×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 175

Ileż mówi się w naszym społeczeństwie o znieczulicy, obojętności na krzywdę, jaka dzieje się drugiemu człowiekowi. Programy typu Uwaga w TVN wskazując współwinnych zbrodni sąsiadów/przechodniów/rodzinę, którzy przez lata przyglądali się obojętnie jak ojciec tłucze matkę i dzieci, dziadek gwałci wnuczkę, ksiądz molestuje uczennice, starały się pokazać, że jako społeczeństwo zawodzimy na całej linii. Piętnowanie znieczulicy stało się, przynajmniej w radiu i telewizji, swoistym hasłem przewodnim dotyczącym współżycia społecznego.

Do niedawna sama byłam przekonana, że ja sama w sytuacji zagrożenia czyjegoś życia/mienia/zdrowia zareagowała bym prawidłowo, tj. rzuciła bym się na ratunek, dzwoniła na policję bądź interweniowała w inny sposób. Życie zweryfikowało moje poglądy. Dziś nie jestem pewna, czy w każdym przypadku chciałabym pomóc. Nie jestem pewna, czy widząc jak drugi człowiek katuje innego człowieka, nie odwrócę głowy, i nie przejdę dalej. Zapewne to straszne, ale obojętności nauczyli mnie ludzie, o których wydawało mi się, że należy im pomóc. Wiem, ze każda sytuacja jest inna, i każdą należy mierzyć inną miarą. Ale cóż z tego, gdy w zamian otrzymamy co najwyżej wyzwiska rzucone w twarz, i groźby „odwdzięczenia” się za interwencję, a ofiara ujmie się za sprawcą…

Chcąc dobrze, narażam rodzinę i siebie na potencjalną zemstę. Za to, że chciałam pomóc. Że bałam się o drugiego człowieka, który powinien być mi obojętny. Że nie chciałam być obojętna na cudzą krzywdę. Że odważyłam się zgłosić kolejną awanturę z krzykiem, wyzwiskami, płaczem, groźbami „zabiję cię!” policji. A ofiara i kat wszystkiego się wyparli.  A ja zostałam z poczuciem, że coś chyba tu jest nie tak. Że kat razem z osobą, która doświadcza przemocy z jego strony obruszają się, że chciałam z nich zrobić patologię, a z kata bandytę i przestępcę, za którego on się absolutnie nie uważa. Że awantury 15 razy dziennie to najwyraźniej norma i nikt nie powinien się wtrącać. I że przeprowadzi śledztwo, co to za sq***n doniósł na niego. Jestem wśród podejrzanych, dobrze to wiem. Czekam, aż przyjdzie do mych drzwi. Nie otworzę. Czekam, aż dopadnie mnie z oskarżeniami w korytarzu, na ulicy, gdziekolwiek. Czy się boję? Jak myślicie? Czy mój puls przyśpiesza, gdy słyszę kroki na korytarzu, gdy słyszę kroki obok moich drzwi?

Marzę o śmierci tego człowieka, w myślach pozbawiłam go życia setki razy. Zamykałam oczy i widziałam jego zapijaczoną mordę w momencie, gdy spycham go ze schodów. Gdy truję go zupą z muchomorem. Gdy elegancko podaję mu w ciasteczkach trutkę na szczury. Śmieszne? Być może, ale to wcale nie koniec moich trucicielskich fantazji o tym, aby pozbyć się kogoś, kto przecież zatruwa życie sobie i innym. A ja oprócz fantazji nie mogę zrobić nic, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa i spokój nad głową.

Wiem, że już nigdy w tej sprawie nie zainterweniuję. Choćby mieli się zatłuc. Choćbym słyszała, jak woła „ratunku”. Choćby słyszała płacz dziecka. Wiem, że nie warto. Słysząc krzyki, włączę radio, ustawię głośną muzykę. Tak głośną, żeby zagłuszyła moje sumienie.

Kupiłam gaz do obrony, dostanę go niedługo. Chciałabym, aby nie było okazji, żebym musiała go użyć. Ale pewna nie jestem. Dlatego apeluję: Bądźmy ślepi, głusi, obojętni. Wyjdzie nam to na zdrowie. Nasze i innych.

 

 

 

 

 

Komentarze   
0 #1 Darek 2011-03-23 13:57
Wiesz ann, żeby być twardym trzeba być nieczułym skur...... Tak było zawsze.
Cytować
0 #2 Anna 2011-03-23 14:00
No to spróbuję być...
Cytować
0 #3 + 2011-03-23 15:35
Cząstki -bym -byś -by z osobowymi formami czasowników piszemy łącznie. Zatem powinno być: zareagowałabym, rzuciłabym się. A więc jednak jest coś takiego jak sumienie?
Cytować
0 #4 Łukasz Jeska 2011-03-24 12:15
ann_alice, z patologią jest z reguły tak, że zgłosisz na policje, że mąż bije żonę - dajmy na to przyjadą pomogą kobiecie w ten jeden dzień, a na drugi dostanie bardziej za to, że oni byli albo jeszcze powiedziała, że ją bije. Takich przypadków jest sporo, nie raz o takich słyszałem.
Jednak są też przypadki kiedy ofiara ma dość kata i chce współpracować z policją/sądem i wtedy jest szansa, że kat nie będzie miał prawa zbliżania się itp

Ale czy warto "próbować" pomóc drugiej osobie? to już zależy od nas czy chcemy być dobrzy czy obojętni
Cytować
0 #5 OLA: 2011-03-25 08:30
Trudnoa powiedzieć jak się zachować:opiszę taki przypadek , była żona wzywa policję bo mąż niechce Ją puścić do mieszkania wcześniej kopiąc Mu z całej siły po drzwiach (24 w nocy) za chwilę przyjezdża z policja bierze swoje rzecy i wychodzi oczywiście obaj po wcześniejszym piciu,, Na drugi dzień w południe prowadzą sie i obaj do siebie kochanie wiesz itd..i mam wtedy ochotę Im dokopać ale wszyscy olewają nawet co mieszkają obok nich..no i co z takimi sasiadami zrobić (w bloku?)
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.