Blog

A SHORT DESCRIPTION ABOUT YOUR BLOG

Finał konkursu genealogicznego

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary



W mroźny wieczór 9 lutego 2012 r. w Domku Cioci rozstrzygnięty został konkurs "Moje drzewo genealogiczne" zorganizowany przez Małopolskie Towarzystwo Genealogiczne, Geneis.pl oraz Stowarzyszenie Nasze Psary . Na konkurs nadesłano 14 prac wykonanych różnymi technikami. Jurorzy oceniając drzewa genealogiczne brali pod uwagę walory estetyczne i merytoryczne.
Oto zwycięzcy konkursu:
Dzieci młodsze (kl. I-III):
I miejsce - Konrad Hapek z Psar
II miejsce - Anna Mulka z Trzebini
III miejsce - Edyta Banasik z Psar
Dzieci starsze (kl. IV-VI):
I miejsce - Zuzanna Bartosik z Psar
II miejsce - Julia Papiernik z Trzebini
III miejsce - Patrycja Matras z Myślachowic
Nagroda specjalna - Sebastian Starzycki z Psar.
Ponadto jury Małopolskiego Towarzystwa Genealogicznego w składzie: Zbigniew Szybka, Andrzej Techmański, Magdalena Smolska-Kwinta przyznało wyróżnienia dla:
Anny Mulki
za oryginalną prezentację drzewa genealogicznego,
Julii Papiernik za estetykę pracy,
Patrycji Matras za wkład pracy włożony w prezentacje drzewa,
Sebastiana Starzyckiego za zamieszczenie 187 członków rodziny, który otrzymał nagrodę w postaci warsztatów genealogicznych w Archiwum Państwowym w Krakowie.
Gratulujemy wszystkim uczestnikom konkursu, a także ich rodzicom, bez pomocy których nie powstałyby drzewa genealogiczne!
Serdecznie zapraszamy na wystawę prac uczestników konkursu genealogicznego pt. ,,Moje drzewo genealogiczne", która rozpocznie się w czwartek 16 lutego 2012 roku. Prace dzieci można będzie oglądać w gmachu głównym Miejskiej Biblioteki Publicznej w Trzebini przez najbliższe dwa tygodnie. Serdecznie zapraszamy do obejrzenia prac i dziękujemy Dyrekcji oraz pracownikom biblioteki za możliwość zorganizowania wystawy pokonkursowej.


Karolina Kasprzyk  z Psar -11 lat



Jakub Skrzypek z Trzebini - 12 lat



Patrycja Cyran z Myślachowic - 11 lat



Edyta Banasik z Psar - 7 lat



Ania Mulka z Trzebini - 8 lat



Zuzia Bartosik z Psar - 12 lat




Anna Kasprzyk z Myślachowic - 13 lat



Julia Papiernik  z Trzebini - 11 lat



Dawid Kurek z Myślachowic - 11 lat



Konrad Hapek  z Psar - 6 lat



Daria Smółka klasa  z Trzebini - 11 lat




Patrycja Matras z Myślachowic - 13 lat




Paweł Kurek z Myślachowic - 7 lat



Sebastian Starzycki z Psar - 16 lat (kliknij by powiększyć)


Zapomniane wsie

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary

 

Mało kto dziś wie, że w okolicy Trzebini istniały jeszcze dwie wsie. Pierwsza z nich nosiła nazwę Wieża i wspomniana jest tylko raz w źródłach. Pisał o niej Jan Długosz w Liber beneficiorum dioecesis cracoviensis. Druga to wieś Łaziska. Pojawiająca się kilka razy w źródłach staropolskich.  Dziś owych miejscowości nie zajdziemy już na żadnych mapach. Nie zachowały się także w miejscowych nazwach topograficznych.

 

O wsi Wieża wiemy tylko tyle, że w okresie powstania Liber beneficiorum ( 1470-80 ) jej właścicielem był Walther, krakowski mieszczanin, ówczesny posiadacz Trzebini. Nie wiadomo gdzie dokładnie wieś się znajdowała. Najpewniej gdzieś w pobliżu Trzebini. Ze wsi na rzecz kościoła płacili daniny kmiecie, zagrodnicy i tawerna.

 

Dużo więcej wiemy natomiast o Łaziskach.  Wieś leżała pomiędzy Dulową, od której oddzielała ją rzeczka, Karniowicami i znajdującą się za lasem Młoszową. Świadczą o tym zapiski sądowe z 1400, 1401 i 1432. W 1528 wyznaczono dokładną granicę pomiędzy wymienionymi wsiami. Przyczyną tego był podział majtku między braćmi, Janem, Piotrem i Stanisławem Młoszowskimi. W dokumencie wymieniono szereg nazw miejsc dziś już nie funkcjonujących jak Olszowa Kłoda czy Turzy Bór. Znaki graniczne umieszczono na drzewach.

Najstarsza w zmianka o wsi pojawia się w końcu XIV wieku. W 1397 roku wymieniono Łaziska w dokumentach sądowych procesu braci Sąspowskich przeciw Hance, żonie Jakusza z Owczar. W okresie 1397 -1447 wieś była własnością rodziny Sąspowskich herbu Drużyna. Posiadali ją kolejno bracia Prandota i Franczek, potem córka Prandoty Anna i tenże Franczek, sam Franczek, w końcu jego dzieci Mikołaj, Jan, Spytek i Barbara. Spytek zastawił, a potem definitywnie odsprzedał wieś Wiernikowi z Osina. Następnie jej właścicielami były jego dzieci Barbara, Małgorzata, Jadwiga i Stanisław. W 1476 roku wieś znajduje się częściowo w rękach tegoż Stanisława, a częściowo ma ją jego siostra Barbara i jej mąż Jan z Młoszowej. Tak oto Łaziska przechodzą ostatecznie na własność rodziny Młoszowskich. Ostatni zapis dotyczący już opustoszałej wsi Łaziska pochodzi  z Rejestru poborowego województwa krakowskiego z roku 1629.

Nazwa Łaziska pochodzi od słowa łaz, czyli usuwania drzew przez wypalanie lub wykopywanie. Wiemy, że w pobliżu Łaziska znajdował się las i rzeczka. Sama wieś nie wyróżniała się niczym szczególnym. Funkcjonował w niej folwark, hodowano w nim zwierzęta i uprawiano rośliny. We wsi musiała też być rozpowszechniona hodowla ryb, gdyż znajdował się tam staw. W gospodarstwach kmiecych powszechnie uprawiano konopie stosowane do produkcji płótna. Ważnym miejscem dla właścicieli był też las, który stał się przedmiotem procesu w 1399.

W końcu XVI wieku wieś zaczęła pustoszeć. Nie wiadomo na pewno co było ostatecznym powodem jej zniknięcia. Na pewno przyczynić się mogło do tego zbiegostwo chłopów. Na taki krok w 1590 zdecydował się między innymi niejaki Feliks Małoludek, który zbiegł do Filipowic. [PM]

Bibliografia:

J. Długosz Liber beneficiorum dioecesis cracoviensis, Kraków 1863-64
Rejestr poborowy województwa krakowskiego z roku 1629
Słownik geograficzno-historyczny województwa krakowskiego w średniowieczu
Trzebinia. Zarys dziejów miasta i regionu, pod redakcją Feliksa Kiryka, Kraków 1994

Przy współpracy z geneis.pl

 


