| W środe(k): Sen czy jawa? |
|
|
|
| środa, 04 sierpnia 2010 01:15 | |||
|
Wiecie co? Miałem kilka dni temu sen. Podzielę się nim z Wami. Śniłem o mieście, na poły baśniowym, na poły realnym. Nazwijmy je Wirdżinią, choć ze Stanami Zjednoczonymi niewiele ma wspólnego. Jest miasteczkiem poprzemysłowym, niegdyś słynęła z wielu zakładów przemysłu ciężkiego. Obecnie ostały się w niej może ze trzy, które i tak ledwo co zipią. Mimo doskonałego położenia, jednego z większych węzłów kolejowych i olbrzymiego potencjału bezrobocie, bieda i niewykorzystane szanse zżerają ją każdego dnia. Miastem zarządzała, a właściwie administrowała ekipa Wesołego Domku, bo taka nazwa widniała w moim śnie nad urzędem, w którym majestatycznie zasiadał Stryj Gospodarz - szef wszystkich szefów. Osoba to zacna, znana z uczuciowości i dobrego serca, administrowała miastem od lat kilkunastu. Nikt nie narzekał, mimo, że Wirdżinia stała w miejscu ze wszelkimi inwestycjami. Dlaczego nikt nie narzekał? Bo każdy ewentualny narzekacz był szybko "pacyfikowany" ciepłą i dobrze wynagradzaną posadką w Wesołym Domku. A to zajmował się kuchnią, a to łazienką, zdarzało się nawet, że miał do dyspozycji własny stolik, na którym mógł pisać co tylko wymyśli, bo i tak nikt kontroli papierów, a tym bardziej zasadności zatrudnienia w Wesołym Domku nie sprawdzał. Lokalne pismaki, mimo bardzo nieprzychylnego stosunku do całej ekipy i mimo kilku atakujących nieróbstwo Stryjka tekstów nie potrafiły w sposób skuteczny zmienić tej sytuacji. Sielanka Wesołego domku trwała więc i trwała pod czujnym, majestatycznym okiem Stryja Gospodarza. Zbliżał się jednak czas Starcia. Starcie, zapowiadane w mediach na listopadowy dzień zaczęło trochę martwić Stryjka i Wesoły Domek. Bo oto pojawili się ludzie, którzy sielankę mogli zakłócić. Najsmutniejsze było to, że jednym z owych "zakłócaczy" miał być były pracownik Wesołego Domku - hrabia d'Buffon, który pokłóciwszy się ze Stryjkiem, w mediach zapowiedział, że chce stanąć na czele Wirdżini i zrobić tam porządek. Choć wszyscy wiedzieli, że porządku nie zrobi, a jego ego przerasta niejeden biurowiec, on twardo kreował się na prawdziwego zbawiciela Wirdżini. Drugim zagrożeniem, chyba nawet bardziej niebezpiecznym, był Mistrz Bierek, dotychczasowy zarządca ziem, na których Wirdżinia się znajdowała. Mistrz Bierek, choć czarujący, miły w obyciu i słynący ze swojego niezdecydowania zagrażał Stryjkowi analitycznym umysłem, który doprowadził go już do pozycji Administratora. Stryjek rozpoczął z całym Wesołym Domkiem narady, co zrobić, by Ci dwaj odszczepieńcy na czele domku nigdy nie stanęli. Stryjek przed Starciem czuł się w miarę silny, ale wiedział, że wystarczy jedna, mała wpadka, jakieś niedopilnowanie, by któryś z jego konkurentów pokonał go o ułamek. Aby nie ryzykować postanowił użyć swoich talentów negocjacyjnych. Wezwał przed swe majestatyczne oblicze Dziennikarkę Szefową Pismaków i męża jej - kierownika w pobliskim Rzodkiewkowie. Gościom Stryjek zaczął opowiadać o swoich niedolach, napomknął o wieku, małym zmęczeniu i zasugerował, że potrzebowałby nowego zastępcy, gdyż Wesoły Domek należy w pewien sposób przemeblować, pozbywając się także jednego z bliskich współpracowników, który w ocenie Wujka stał się podejrzany. Otwartym więc tekstem w pewnym momencie rzucił, że widziałby dotychczasowego kierownika w Rzodkiewkowie w roli swojego zastępcy, oczywiście po zwycięstwie w Starciu. Jednak by to Starcie wygrać, niezbędna mu jest pomoc ze strony Dziennikarki Szefowej Pismaków, bo nie lubi czytać złych rzeczy o sobie, a takowe mogłyby mu zaszkodzić w walce z d'Buffon'em i Mistrzem Bierek. Targu dobito. Lokalne Pismaki zamilkły w krytyce... ... i wtedy budzik kazał mi wstać do pracy. Nie zaprzątałbym Wam głowy moim snem, gdyby nie to, że w tej pracy o śnie sobie przypomniałem kiedy jedna z moich koleżanek opowiadała mi "najświeższe plotki". I ręce mi opadły. Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. Komentarze (7)
![]() Napisane przez komik, sierpień 04, 2010 15:01:57
Duże poczucie humoru oraz rozległa wiedza w zakresie polityki lokalnej w Twoim śnie.
