×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 293

Dzień jak co dzień… Poranek czas wstawać… siódma rano… Za oknem stuka coś… Nie, to nie ten dzięcioł, co ostrzy dziób na antenie metalowej sąsiada. Nie… to nie to. Stuka donośnie, mocno, natarczywie. Ten stukot irytuje mnie. To już 5 dzień tak tłucze się. Zwlekam się z łóżka, wrzucam jakiegoś ciuszka i wychodzę za dźwiękiem na dwór. 

Nasłuchuję… prawo, lewo… na pewno w przód… docieram do ogrodzenia starych szpitali, przeskakuję płotek. Wpadam w trawę prawie po pas (dobrze, że nie założyłam szpilek na nogi), przedzieram się przez nią. Stukot ustaje na chwilę. Wchodzę na zapomniane dróżki ogrodowe starego szpitala i… Upsss! Zmykam z powrotem w trawy! Bo jacyś panowie w kaskach ochronnych „podziwiają” na siedząco teren szpitali. Patrzę zza trawy, a tam daleko wielka maszyna – koparka stoi i stuka, i puka, a parą wręcz bucha robotnik w niej… Zgodnie z tablicą informacyjną trwa rozbiórka portierni starego szpitala wykonywana przez firmę z Trzebini. Pracowników jest kilku – tną jakieś deski, metalowe rurki… Trochę ciężkiego sprzętu – taka chyba  koparka z młotem pneumatycznym, obok druga rozkłada i ubija gruz z muru. Praca wre…Plac przy tym budynku od strony ogrodów szpitala przypomina wielkie gruzowisko – pełno cegieł, pyłu. Robotnicy robią przerwę… A ja wykorzystuję chwilę i wracam do domu po aparat. Gdy przychodzę – maszyna dalej „boruje” mury. Nie podchodzę bliżej, bo jeszcze dostanę jakąś cegłówką za włażenie na teren rozbiórki.

Pamiętam, że końcem lat 80-ch XX-go wieku w budynku tym był jedyny najbliższy telefon w tej okolicy. Wchodząc do budynku na wprost był stoliczek i krzesło, obok telefon,  a zza przeźroczystych drzwi w środku portierni wyskakiwał starszy pan i zawsze wypytywał do kogo, po co i na który oddział się idzie w odwiedziny. I dzieci nie wpuszczał – tylko w niedzielę. Czasami otwierał wielką bramę dla karetek i aut, co przywoziły towar nawet do sklepu obok. A wiecie co się mieściło po lewej okratowanej stronie portierni? Początkowo schodkami wchodziło się do izby przyjęć. Później robiono tam badania usg, podbijano recepty, by na koniec przekształcić tą część w administrację wewnętrzną szpitala (robiono tu różne statystyki itp.), bo administracja zewnętrzna i dyrekcja miały siedzibę w białym budynku między szpitalami. Z przodu budynku od strony Szpitalnej jest centralka telefoniczna  mieszkańców z pobliskich ulic.
Po przeniesieniu całości szpitala do nowej siedziby na Topolowej, w budynku portierni zamurowano okna i wejścia.  W kwietniu 2006 roku w budynku dawnej portierni znaleziono zwłoki bezdomnego. W tym samym roku teren dawnego szpitala – ponad czterohektarową nieruchomość – sprzedano inwestorowi z Jaworzna, który jednak nic nie wybudował na tej działce. Dwa lata później odsprzedał ją. Obecnie właścicielem jest sandomierska spółka Invest Media…

Na pewno budynek zwany dawną portiernią zniknie z naszych pamięci szybciej niż czas potrzebny na zagospodarowanie tego terenu.

Komentarze   
0 #1 ADAMUS 2010-09-16 12:47
Miejmy nadzieję że cały teren po starym szpitalu wreszcie przestanie straszyć. Wszystkie te budynki powinno się wyburzyć a ziemię zrekultywować. To dobrze położona i duża przedewszystkim działka więc może doczeka się dobrej inwestycji.
Cytować
0 #2 Gregory Hous 2010-09-16 13:17
Postawią nam Biedronkę
Cytować
0 #3 Mateusz 2010-09-16 13:25
A ja mam jakiś sentyment do tego szpitala, do tych ruin (chociaż po zamknięciu szpitala, ani raz tam nie byłem). Coś ciekawego i tajemniczego tam jest. Będzie mi brakowało widoku szpitala wyłaniającego się zza korony drzew, patrząc z oś. Niepodległości. I chociaż, doskonale zdaję sobie sprawę, że budynek nie nadaje się do niczego, pomijając to, że obecnie to jest ruina, ale wcześniej zgodnie z obowiązującymi przepisami, w miejscu po szpitalu, nie mogło się znaleźć nic innego, to ciągle mam nadzieje, że budynek pozostanie i nagle pojawi się tam ten stary szpital, pełen ludzi ... chociaż doskonale wiem, że tak już nie będzie i że teraz to jedynie rozbiórka może go uratować.
Cytować
0 #4 Mateusz 2010-09-16 13:32
Aha, czytałem o tajemniczym korytarzu łączącym starą kotłownię, z ... kostnicą :P Którym pewnie mieli przewozić ciała i rozpalać nimi w piecu:P Otóż jak widać na zdjęciach tunel istnieje i faktycznie dociera do podziemi/piwnic y nowego szpitala. Zapewne kończy się on w części, w której znajduje się administracja. A co jest w podziemiach nowego szpitala? Korytarze, mnóstwo korytarzy, po których jeżdżą meleksy i wożą żywność z przyszpitalnej kuchni, ponadto znajdują się tam pomieszczenia dla konserwatorów, różnie rozdzielnie. Owszem korytarzem można dotrzeć do prosektorium (trudno, żeby wozili ciała normalnie drogą), ale także do PAKSu, gdzie dawniej mieściła się pralnia. Tak więc, był to normalny tunel komunikacyjny, którym pracownicy mogli docierać ze szpitala do kotłowni.
Cytować
0 #5 januwojt 2010-09-17 12:55
Propos , to z tym korytarzem może być racja , gdyż nie wiadomo jak dawniej utylizowano tzw resztki organiczne ( amputacje , usunięte organy). Być może w ramach kotłowni funkcjonował specjalny piec do tego celu .
Cytować
0 #6 Greggory House 2010-09-17 13:24
Z tego co mi wiadomo nie było specjalnego pieca niestety.
Cytować
0 #7 Mateusz 2010-09-17 15:59
W tym szpitali mógłby powstać ciekawy horror - szpital psychiatryczny a obok kotłownia, którą rozpalano ciałami. Do tego w podziemnych korytarzach, przeprowadzano eksperymenty :-)
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.