Tradycja Wigilii Bożego Narodzenia

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary



Chcemy przypomnieć jak wyglądały kiedyś Święta Bożego Narodzenia i wspomnieć  związane z nimi obyczaje. O świętach tych w naszych okolicach można przeczytać między innymi w książkach Stanisława Stochela i Stanisława Polaczka.
Wigilia nazywana w dawnej Polsce postnikiem, wilią, bożym obiadem czy pańską wieczerzą. Dzień rozpoczynany wraz ze świtem i udawano się do swoich zajęć. Matki z córkami urządzały generalne porządki, a po popołudniu zabierały się do przyrządzania potraw wigilijnych. Bardzo ważnym tego dnia było odpowiednie zachowanie się: „Dzieci winne są zachowywać się grzecznie i spokojnie, uważać, by nie dostać pasem lub kijem od ojca lub matki, gdyż w przeciwnym razie w ciągu roku będą brały lanie”. Uważano również na to, kto pierwszy wejdzie do domu:  „Jak przyjdzie chłop, to szczęście na cały rok”. W całym domu wykładano słomę i siano. Leżała na podłodze, na stole, na ławach, owijano nią klamki i inne przedmioty, a wszystko po to, aby nie robiono hałasu, gdyż w święta panować miała cisza. Przez cały dzień poszczono. O zmierzchu wszyscy się myli, aby „cera była czerstwa, zdrowa, by nie było wyrzutów na ciele, oraz by w lecie słońce nie opaliło”. Izba była już przystrojona., stół nakryty. Leżały na nim opłatki, pieniądze i dwie świece. Gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka, rozdawano opłatki i rozpoczynano modlitwę. Następnie łamano się opłatkiem. W końcu na stole pojawiały się potrawy: „Najsamprzód gruszki z fasolą, śliwki z kaszą, kluseczki z makiem, ziemniaki z kapustą, a u zamożniejszych także ryba.”  W okolicach Psar jedzono również suche śliwki i kapustę ze śledziem.
Po wieczerzy wigilijnej, przy choince, śpiewano kolędy. Resztki ze stołu zanoszono bydłu. Ojciec obchodził „trzy razy dom i zabudowania w około, trzymając w ręku kawałek chleba i opłatka, aby się myszy i szczury nie lęgły, poczem chleb i opłatek palą w piecu”. Kawalerowie „aż do pasterki ruszali na wieś, czyniąc różne psoty”. Do psot należało zasmarowywanie okien lub drzwi wapnem, smarem, a nawet kałem oraz wynoszenie wozów na dachy. O północy tłumie ruszano na pasterkę. Wierzono również, że w tym czasie zwierzęta przemawiają ludzkim  głosem, a woda „w źródle (…) na jedno oka mgnienie zamienia się w wino”. (PM)


Dinozaury w Psarach

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary



Dnia 22 listopada do Psar zawitały dinozaury. Imprezę zorganizowało Stowarzyszenie Nasze Psary przy współpracy z Biblioteką Publiczną. Dzieci małe i duże mogły poznać pasjonująca historię i zwyczaje tych gadów. Można było dotknąć skamieniałych zwierząt i roślin z czasów dinozaurów z kolekcji pana Dariusza Stryjniaka. Dużą atrakcją były modele dinozaurów wypożyczone z Dinozatorlandu. Pani Iwona Grabowska w ramach kampanii społecznej ,,Cała Polska czyta dzieciom" czytała fragmenty książek o tych zwierzętach. Na zgłodniałych czekały dinozapiekanki. Dzieci mogły obejrzeć film, przeźrocza, rozwiązać krzyżówkę, poszukać skamielin i układać puzzle z dinozaurami. Najodważniejsze dosiadały figurek dinozaurów. Każde dziecko po spotkaniu otrzymało specjalny certyfikat ,,Młodego tropiciela dinozurów", zaś radny pan Tadeusz Szybalski wręczył nagrody uczestnikom konkursu na grafikę komputerową przedstawiającą dinki.
Stowarzyszenie Nasze Psary składa piękne podziękowania sponsorom naszej imprezy:
Andrzejowi Jurze
Tadeuszowi Szybalskiemu
Radzie Powiatu Chrzanowskiego
Firmie Dinozatorland
Firmie Proton


Dinozaur Zuzanny Bartosik ( I miejsce) - dzieci starsze

Grafika komputerowa nie jest prosta. Tym bardziej docenić trzeba nadesłane na konkurs prace. Jury w składzie:
Karolina Szydłowska ( Uniwersytet Glasgow  -  studentka art& design)
Dorota Szydłowska
Piotr Matan
przyznało następujące nagrody i wyróżnienia. 



