Czy zastanawialiście się kiedyś jak szybko porusza się pociąg na trasie Trzebinia - Kraków? Ja bardzo często i zawsze mam wrażenie, że się "mega wlecze". Tyle, że "mega wlecze" to pojęcie względne i nie wiele mówiące.

Czasami jadąc do Krakowa pociągiem i patrząc jak krajobraz przelatuje za oknem mam wrażenie, że jadę rowerem. Jednak tylko te "skórzane" lub wykonane z laminatu siedziska wraz z stukotem metalowych kół o szyny uświadamiają mnie, że ciągle jadę pociągiem.

Jest 7:15, stoję na 2 peronie stacji PKP w Trzebini w oczekiwaniu na pociąg. Przyjeżdża punktualnie czyli 7:20. Wsiadam, włączam urządzenie które powie mi z jaką prędkością przemieszczam się w stronie stolicy małopolski.

Ze stacji wytaczamy się z prędkością dobrze wytrenowanego biegacza, potem przyśpieszamy do przepisowej prędkości dla samochodów w terenie zabudowanym. Gdy mijamy niestrzeżone przejazdy kolejowe ponownie zwalniamy do prędkości biegacza. Przed Krakowem rozwijamy prędkości prawie dwukrotnie większe niż na średnia na całej trasie.

Oczywiście mógłbym sobie obliczyć prędkość pociągu na podstawie dystansu i czasu przejazdu, ale wtedy nie wiedziałbym ile czasu skład stoi na stacjach czy gdzie jakie prędkości osiąga.

W Krakowie czerwona maszyna serii EN57 była punktualnie po 58 minutach jazdy. W tym czasie pokonała 37 kilometrów co daje średnią prędkość 38.9km/h. Na stacjach pociąg spędził 5 minut.

Szczegółowe dane na danych z GPS: