| Dawna portiernia przyszpitalna |
|
|
|
| czwartek, 16 września 2010 09:34 | |||
|
Dzień jak co dzień… Poranek czas wstawać… siódma rano… Za oknem stuka coś… Nie, to nie ten dzięcioł, co ostrzy dziób na antenie metalowej sąsiada. Nie… to nie to. Stuka donośnie, mocno, natarczywie. Ten stukot irytuje mnie. To już 5 dzień tak tłucze się. Zwlekam się z łóżka, wrzucam jakiegoś ciuszka i wychodzę za dźwiękiem na dwór. Nasłuchuję… prawo, lewo… na pewno w przód… docieram do ogrodzenia starych szpitali, przeskakuję płotek. Wpadam w trawę prawie po pas (dobrze, że nie założyłam szpilek na nogi), przedzieram się przez nią. Stukot ustaje na chwilę. Wchodzę na zapomniane dróżki ogrodowe starego szpitala i… Upsss! Zmykam z powrotem w trawy! Bo jacyś panowie w kaskach ochronnych „podziwiają” na siedząco teren szpitali. Patrzę zza trawy, a tam daleko wielka maszyna – koparka stoi i stuka, i puka, a parą wręcz bucha robotnik w niej… Zgodnie z tablicą informacyjną trwa rozbiórka portierni starego szpitala wykonywana przez firmę z Trzebini. Pracowników jest kilku – tną jakieś deski, metalowe rurki… Trochę ciężkiego sprzętu – taka chyba koparka z młotem pneumatycznym, obok druga rozkłada i ubija gruz z muru. Praca wre…Plac przy tym budynku od strony ogrodów szpitala przypomina wielkie gruzowisko – pełno cegieł, pyłu. Robotnicy robią przerwę… A ja wykorzystuję chwilę i wracam do domu po aparat.
Gdy przychodzę – maszyna dalej „boruje” mury. Nie podchodzę bliżej, bo jeszcze dostanę jakąś cegłówką za włażenie na teren rozbiórki.
Pamiętam, że końcem lat 80-ch XX-go wieku w budynku tym był jedyny najbliższy telefon w tej okolicy. Wchodząc do budynku na wprost był stoliczek i krzesło, obok telefon, a zza przeźroczystych drzwi w środku portierni wyskakiwał starszy pan i zawsze wypytywał do kogo, po co i na który oddział się idzie w odwiedziny. I dzieci nie wpuszczał – tylko w niedzielę. Czasami otwierał wielką bramę dla karetek i aut, co przywoziły towar nawet do sklepu obok. A wiecie co się mieściło po lewej okratowanej stronie portierni? Początkowo schodkami wchodziło się do izby przyjęć. Później robiono tam badania usg, podbijano recepty, by na koniec przekształcić tą część w administrację wewnętrzną szpitala (robiono tu różne statystyki itp.), bo administracja zewnętrzna i dyrekcja miały siedzibę w białym budynku między szpitalami. Z przodu budynku od strony Szpitalnej jest centralka telefoniczna mieszkańców z pobliskich ulic. Na pewno budynek zwany dawną portiernią zniknie z naszych pamięci szybciej niż czas potrzebny na zagospodarowanie tego terenu. Komentarze (7)
![]()
...
Napisane przez ADAMUS, wrzesień 16, 2010 08:47:49
Miejmy nadzieję że cały teren po starym szpitalu wreszcie przestanie straszyć. Wszystkie te budynki powinno się wyburzyć a ziemię zrekultywować. To dobrze położona i duża przedewszystkim działka więc może doczeka się dobrej inwestycji.
...
Napisane przez blood997, wrzesień 16, 2010 09:25:38
A ja mam jakiś sentyment do tego szpitala, do tych ruin (chociaż po zamknięciu szpitala, ani raz tam nie byłem). Coś ciekawego i tajemniczego tam jest. Będzie mi brakowało widoku szpitala wyłaniającego się zza korony drzew, patrząc z oś. Niepodległości. I chociaż, doskonale zdaję sobie sprawę, że budynek nie nadaje się do niczego, pomijając to, że obecnie to jest ruina, ale wcześniej zgodnie z obowiązującymi przepisami, w miejscu po szpitalu, nie mogło się znaleźć nic innego, to ciągle mam nadzieje, że budynek pozostanie i nagle pojawi się tam ten stary szpital, pełen ludzi ... chociaż doskonale wiem, że tak już nie będzie i że teraz to jedynie rozbiórka może go uratować.
...
Napisane przez blood997, wrzesień 16, 2010 09:32:49
Aha, czytałem o tajemniczym korytarzu łączącym starą kotłownię, z ... kostnicą
Którym pewnie mieli przewozić ciała i rozpalać nimi w piecu Otóż jak widać na zdjęciach tunel istnieje i faktycznie dociera do podziemi/piwnicy nowego szpitala. Zapewne kończy się on w części, w której znajduje się administracja. A co jest w podziemiach nowego szpitala? Korytarze, mnóstwo korytarzy, po których jeżdżą meleksy i wożą żywność z przyszpitalnej kuchni, ponadto znajdują się tam pomieszczenia dla konserwatorów, różnie rozdzielnie. Owszem korytarzem można dotrzeć do prosektorium (trudno, żeby wozili ciała normalnie drogą), ale także do PAKSu, gdzie dawniej mieściła się pralnia. Tak więc, był to normalny tunel komunikacyjny, którym pracownicy mogli docierać ze szpitala do kotłowni.
...
Napisane przez januwojt, wrzesień 17, 2010 08:55:17
Propos , to z tym korytarzem może być racja , gdyż nie wiadomo jak dawniej utylizowano tzw resztki organiczne ( amputacje , usunięte organy). Być może w ramach kotłowni funkcjonował specjalny piec do tego celu .
Napisz Komentarz
|