Dinozaur Sabiny Wojtkowskiej (II miejsce) - dzieci starsze



Dinozaury Natalii Mueller ( wyróżnienie) - dzieci młodsze



Dinozaury Mateusza Jedronka ( I miejsce) - dzieci młodsze



Dinozaur Damiana Gurgula ( III miejsce) - dzieci starsze



Dinozaur Magdy Staroń ( wyróżnienie ) - dzieci starsze



Dinozaury Kingi Lizończyk ( wyróżnienie) - dzieci starsze



Dinozaur Konrada Hapka ( II miejsce) - dzieci młodsze



Dinozaur Marty Gołąb ( III miejsce) - dzieci młodsze


Dinozaur Jakuba Kopacza ( wyróżnienie) - dzieci starsze


In memoriam: Ignacy Kasprzyk + 20.06.1938

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary


Fot. Lotniczy nagrobek Ignacego Kasprzyka- stary cmentarz w Płokach

W dniu Wszystkich Świętych część odwiedzających stary cmentarz w Płokach przystanie na moment przy charakterystycznym ,,lotniczym" nagrobku. Niektórzy może zapalą znicze. Pod krzyżem, w który wkomponowane jest śmigło samolotu (RWD 8 ?), pochowany jest Ignacy Kasprzyk. Lekko zaniedbana mogiła kryje w sobie doczesne szczątki uczestnika tajemniczego wyścigu. Wyścigu z czasem II Rzeczypospolitej, którego stał się mimowolną ofiarą...


PZL P-37 A Łoś - kliknij tutaj

Jest 30 czerwca 1938 roku. Supernowoczesny, pierwszy prototyp bombowca PZL 37 I Łoś, który ma być najważniejszym obrońcą polskiego nieba, przechodzi kolejny dzień gorączkowych prób w locie. Awangardowa na owe czasy konstrukcja testowana jest w Instytucie Technicznym Lotnictwa. Zakrojone na ponad 200 godzin próby mają stworzyć z Łosia samolot idealnie dopracowany. Na Łosie czeka Wojsko Polskie i kilka europejskich i azjatyckich krajów, które zakupiły licencję bądź samoloty. W tym czasie inżynierowie usuwają ponad 600 usterek i dokonują 250 zmian w konstrukcji. Już przed pierwszym lotem Łosia ( 13.12.1936) w silniku maszyny sabotażyści ( niemieccy?) umieścili metalowe elementy. Po sprawdzeniu samolotu pierwszy lot konstrukcji inż.Jerzego Dąbrowskiego potwierdził rewelacyjne osiągi maszyny. Armia czekała na samolot, który mógł samodzielnie atakować niemieckie i sowieckie instalacje wojskowe. 20 czerwca 1938 roku maszyna doświadczalna z załogą: dowódca- plutonowy Stanisław Macek (ur.1907 Sławków), inżynier pokładowy- starszy majster wojskowy Ignacy Kasprzyk (ur.Płoki, Myślachowice, Psary?) oraz pomocnik mechanika Mieczysław Sioch wzbija się w powietrze. Stanisław Macek byl jednym z najbardziej znanych lotników II Rzeczypospolitej. Znakomity pilot myśliwski- mistrz akrobacji, jeden z lotników legendarnej ,,trójki Bajana". Oklaskiwany na pokazach akrobacyjnych w Polsce, Niemczech i Stanach Zjednoczonych. W czasie brawurowej akrobacji w pierwszym Łosiu na wysokości Piaseczna odpada skrzydło. Ginie cała doświadczona załoga. Program lotów Łosi zostaje zastopowany na ponad miesiąc, którego II Rzeczypospolita nie ma. Śledztwo wykrywa uszkodzone nitowanie w kesonach skrzydeł zrobionych z blachy falistej firmy Junkers. Dziś już nie docieczemy czy był to kolejny sabotaż. Niemniej rozebrano celem sprawdzenia wszystkie skrzydła dotychczas wyprodukowanych Łosi. Opóźnienie to nie pozwoliło dozbroić, doposażyć (radiostacje) i doszkolić ich załóg. Pomimo to Łosie zapisały w 1939 roku piękną kartę w obronie polskiego nieba. Ofiara załogi ,,pierwszego" Łosia nie poszła więc na marne. Odwiedzając cmentarz w Płokach zapalmy świeczkę na grobie Ignacego Kasprzyka. Może też społeczność lokalna zastanowi się nad pomysłem odnowienia nagrobka dzielnego lotnika. O Kasprzyku nie posiadam wielu informacji- musiał być jednak w swej dziedzinie wyjątkowym fachowcem. Będę wdzięczny za wszelkie informacje o nim. (Tomasz Piszczek)








