Blog

A short description about your blog

Nordic Walking z 18 marca 2012 – fotorelacja.

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

W niedzielę 18 marca odbył się spacer nordic walking zorganizowany przez Andrzeja Pypno z PUKS w Młoszowej.Trasa spaceru przebiegała m.in. przez Bolęcin - stary kamieniołom, Płaza - kamieniołom, skałka triasowa - Bolęcin. Ogółem grupa przeszła ok. 6 km.

Nieczynny kamieniołom  w Bolęcinie. O wznowienie eksploatacji  złoża dolomitów stara się od lat jeden z miejscowych przedsiębiorców. Przeciwko temu pomysłowi występują okoliczni mieszkańcy.


Kamieniołom wapieni w Płazie. Ogromny, wielopoziomowy kamieniołom, w którym eksploatację i przetwarzanie kamienia wapiennego rozpoczęto pod koniec XIX wieku.


Skałka triasowa w Bolęcinie – atrakcja turystyczna okolicy. Budulcem ostańca są rzadko spotykane wapienie krystaliczne zbudowane głównie z glonów morskich.

Następne spotkanie nordic walking w niedzielę 1 kwietnia 2012 o godzinie 14 -tej na parkingu przy kościele w Płokach. Spacer po okolicznych lasach w poszukiwaniu oznak wiosny.


Nordic Walking z 14 stycznia – relacja.

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

14 stycznia  Andrzej Pypno, prezes PUKS w Młoszowej, zorganizował nordic walking w Dolinkach Podkrakowskich. Na spotkanie w mroźny, a na dodatek wietrzny poranek, przyszło prawie 20 osób. Na parking w Łączkach Brzezińskich przyjechaliśmy samochodami, stąd pieszo udaliśmy się do Doliny Kobylańskiej, a następnie przez Będkowice, potem Bramę Będkowską do Doliny Będkowskiej i z powrotem na parking. W sumie był to dość trudny spacer, trasa miała ok. 8 km, prowadziła po pagórkowatym terenie, na dodatek w śniegu.


Na otwartej przestrzeni bardzo nieprzyjemnie odczuwało się mroźny wiatr, ale w dolinach, w lesie, było znacznie lepiej.

Nagrodą za niesprzyjające warunki pogodowe były bajeczne widoki. Przepiękny wąwóz otoczony wysokimi, wapiennymi skałami, pokryty świeżym śniegiem. W trakcie spaceru zaczął mocno padać śnieg, wszystko błyskawicznie pokrywało się białym puchem.


Podziękowanie dla organizatora za zorganizowanie tego spaceru i za opracowanie bardzo ciekawej trasy.


Powitanie Nowego Roku na Górze Bożniowa.

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

31 grudnia o godz.  21.30 grupa nordic walking spotkała się  po raz ostatni w starym roku aby pospacerować, inaczej niż zwykle, bo przecież i wieczór był niezwykły. Po raz pierwszy  Andrzej Pypno, postanowił poprowadzić grupę w nocy, szlakiem leśnym z Trzebini przez Młoszową, Myślachowice,  na górę  Bożniowa. Pogoda dopisała, spadło trochę śniegu, był lekki mróz, a drogę oprócz czołówek, oświetlał księżyc i gwiazdy. 



Po półtora godzinnym spacerowaniu w ciemnym lesie, w śniegu i mrozie, grupa 20 uczestników dotarła na miejsce. Przy ognisku, pieczonych kiełbaskach, opowiadaliśmy o ubiegłorocznych spotkaniach.


Wspominaliśmy spacery po wielu ciekawych szlakach, tych okolicznych m.in.: w  Rezerwacie Bukowica, Rezerwacie Ostra Góra, w Cisowych Skałach, do Stawów na  Groblach, Wzgórzu Grodzisko, jak i trochę dalszych: Pustyni Błędowskiej czy Rezerwacie Zimne Doły. Organizatorami i przewodnikami spacerów w trakcie roku byli: Andrzej Pypno, państwo Plackowie, Basia Białasek. W trakcie spacerów poznawaliśmy różne ciekawostki przyrodnicze, o których  tak chętnie i ciekawie opowiadali  Elżbieta i Andrzej Plackowie. Były też spotkania które zgromadziły dużą liczbę uczestników, zorganizowane przez   PUKS  w Młoszowej,  z okazji np. Święta Flagi, Międzynarodowego Dnia Lasu. Dodatkowym atutem były towarzyszące konkursy i nagrody.


Uczestnicy tego niezwykłego spotkania, o północy, przy rozbłysku zimnych i sztucznych ogni, szampanem uczcili Nowy Rok.
- Zależy mi na tym aby w Nowym Roku organizować spacery, które będą na tyle ciekawe, że zgromadzą jeszcze więcej uczestników. Chciałbym  pozyskać dotacje oraz pozabudżetowe środki na finansowanie rozwoju grupy i szerzenie idei profilaktyki ruchowej – mówił Andrzej Pypno, prezes PUKS w Młoszowej.

Dla tych, którzy w noworocznych postanowieniach mają aktywność ruchową,  już 14 stycznia okazja do ich realizacji .W sobotę, 14.01 o godz. 10 – tej, spotkanie na parkingu przy Zespole Pałacowym w Młoszowej, stąd przejazd do Brzezińki,  i spacer przez Dolinę Kobylańską do Będkowskiej – zaprasza Andrzej Pypno.


Uroczystości odpustowe w Płokach

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

8 września, w święto Narodzenia NMP, i dzisiaj w niedzielę, w Sanktuarium Matki Bożej w Płokach odbywają się uroczystości odpustowe.

 

Uroczysta suma odpustowa  pod przewodnictwem ks. Infułata prof. dr. hab. Jana Macieja Dyducha została odprawiona o godz.11.30. We mszy św. polowej uczestniczyli przedstawiciele władzy lokalnej oraz licznie zgromadzeni wierni parafii w Płokach oraz sąsiednich.

Pielgrzymowanie do Matki Bożej Płockiej, patronki rodzin robotniczych, sięga odległych czasów.
Od średniowiecza  dążyły do położonego na skale kościoła pielgrzymki okolicznej ludności górniczej w celu nawiedzenia znajdującego się w nim, pochodzącego z XV w. obrazu Najświętszej Maryi Panny, trzymającej Dzieciątko Jezus na ręku.


Sługa Boży, ksiądz Michał Rapacz (1904-1946), zamordowany 11 maja 1946 roku w lesie w pobliżu kościoła. Sprawców mordu nie wykryto, a śledztwo umorzono. Obecnie trwają czynności związane z kanonizacją księdza Rapacza.


W czasie odpustu tradycyjnie już przygrywa orkiestra dęta z Ciężkowic.

Wieniec ofiarny z koła Gospodyń z Płok

Wieniec z koła Gospodyń z Czyżówki

W odpust w parafii w Płokach nie może zabraknąc setki kramów z zabawkami, słodkościami, balonami, sercami z piernika, cukrowej waty i całej tej kolorowej, jarmarcznej oprawy, której już w niewielu miejscach można spotkac.

Uroczystości odpustowe zostaną zakończone pokazem sztucznych ogni po Apelu Jasnogórskim o godzinie 21.


Spacer po Pustyni Błędowskiej – 24 lipca 2011

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

Pustynia Błędowska to obszar między miejscowościami: Klucze, Chechło, Błędów, o długości ok.10 km, szerokości do 4 km. „Polska Sahara” to największy w Europie obszar występowania piasków śródlądowych. Piaski pustyni odsłaniały się  na skutek opadania wód gruntowych i karczowania lasów pod górnictwo począwszy od XIII wieku. Dawniej na  pustyni obserwowano burze piaskowe i zjawisko fatamorgany. Niestety od lat 50. ubiegłego wieku pustynię obsiano wierzbą kaspijską oraz sosną. Spowodowało to zmniejszenie odkrytych piasków. Południowa część pustyni jest niemal całkowicie zarośnięta.

Spacer został zorganizowany przez Parafialny Uczniowski Klub Sportowy w Młoszowej, a przewodnikiem po Pustyni był Pan Henryk z Kluczy. Zapowiedź spaceru

Widok na pustynię z góry Czubatka 382 m npm w miejscowości Klucze.


Spacer po piaskach pustyni był przyjemny ze względu na umiarkowaną temperaturę i wcześniejsze opady deszczu.

Począwszy od początku XX wieku do dzisiaj, pustynia wykorzystywana była jako poligon. W czasie II wojny światowej była poligonem dla niemieckiej Africa Korps.
Na zdjęciu fragment schronu, ale ten obiekt raczej nie jest historyczny.

Na szczęście dla pustyni trwają prace przy karczowaniu drzew, które mają na celu uchronienie tego unikalnego, pustynnego krajobrazu.



Jak widać na zdjęciu poniżej pustynia stanowi też atrakcyjny teren dla quadów i jeepów. Najprawdopodobniej nie jest to legalne.


Przez pustynię przepływa rzeka Biała Przemsza.


Na obrzeżach Pustyni Błędowskiej znajdują się malowniczo położone stawy Czerwony i Zielony.


Pod koniec spaceru pogoda zaczęła się psuć, pomału zaczął padać deszcz.