Gratulacje.
...
Napisane przez ADAMUS, sierpień 04, 2010 16:01:34
Witam,
ten świetny wpis powinien się ukazać w gazetach lub portalach ogólnopolskich bo na to jak najbardziej zasługuje ! Jak dla mnie rewelka
Napisane przez Serafin, sierpień 06, 2010 16:20:54
Bardzo to dobre. Czekam na dalsze sny w podobnym temacie. Jest przeciez jeszcze wiele osób mających wieeeeele wspólnego z Wesolym Domkiem i to nie tylko z Wirdżini hehe
Napisane przez Jeremi, sierpień 17, 2010 14:26:48
Nic nowego Kataryniarzu. Pytanie jest tylko czy po Wielkim Starciu będziesz nadal jadł chlebek z miodem ze stołu Stryja, czy też jak w pewnym miejscu się zapomniałeś Wujka. Układanki polityczne to normalna rzecz przed wyborami. Bo chyba nie myślisz, że nawet najbardziej miłościwy Stryjek czy Wujek chodowałby w swoim ogródku żmije??
P.S. Pomysł Fajny... Forma dęta. Takich bajek możnaby napisać ponad 2000 tyle ile chyba jest Miast i gmin. Śnij dalej Napisane przez czytelnik, sierpień 18, 2010 06:58:31
do Jeremi- skoro potrafisz takie bajki pisać to dlaczego nie napiszesz nie potrafisz? a może by się okazało że jesteś gorącym wielbicielem miejscowych samorządów
Napisane przez Rafa, sierpień 19, 2010 23:18:43
Kataryniarzu, to jest niezłe. Ale nie pasuje nazwa "Wirginia:. Bo to pochodzi od virgo - czyli dziewica. A to miasteczko kojarzy się raczej ze starą k.... A określenie "mistrz bierek" to pochodzi od bierności czy od brania? Poza tym widzi mi się, że szefowej pismaków to raczej wisi to czy jej małżonek będzie vice, czy nie będzie, raczej woli chyba że siedzi w Rzodkiewkowie na pływalni, i nie plącze się w okolicach "Nowej". A co do "ledwie zipania" to się zgadza. Słyszałem, że nawet był projekt włączenia Wirdżini do Balini i stworzenie nowej aglomeracji pod nazwą Bajerciul i zaproponowanie Mistrzowi Brania sorry Bierek posady sołtysa. A jego wiernemu druchowi Czaplińskiemu funkcji Dyrektora Zarządu Rowów Niedrożnych. Mówią, że to Stryjek za tym chodzi, ale nie wierzę, bo Stryjek Czaplińskiego nie trawi od kiedy mu nie chciał dać absolucji za kolejny rok stryjkowania.
Napisz Komentarz
|
teraz to nam papierowe kundelki żyć nie dadzą