Fot. Pierwszy prototyp Łosia - to w nim zginął 20.06.1938 Ignacy Kasprzyk



Fot. Gen. J.Zając ze slynną ,,trójką Bajana"- pierwszy z prawej Stanisław Macek



Fot. Piękna fotografia ,,seryjnych" Łosi P-37 A


Genealogia- psarskie nazwiska

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary

Nazwisko to nazwa wyróżniająca człowieka na zasadzie wspólnoty rodzinnej. Nazwiska możemy podzielić na trzy grupy, odimienne np. Tomaszewski, odmiejscowe np. Tarnowski i pospolite np. Wilk. Trudno określić kiedy zaczęto w Polsce stosować nazwiska. Na pewno pierwsza zaczęła używać ich szlachta, u której powszechnie występowały one już w XV wieku. Mieszczanie przyjęli je masowo w wieku XVII, a chłopi na przełomie XVIII i XIX wieku. Oczywiście zdarza się, że w tych dwóch grupach społecznych nazwiska pojawiają się i wcześniej. Żydom nazwiska urzędowo nadali dopiero zaborcy. Spójrzmy zatem na kilka najpopularniejszych psarskich nazwisk. Skąd się wywodzą?

 

Banasik – od Banadykt, obocznej nazwy imienia Benedykt, spotykanej jeszcze dziś w gwarach, także od wyrazu „bania” czyli gruby. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 125 osób.

Bartosik – od imienia Bartłomiej, możliwe pochodzenie od „barta” czyli topora. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 125 osób.

Gągolski – od słowa gęga, gęgać. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 50 osób.

Gąsior – od gęś, względnie od handlarza, pasterza gęsi. Notowane po raz pierwszy w źródłach w 1372 roku. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 238 osób.

Grochal – od groch, gatunku rośliny jadalnej. Notowane po raz pierwszy w 1423 roku. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 107 osób.

Feliksiak – od imienia Feliks, łacińskie Felix tj. szczęśliwy, imię notowane w Polsce od XIII wieku. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 59 osób.

Kasprzyk – od imienia Kacper. Imię znane od XIV wieku jako Kasper, Kaspar, Gasper, Gaspar być może z języka perskiego Kasfar. Nazwisko notowane w źródłach od 1592 roku. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 418 osób.

Malczyk – od mały, w formacjach pochodzących także od imion złożonych typu Małomir. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 385 osób.

Matan – od imienia Mateusz, Matyjasz, Maciej np. Mathiam dictum Matham (1463). Względnie od słów matać, matka. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 69 osób.

Papiernik – od słowa papier lub od papiernik tj. handlarz papieru. Notowane od 1786 roku. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 26 osób.

Pytlik – od „pytel” tj. worek, mieszek, również młyn. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 131 osób.

Siejka – od ziarna siewnego, od siej, siać lub sieji, gatunku ryby. Notowane po raz pierwszy w 1430 roku. W powiecie chrzanowskim nazwisko nosi 57 osób.

Jeśli chcecie znać pochodzenie innych nazwisk, napiszcie do nas, postaramy się je sprawdzić.
Piotr Matan

Bibliografia:

K. Rymut, Słownik nazwisk używanych na początku XX wieku w Polsce, Kraków 2003

K. Rymut, Nazwiska Polaków, Wrocław 1991


23 września- początek astronomicznej jesieni

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary



Kometa Garradda - fot.flikr/Rogelio Bernel Andreo

23 września o godzinie 11:04 słońce wejdzie w znak Wagi. Rozpocznie się astronomiczna jesień. Przez pół roku noce będą trwały dłużej niż dnie. Na początku września nasza gwiazda wschodziła o 5:45 zachodząc o 19:24. Pod koniec miesiąca dzień rozpocznie się o 6:34, by zakończyć się o 18:16. Wysokość słońca nad horyzontem spada z 46.1 stopni do 35.0 stopni, a dni stają się coraz krótsze..

