Temat ZKKMu jest w ostatnim czasie na topie. Od 1 września w życie weszło sporo zmian. Tematem dzisiejszego bloga nie będzie rozważanie czy te zmiany są dobre czy nie. Przyjrzymy się sposobom informowania mieszkańców o nich.

Brak informacji?

Na brak informacji w internecie nie można było narzekać, chyba że ktoś nie wchodzi dalej niż „demotywatory” to miał prawo nie wiedzieć o zmianach. Lokalne media otrzymywały informacje o zmianach jak i same je zdobywały by poinformować mieszkańców i użytkowników ZKKM, że zmieniają się ceny, autobusy itp. itd. Sami przeprowadziliśmy czat z przewodniczącym ZKKM, który cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem.

Gazety również informowały co jakiś czas o zmianach. Jednak nie kupując ich ciężko było się coś z nich dowiedzieć :) (wiadomo, że nie wszyscy, a raczej większość nie czyta gazet)

Jedyna lokalna telewizja też informowała o planach zarządu ZKKM. (np. materiał z kwietnia dostępny na stronie ChTVL)

Jak jeszcze ZKKM miał dotrzeć do swoich pasażerów? W tym celu wydrukowane zostało 20 000 ulotek – co daje po ulotce na pasażera (jeżeli w ciągu 1 dnia każdy otrzymał by 1 ulotkę). By sprawdzić czy gdzieś są, udaliśmy się na pierwszy lepszy przystanek w Chrzanowie (śródmieście). Ulotki leżały w tym momencie na ziemi – wystarczyło je podnieść i mieliśmy w ręku pełen wykaz zmian – łącznie z przebiegiem linii i nowym cennikiem. Zostały wydrukowane również plakaty – wiszą na co poniektórych przystankach, widać je też w autobusach. Informują, że będą zmiany i zapraszają na prezentację medialną, która odbyła się 31.08.2011. Na prezentacji było niewielu mieszkańców. Sami też nie otrzymaliśmy zaproszenia od ZKKM na owe spotkanie. (jak się okazało u źródła Pan Dyszy nas pominął, ale jak widać są sposoby żeby się tam znaleźć)

Jedni mieszkańcy, do których dotarła informacja cieszą się ze zmian, część narzeka. Zdarzają się oczywiście i tacy, którzy nie mają pojęcia, że coś się zmieniło. Zdarzyli się i tacy, co „nic nie wiedzieli”, a na spotkanie jednak trafili. Osoba, która nie czyta gazet oraz informacji w internecie, nie zagląda na stronę ZKKM, nie rozmawia z ludźmi ani nie zwraca uwagi na plakaty i ulotki w autobusie - faktycznie mogła nie wiedzieć :)

Chaos?

W żaden sposób nie chce bronić ZKKM, jednak trzeba być naprawdę mocno nierozgarniętym, by nie domyślić się, że 309 to teraz 9, skoro wszyscy na ten autobus mówią „dziewiątka”, a na 310 „dycha”. Na palcach jednej ręki można policzyć linie, które zmieniły swoje nazwy na inne np. 329K na 2, 340 na A. No, ale skoro nic nie wiemy i przychodzimy na swój przystanek to pierwsze co robimy, to sprawdzamy o której jedzie nam autobus. Podchodzimy do rozkładu i widzimy, że coś nie gra. Nie ma naszej linii! Wtedy mamy dwie opcje: myślimy, że przenieśli nam przystanek lub trafiliśmy na jakiś kompletnie inny, albo patrzymy na rozkłady gdzie, który autobus jedzie i szukamy po jego trasie czy trafimy gdzie chcemy. (Czy poruszając się komunikacją miejską w Krakowie, pierwszy raz w dane miejsce posiadacie ułożoną szczegółową strategię dotyczącą wybieranych linii, czasów odjazdu i kwoty jaką przyjdzie za to zapłacić? - jeżeli tak, to na zmiany w lokalnej komunikacji tym bardziej powinniście być przygotowani.)


Czy jeżdżący na co dzień komunikacją miejską mogli nie widzieć ani nie słyszeć o zmianach?

Czy na pewno zrobiono wszystko?

Pan Marek Dyszy, przewodniczący Zarządu ZKKM wraz z Robertem Maciaszkiem, jego nieetatowym zastępcą zapewniali, że informacje o zmianach znalazły się na przystankach. Ale czy na wszystkich? Specjalnie dla tych, którzy narzekają na brak informacji udałem się w teren by sprawdzić kto tak na prawdę jest winny. Sam od kilku lat nie korzystam z komunikacji miejskiej. Dzisiaj, czyli dzień po wprowadzeniu zmian na kompletną informację na przystanku (poza dworcem ZKKM) trafiłem przy ZUSie. Na niektórych przystankach wisiały wspomniane wcześniej plakaty. One jednak tylko informowały że zmiany są, ale nie informowały o szczegółach. Każdy przystanek, na jaki trafiłem zawierał natomiast informację, że trzeba będzie wsiadać przednimi drzwiami i okazywać bilet kierowcy - ani słowa o cennikach, zmianach linii, rozkładów itd. A jak sprawa ma się z autobusami? Z zewnątrz można zaobserwować plakaty. Ale czy szczegóły zmian wiszą wewnątrz? Tutaj proszę o wypowiedzi osób, które korzystają regularnie z usług ZKKM (mimo wszystko prawdopodobnie informacje takie znajdują się wewnątrz każdego autobusu).
Czy zatem ZKKM na pewno przekazał szczegółową informację na wszystkich przystankach pasażerom? A może plakaty zerwał wiatr? :)

Na podstawie poniższych zdjęć można stwierdzić, że kompletna informacja o zmianach jednak NIE znajduje się na wszystkich przystankach. Oto co znalazłem:



Chrzanów Śródmieście, jest tylko 1 plakat.



Przystanek koło ZUSu plakat + komplet informacji.



Sienna, brak informacji o zmianach, za to są żółte rozkłady oznaczające utrudnienia.


Podwale, na pierwszy rzut oka brak informacji. Jednak przyjrzyjmy się bliżej


Plakat był.


Podwale.


Trzebinia Bereska, tylko żółte oznaczenie


Długa, jest plakat


Trzebinia PKP informacji brak


Trzebinia Przychodnia


Mały rynek


Balaton


Balaton w drugim kierunku


Górka. Słabo widoczna informacja o konieczności wsiadania przednimi drzwiami.


Trzebionka


Trzebionka


Trzebionka


Wodna, brak informacji


Krze


Krze


KWK Siersza


Przystanek Siersza Ośrodek Zdrowia w naturalnym kamuflażu


Siersza Trentowiec


Siersza Kościół, brak informacji


Siersza Liceum, brak informacji


Siersza Liceum


Siersza Liceum


Elektrownia Siersza


Siersza Stara Maszyna


Trzebinia Góry Luszowskie


Luszowice


Za bardzo na zdjęciu nie widać, ale informacje na dworcu ZKKM wiszą


Dworzec ZKKM


Jeden plakat na autobusie

Tekst: Łukasz Jeska, Tomasz Jeska