| tele-hydro-bezczelność |
|
|
|
| czwartek, 25 listopada 2010 21:44 | |||
|
W dniu dzisiejszym, podnosząc słuchawkę telefonu stacjonarnego byłam pewna, że oto kolejny raz znalazłam się w gronie zwycięzców jakiegoś konkursu lub chociaż na otarcie łez zostanę zaproszona na pokaz kołder, który jak pewnie i Was zapewniano, można podobno spędzić w miłej atmosferze przy lampce "szampana". Niestety, po pierwsze jak uczą nas przysłowia niczego w życiu nie można być pewnym, a po drugie, pomysłowość ludzka nie zna granic. Telemarketerka w dwóch pytaniach sprawdziła zgodność danych, po czym poinformowała mnie, że jutro na naszej ulicy jej STOWARZYSZENIE będzie przeprowadzało badanie SKAŻENIA wody i czy osoby przeprowadzające taki pomiar zastaną kogoś w domu. Po moim pytaniu, która to instytucja zleca takie badania (myśląc sobie, że najbardziej zainteresowani czyli wodociągi są u... źródła problemu) zapadła cisza... (już odliczałam w myślach czekając na to, że sama ogłoszę jej nokaut, nie wiedziałam jednak, że trafiłam na dobrą zawodniczkę, który na telemarketingu zjadła już zęby, albo też scenariusz rozmowy pisał jej ktoś nie w ciemię bity) ...po czym Pani wyjaśniła mi, że to My sami mieszkańcy prosimy o nie. Poprosiłam więc, aby zdradziła mi co to za firma prowadzi takie pomiary i w odpowiedzi usłyszałam, że jest to stowarzyszenie W...L... (któremu wątpliwiej reklamy robić nie zamierzam). Nim zdążyłam zapytać dlaczego tak bezczelnie wprowadza ludzi w błąd mówiąc o jakimś skażeniu, postanowiłam dać jej do zrozumienia, że nie życzę sobie przysyłania nikogo z czymkolwiek więc usłyszałam jak odkłada słuchawkę. Czy spotkaliście się już z tą firmą? Z takim sposobem prowadzenia rozmowy? Może komuś z Was uda się w trakcie rozmowy zapytać takiego przedstawiciela "stowarzyszenia" jak można tak perfidnie wprowadzać ludzi w błąd ogłaszając się pseudo-stowarzyszeniami, quasi-instytutami i informować o "skażeniach?" Niestety coraz częściej działa na nas tylko tania sensacja, poczucie zagrożenia i pseudo-autorytety. Jestem przekonana, że niejednokrotnie starsza osoba w dobrej wierze zgodzi się wpuścić takich akwizytorów, wysłucha czczej gadki, o filtrach będących lekiem na ich choroby i oby skończyło się tylko na stracie czasu, a nie pieniędzy.
Komentarze (5)
![]() Napisane przez OLA::, listopad 26, 2010 01:34:29
W telewizji był pokazywany reportaż, jak nabijają ludzi właśnie w ten sposób w butelkę, a potem proponują filtry, trzeba było do końca tej pani wysłuchać , a potem puścić jej wiązanke.
Napisane przez kloss, listopad 26, 2010 05:52:45
Do mnie dzwonili ale powiedziałem że nie mam czasu i nikogo po za RPWiK nie wpuszczę do swojego kranu i tyle. Za dużo znam historyjek o wciskaniu przez drzwi tandety do kupienia lub okradzionych mieszkaniach, wy także nie dajcie się nabrać.
...
Napisane przez alan, listopad 26, 2010 08:29:00
Nie ma sensu dyskutować z telemarketerami, wystarczy podziękować i sie rozłączyć, szkoda czasu, i nigdy nie podawajcie swoich danych osobowych oraz w jakich godzinach można zastać domowników bo okradzione mieszkanie będziecie mieć jak w banku.
Napisane przez okruch, listopad 26, 2010 08:35:08
Z tymi filtrami do kranu to są jaja na kiju, sąsiadka się nabrała i kupiła. Woda niczym się nie różni od naszej a wcale takiego filtra nie mamy, kupiliśmy specjalnie testy do wody ze względu na dwa duże akwaria w domu i zero różnicy.
Nie bądźcie naiwni i nie dawajcie sobie wcisnąć wszystkiego jak leci za grubą forsę
... Napisane przez Wodowskaz, listopad 26, 2010 19:34:17
Ci badacze wody wkładają do szklanki dwie elektrody i podłączają do prądu. Zaraz wytrącają się siarczany i inne związki (bo nie ma ich tylko woda destylowana), co wygląda jak brudne farfocle w szklance. I ludzie po takim widoku kupują te filtry za wielkie pieniądze.
Identyczne, jeśli ktoś chce je mieć koniecznie, są do nabycia tanio w sklepach wod-kan. Ci badacze proponują też aparaty do "odwróconej osmozy", urządzenia bardzo drogie, zamieniające naszą wodę w destylat, czyli płyn niebezpieczny dla zdrowia, gdyż wypłukujący minerały z organizmu. Gdy ci badacze byli u mnie dałem im do "zbadania" wodę świętą, przywiezioną przez moją Babcię z pielgrzymki do Lichenia. I tam to dopiero pokazała się masa tych farfocli
Napisz Komentarz
|