×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 82

 

Mając sposobność oglądania filmów, pogrywania w gry komputerowe, bywania w salonach masażu, yogi mogliście się natknąć na taką muzykę. Mało się do niej wagi przywiązuje,  ale ma określony cel, który potrafi dobrze realizować.

 

Witajcie w świecie ambientu - muzyki tła. Muzyki, której niektórzy puryści muzyką nie nazwą, ale czepiają się pewnie, bo to ambient odziałowuje na człowieka, albo pozytywnie, albo negatywnie, a ich pipsztyki na fletach, które trenowali latami w szkołach muzycznych, zazwyczaj spływają po szarych słuchaczach jak woda po kaczce.

 

Z pozoru nudna, montonna i nic nie wnosząca muzyka tła, jaką jest ambient, potrafi skutecznie oddziaływać na umysły. Odpowiedni rodzaj tej muzyki uwolni świeżych rodziców od konieczności żmudnego usypiania swojego dziecka lub pozwoli pracować w klimatycznym nastroju, bez ,,zwracania'' uwagi, że coś odgrywa się w tle.

 

Ambient jest najczęściej muzyką relaksacyjną. Z tego też powodu, w dzisiejszym świecie, pełnym nieustannego stresu i wyścigu szczurów, ta muzyka, to jeden z ostatnich bastionów ratunku przed deprechą u wielu, naprawdę wielu ludzi.

 

 

 

 

Jednym z moich ulubionych wykonawców tego nurtu muzyki jest zespół Carbon Based Lifeforms, ich twórczość nazwałbym ambientem klimatycznym, mającym wprowadzić jakiś klimat, ale ani nie usypiać i także nie zmuszać do depresji

 

 

 

 

 

 

Trochę kawałków o kosmosie i Wszechświecie - bo w kosmosie ambienty są tak  oczywiste jak 2+2. Soma.fm serwuje nawet Internetowy kanał radiowy z nagraniami radiowych gadek NASA... kto by chciał jakieś farmazony od astronomów słuchać? Raczej nikt... ale sytuacja zmieni się diametralnie, gdy w te farmazony wpleciemy ambient. Wtedy te gadki zamieniają się w idealne tło muzyczne dopełniające całość.

 

 

 

 

 

To muzyka stworzona by brzmieć bez względu na to, czy się jej aktualnie słucha. Jej głównym zadaniem nie jest wybijanie się, a bycie tłem, zgodnie z nazwą.

 

Poniżej jeszcze akcent świąteczny:

 

 

 

DARK AMBIENT

Aby koszmar stał się rzeczywistością, nie potrzeba z filmów grozy przenosić zachowań bohaterów. Wystarczy odpowiednia muzyka. Bez niej melodramat byłby komedią, familijny horrorem, a horror filmem o miłości.
Pomijając filmy z utworami, które kiedyś mogliście usłyszeć na listach przebojów, w większości filmów to ambient musi zrobić ,,resztę''. Często taką robotę będzie odwalał właśnie DARK AMBIENT. Wyznawcy ciemności znają tę straszną muzykę. Niektórzy z Was też. Głośniki kłuły nią Wasz mózg na horrorach, by ten kazał się spieszyć nadnerczom, aby nadążały z produkcją adrenaliny.
Ten rodzaj ambientu w kaszę sobie dmuchać nie daje - ma zadanie zaniepokoić, przestraszyć,  zastraszyć, doprowadzić do depresji, a potencjalnych samobójców przekonać o słuszności ostatecznego rozwiązania ich wszystkich problemów.
Każdy, na kogo ma wyraźny wpływ już zwykły ambient, powinien rozważyć, czy bawić się jego ciemną stroną mocy, bo będzie to niczym mentalny taniec na polu minowym.
Poniżej kilka przykładów (ostrzegałem, żeby nie było):
No i tym mocnym akcentem życzę wszystkim Wesołych Świąt!

 

Komentarze   
0 #1 yanek 2010-12-28 10:46
te ostatnie najlepsze >:}
Cytować
0 #2 rudy 2010-12-28 14:52
Anni, pisząc o dark ambient nie dałeś nic Lustmorda? Wstyd:P
Cytować
Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.