23 września zapraszam do spojrzenia w jesienne niebo. W gwiazdozbiorze Herkulesa można obejrzeć kometę Garradda ( C/2009 P1). Do tego trzeba uzbroić się w lornetkę. Kometa ma postać mgiełki o jasności +8.0 mag. Około godziny 23:00 warto spojrzeć na zachód. Jeżeli dopisze nam ( Europejczykom) szczęście, może uda się zaobserwować deorbitację (upadek) amerykańskiego, kilkutonowego satelity. Gdyby spłonął w atmosferze w naszym regionie miałby postać bardzo jasnego bolidu porównywalnego z jasnością księżyca. Niewykluczone, że jakieś jego fragmenty dotrą nawet do powierzchni Ziemi. Na ,,nocnych marków" czeka bliskie złączenie Księżyca z planetą Mars i gromadą otwartą M 44. Najlepiej widoczne będzie około godziny 4:00 nad ranem, w sobotę nad wschodnim horyzontem. Księżyc w fazie 25% zbliży się na 5.0 stopni do Marsa o jasności +1.3 mag. Księżyc oddalony jest od nas o 377 tysięcy km, a Mars o 279 milionów kilometrów. Zima przyjdzie do nas 22 grudnia. A potem... aby do wiosny!(TP)


II Psarskie Święto Ziemniaka - 27.08.2011

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary


W konkursie na najlepsze pieczone ziemniaki wystartowało osiem ekip, to więcej niż na zeszłorocznym Dniu Powiatu w Chrzanowie. "Pieczone" były bardzo smaczne.
Film z II Psarskiego Święta Ziemniaka - kliknij tutaj




Co można zrobić z ziemniaka? Pieczątki!



Wspólne gotowanie zupy ziemniaczanej



Trudny wybór  :)



Zabawa  z chustą



Najmłodsza uczestniczka imprezy z tatą :)



Gratulujemy zwycięstwa!



Zabawa najmłodszych



Mister uśmiechu :)



Gotowanie zupy - ciąg dalszy



Degustacja zupy ziemniaczanej



Lampiony, atrakcja imprezy



Poleci???



UFO nd Psarami



Bawimy się!



Zdjęcie 3 D - załóż okulary :)




Piknik Seniora 20.08.2011

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary



20 sierpnia odbył się  Piknik Seniora w Trzebini. Nasza wieś była reprezentowana przez Stowarzyszenie Nasze Psary. Przygotowaliśmy do degustacji żurek z ziemniakami i jajkiem, który bardzo wszystkim smakował. Wydaliśmy ponad 100 porcji. W programie imprezy były występy zespołów folklorystycznych i kapeli śląskiej. Strażacy zaprezentowali dynamiczny pokaz ratownictwa medycznego. Na pikniku bawiło się około pięciuset osób. 




















Bombardowanie Rafinerii Trzebinia 7.8.1944

Dodany przez: Stow. Nasze Psary

Powiązane tagi:Brak tagów 

Stow. Nasze Psary




W bieżącym roku upływa 67 rocznica bombardowania przez aliantów rafinerii Trzebinia. Historia trochę już zapomniana, a będąca fragmentem wielkiej operacji, dzięki której wojna w Europie trwała kilka miesięcy krócej, a życie ocaliło kilkaset tysięcy ludzi. Latem 1944 roku alianci zachodni podjęli wielką ofensywę bombową mającą na celu zniszczenie hitlerowskiego przemysłu petrochemicznego. Jej głównym celem były rafinerie, zakłady chemiczne i wytwórnie paliw syntetycznych. W ciągu kilku miesięcy ofensywy powietrznej niemiecki przemysł paliw praktycznie przestał istnieć.



