieć oazę, krzaczki, trawkę (żeby piesek miał gdzie zrobić kupkę), jakieś roślinki. „Żadnych dzieci, dzieci niech siedzą w domu, przed komputerem. Teraz możemy ich spacyfikować, mają po 8-10 lat nie postawią nam się, a my im zakażemy gry w piłkę, będzie cicho.” Rodzice nie zareagują, bo są w pracy. Tylko nikt nie pomyśli, że jeśli kilkuletnie dziecko nie nauczy się, że swoją energię może wyładować w zdrowy sposób w rywalizacji sportowej (co na szczęście dzieje się na Orliku), to nauczy się ją wyładowywać w inny sposób. A wtedy takiemu piętnastoletniemu wyrostkowi sąsiadka - szlachcianka, wbijająca zakaz na trawniku pod blokiem kilka lat wcześniej, uwagi już nie zwróci, bo się boi.

I nikt nie przekona mnie, że krzyki dzieciaków kopiących piłkę pod blokiem, zniszczone trawniki, a nawet połamane krzaki czy zdeptane ogródki pod blokami naszych miast są gorsze i bardziej uciążliwe niż siedzącą przed komputerem, lub od najmłodszych lat zabawiająca się z alkoholem i papierosami nastoletnia młodzież. Dlatego warto apelować do rodziców, by potrafili przeciwstawiać się terrorowi „osiedlowych uciszaczy” niezależnie czy mieszkają w Chrzanowie, Trzebini czy Libiążu. Rodzice, w imieniu swoich dzieci, mogą także wstawić się na zebrania rad osiedlowych,wspólnot, spółdzielni i żądać zakazu zakazywania. A jeśli ktoś nie chce krzyczących dzieci pod oknami? Nie pamięta wół jak cielęciem był (lub cielęta miał). A miejsce wołów jest na wsi. Najlepiej w okolicach Puszczy Białowieskiej, bo tam na pewno nikt w piłę pod oknem grał nie będzie. A wiewiórkom zakaże się skakania po drzewach. Metalową tabliczką. Jednogłośnie.

Adrian Gaj - dziennikarz portalu Chrzanowski24.pl, działacz społeczny, twórca organizacji pozarządowych, miłośnik literatury. Wywalczył zniżki dla licealistów w ZK"KM", stworzył Majową Zbiórkę Książek. Uważa, że nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko takie, za które jeszcze nikt porządnie się nie zabrał.

Komentarze   
0 #1 Behemot 2012-08-23 23:56
Prawda. A dodatkowo jeszcze narzekacze narzekają często na słabe wyniki na olimpiadach i innych igrzyskach ;-)
Cytować
0 #2 comens 2012-08-24 00:55
A gdzie sie podział ten felieton polityczny z ubiegłego tygodnia????? Matka partia kazała zdjąć czy co. A mial być dzisiaj cdn... Tak to jest jak działacze społeczni łąpiąą za pióra i dziennikarstwo a potem ich cenzurują. Adrianie - współczuję z całego serca. No chyba że nie wiem o co ci tak naprawdę chodzi w życiu...
Cytować
0 #3 Krzysio 2012-08-24 01:29
Tak na marginesie to Adrianie - korzystasz jeszcze z boisk? Grasz w piłkę kopaną, rzucaną czy też odbijaną? Zawsze można np do Trzebini na boisko wyskoczyć - zapraszam.
Właśnie - co to za wpis "comens-a" - proszę o szczerą i prawdziwą odpowiedź.
Cytować
0 #4 Krzysio 2012-08-24 01:34
A tak na marginesie to może wszyscy zrobimy sobie stopkę jak Adrian Gaj wychwalając pod niebiosa swoje czyny. W moim 47 letnim życiu uzbierało by się tego trochę. Jak to zwano gościa dawniej gdy jeszcze wolno było odbijać w piłkę pod blokiem? Samochwała o ile się nie mylę ;-)
Cytować
0 #5 tomasz jeska 2012-08-24 01:54
comens, jak próbujesz trollować to chociaż byś się bardziej postarał. Felieton z ubiegłego tygodnia jest na swoim miejscu - chrzanowski24.pl/blogi/drugie-dno-za-mundurkiem-kasa-sznurkiem-5100
Cytować
0 #6 Behemot 2012-08-24 02:55
Tak, zróbmy sobie wszyscy stopki, o ile tylko mamy co w nich wpisać. Wstydzić się swoich dokonań? To takie polskie...
Cytować
0 #7 Kajtek 2012-08-24 13:55
Świetny tekst! Mnie też mega wpieniają te wszechobecne zakazy gdy w piłkę! To można jakoś zdjąć, zlikwidować?
Cytować
0 #8 starszyzna: 2012-08-25 02:38
P.Gaj nie zawsze będzie młody wiekiem, zobaczy i przekona sie na własnej skórze czy Mu zakazy nie będą przeszkadzały?
Cytować
0 #9 stary zgred 2012-08-27 19:39
Ja tam braku miejsc do kopania piłki na osiedlu "Północ" nie widzę. Betonowe boisko przy Kubusia Puchatka, co to je teraz gmina likwiduje, ostatnio raczej puste stało. Placyk obok, ten po wyburzonym opeesie, tez trawą zarósł, nigdy nikogo kopiącego piłkę tam nie widziałem, jakichś bramek ze skrzynek po piwie czy kartonów też. Boiska przy gimnazjum czy podstawówce też raczej pustawe. Różnych łączek przy garażach czy przy torach kolejowych też sporo. Kopiących piłkę na nich brak.
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.