Mówiąc skrótowo, Rzeszy Niemieckiej pozostał sprzęt (czołgi, samoloty, okręty podwodne), ale zaczęło do niego chronicznie brakować paliwa. To zasługa min. amerykańskiej 8. Armii Powietrzej, której maszyny brały udział w nalocie na trzebińską rafinerię. Amerykańskie samoloty przedostały się nad Polskę i Trzebinię z niespodziewanej dla Niemców strony. W ramach operacji Frantic 5 ( strategiczne bombardowania wahadłowe) z rosyjskich baz na terytorium Ukrainy ( Połtawa, Piriatyń, Mirgorod ) do nalotu wystartowało 55 ,,Latających Fortec" B 17 w eskorcie 29 myśliwców P 51 Mustang. Armada nie niepokojona przez wroga nadleciała nad trzebińską rafinerię od strony Olkusza. Zaskoczenie hitlerowców było kompletne, gdyż dotychczas rafineria nie była bombardowana. Alianckie maszyny wybierały dotychczas zakłady chemiczne w Oświęcimiu i Kętach. Pierwsze srebrzyste maszyny docierają nad cel po godzinie 12.30 4 sierpnia 1944 roku.



Oddajemy głos świadkowi tych wydarzeń trzebińskiemu harcerzowi, panu Franciszkowi Mazurowi: ,,Jak leciały samoloty, nikt się nie chował- ludzie tylko patrzyli(...) Samoloty leciały w grupach. W pierwszej grupie były 33 samoloty ( wiem, bo sam je liczyłem ). Na czele leciał samolot- oni bombardowali na lidera- który zatoczył takie ,,koło z dymu" i odleciał. Nastepnie nadlatywały grupy samolotów i zrzucały bomby w to ,,koło". Słyszałem, jak jakiś mężczyzna krzyknął, że jak to koło spadnie na ziemię, to wszystko się będzie palić.(...) Rafinerie bombardowały trzy grupy samolotów po około 30 sztuk ( w grupie). Koło z dymu wiatr przesuwał i pierwsze bomby spadły na skrzyżowanie ulicy 1 Maja z drogą do rafinerii. Jedna trafiła w dom, zabijajac ludzi w piwnicy. Zginęła tam Aleksandra Zielińska, siostra mojego kolegi. Kolejne bomby spadły juz na rafinerię. Druga seria spadła na lasek olszynowy, usytuowany za cegielnią Mycielskiego. Trzecia seria bomb spadła na tory kolejowe w  kierunku Katowic. Do dnia dzisiejszego przy torowisku widoczne są leje. Bombardowanie było prowadzone z wysokości 5 tys. metrów i ,,celność" nie była dokładna. Na zmniejszenie celności miało też wpływ to przesuwajace się z wiatrem ,,koło z dymu". Odstępy między grupami (samolotów TP) wynosiły około 5 minut". Zniszczenia po nalocie były ogromne. Pomimo niezbyt celnego bombardowania atak z powietrza zrównał z ziemią całą starą rafinerię. Zniszczono elektrosiłownie, wydział rektyfikacji benzyny, destylarnie nafty, destylarnie minifusfilatu, parafiniarnię, bednarnię, hale rozlewu beczkowego, główną pompownię, warsztat mechaniczny, portiernie oraz park ciągników magazynowych. Nie obyło się bez strat wśród mieszkańców Trzebini, pracowników rafinerii i robotników pracujących w pobliżu zakładów. W zburzonym podczas nalotu schronie zginęli wszyscy znajdujący się w środku ludzie. Bomby zabiły też 18 robotników pracujących w sąsiedztwie rafinerii. Ich grób mieści się na trzebińskim cmentarzu parafialnym przy ulicy Luzara.



Bombardowanie wznieciło gigantyczny pożar zakładów, który trwał ponad dwa tygodnie, a widoczny był nawet z masywu gór Beskidu Bielskiego.



Po wykonaniu zadania wyprawa bombowców skierowała się na Oświęcim i Kalwarię, gdzie wykręciły w drogę powrotną na wschód ( Ukraina ) przelatując po drodze nad Lanckoroną i Myślenicami. Wspomina to kolejny świadek pani Zofia Horodyńska: ,,W samo południe ( było około 13.00- przyp.TP ) oglądamy ciekawe zjawisko, które nam bardzo wzmacnia ducha. Przelatuje prosto nad nami eskadra samolotów angielskich ( kolejna pomyłka autorki- TP ). Jest ich może ze dwieście. Wszystkie białe, tak cudownie połyskują w słońcu! (Samoloty 8. Armii w tym okresie były w kolorze aluminium, bez powłoki lakierów ochronnych TP). Lecą na północny wschód, spokojne i pewne, jakby we własnym kraju. Nie ścigają ich niemieckie myśliwce, tylko potem z daleka słychać strzały z działek". Chwilę wcześniej, jeszcze nad Chrzanowem, odgrywa się jeden z mało znanych akordów nalotu na rafinerię w Trzebini. Z lotniska Kraków Rakowice startuje kilka niemieckich myśliwców Messerschmitt Me 109 Gustaw. Należą one do 3. eskadry słynnego 52. pułku myśliwskiego ,,Zielone Serca". Jednym ze startujących pilotów jest niemiecki as por. Herbert Bachnick z  80 potwierdzonymi zestrzeleniami na koncie. Startuje do swojego ostatniego lotu. Nad Chrzanowem jego maszyna zostaje ciężko uszkodzona w pojedynku z eskortą Mustangów. Samolot Bachnicka rozbija się w czasie awaryjnego lądowania o nasyp kolejowy w Mysłowicach, a jego pilot ginie.


Kolejny pilot 3. eskadry por. Fritz Eberchard zostaje zestrzelony na zachód od Myślenic. Jego pojedynek obserwują rozradoawni partyzanci i mieszkańcy Lanckorony wspominając: ,,Dymiący samolot, który próbował umknąć trzem czy czterem Mustangom". Ze strony Amerykanów straty wyniosły kilka maszyn, które spadły juz poza terenem naszego kraju. Niepotwierdzony do dziś jest upadek Latajacej Fortecy na Podhalu- wrak pozostaje wciąż nieodnaleziony. A rafineria? Po nalocie i ugaszeniu pożarów Niemcy podejmują próbę częściowej odbudowy zakładów, jednak zbliżający się szybko front krzyżuje ich plany. Do końca 1944 roku rafineria służy za skład głównie mazutu dla niemieckiej armii. W grudniu okupant zaczyna demontować pozostałe urządzenia zakładu celem ich wywiezienia w głąb Rzeszy. Resztę stara się zniszczyć. Zdewastowane resztki zakładu w styczniu 1945 roku zdobywają Sowieci. Ale to już temat na osobną opowieść. (Tomasz Piszczek)
Cytaty: Zofia Horodyńska- ,,Dziennik Stokłosy" i A.Kostka J.Piskorz- ,,Trzebińskie Historie" , zdjecia: Internet. Literatura: Praca zbiorowa - ,,Trzebinia-zarys dziejów miasta i regionu" , T.Szlagor - ,,Lightingi 8 AP", strony internetowe.



<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>



Powiat Chrzanowski: Chrzanów, Trzebinia, Libiąż, Alwernia, Babice, Bolęcin, Czyżówka, Dulowa, Karniowice, Lgota, Młoszowa, Myślachowice, Piła Kościelecka, Płoki, Psary, Balin, Luszowice, Płaza, Pogorzyce, Źrebce, Brodła, Grojec, Kwaczała, Mirów, Nieporaz, Okleśna, Podłęże, Poręba Żegoty, Regulice, Źródła, Babice, Jankowice, Mętków, Olszyny, Rozkochów, Wygiełzów, Zagórze, Gromiec, Żarki
Wydawca serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treści przekazywane i publikowane przez Użytkowników. Treści zamieszczane przez Użytkowników nie są poglądami i opiniami twórców Serwisu. Użytkownik zamieszczający treści niezgodne z prawem może ponieść za nie odpowiedzialność karną oraz cywilną.
Wydawca serwisu - informacje i kontakt
.