Pustynia Błędowska to bardzo atrakcyjny teren dla spacerów. Gorąco polecam na weekendowe wypady. W sumie przeszliśmy 14,5 km, zajęło nam  to trochę ponad 3 godziny.


Wędrowanie z kijkami.

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

Razem ze znajomymi spotykamy się regularnie i wspólnie odwiedzamy ciekawe miejsca w naszym regionie.

Tworzymy grupę otwartą na nowe osoby, staramy się dostosować tempo i dystans chodzenia do wszystkich uczestników. Poniżej zaprezentowałam kilka z naszych wypadów w celu zachęcenia innych do spacerów z kijkami nordic walking. O spotkaniach informuję na łamach Chrzanowski24.pl

Organizatorami spotkań byli m. in. p. Elżbieta i Andrzej Plackowie, którzy w ostatnim czasie oprowadzali m. in. po  Rezerwacie Zimny Dół i Dolinie Mnikowskiej. Spacerując po wytyczonych ścieżkach Rezerwatu Zimny Dół  można było zobaczyć wszystkie jego osobliwości: wapienne, skalne grzyby, okapy skalne, przesmyki itp. formy rzadko spotykane w takim nagromadzeniu w jurajskich dolinkach.

Pomnikowe okazy kwitnącego bluszczu pospolitego pokrywającego skalne ściany, największa ma ok. 20 m wysokości, budziły pełny podziw.


W ciekawą i dosyć długą trasę w okolicach Regulic zabrała zainteresowanych p. Basia Białasek, mieszkanka Regulic. Trasa wiodła przez Wąwóz Simota do miejsca piknikowego „Stare Dworzysko”, na styku trzech miejscowości: Regulic, Płazy i Kwaczały, do klasztoru w Alwerni i z powrotem do Regulic.


Bardzo interesujący spacer do Rezerwatu Ostra Góra w Karniowicach zorganizował p. Andrzej Pypno. W rezerwacie utworzonym w 1959 roku największą atrakcję stanowiły wiekowe buki o fantazyjnie powykręcanych kształtach.


Na terenie rezerwatu znajdują się ruiny budowli zwanej „Owczarnią”.


Spacer zorganizowany przez p. Andrzeja Pypno do Doliny Będkowskiej, z uwagi na niepewne warunki pogodowe odbył się w skromnym gronie. W Dolinie Będkowskiej nie spadła ani kropla deszczu, mimo że wokół szalały burze, były ulewne deszcze. Spacer przez dolinę z pięknym widokiem na Sokolicę, przez wodospady, obok Iglicy, do Dupy Słonia, w drodze powrotnej zakończono w Osadzie Rybackiej na pstrągu.

Zachęcam do spacerowania z kijkami, spacerując po zdrowie, przy okazji można poznać ciekawe miejsca, porozmawiać.

Zachęcam też osoby, które znają jakieś ciekawe miejsca w okolicy do poinformowania o nich, pokazania, czy też zorganizowania spaceru.

Kolejny spacer organizowany jest w najbliższą sobotę do Cisowych Skał w Czyżówce. Spotkanie o 15 – tej na parkingu przy ośrodku Kozi Bród.


„Marsz po flagę” – relacja.

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

W dniu dzisiejszym marszem uczczono Święto Flagi. Impreza była zorganizowana przez Parafialny Uczniowski Klub Sportowy Młoszowa pod honorowym patronatem burmistrza Trzebini -  Stanisława Szczurka.

Na miejscu zbiórki pod Pałacem w Młoszowej pojawiło się ponad trzydzieści osób z kijkami, nie zabrakło również dzieci.

Po przejściu około 8 km po Puszczy Dulowskiej, na uczestników marszu czekała miła niespodzianka. Ufundowane przez burmistrza Trzebini flagi państwowe zostały przez organizatorów rozdane  uczestnikom marszu. Dla maszerujących przygotowano też drobne upominki: mapy, przewodniki po powiecie i inne drobne gadżety.

Impreza odbyła się przy pięknej, wiosennej pogodzie, w sympatycznym nastroju.
Może szkoda tylko, że tak mało osób wzięło w niej udział. 

Powyżej zdjęcia z dzisiejszego marszu.


Wiosenny spacer w rezerwacie „Bukowica”.

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

W sobotę 2 kwietnia, w wąskim gronie osób udaliśmy się do rezerwatu „Bukowica” w Zagórzu. Celem utworzenia rezerwatu "Bukowica” była ochrona naturalnych zbiorowisk buczyny karpackiej, krajobrazu oraz wychodni skalnych. Przez teren rezerwatu przeszliśmy okrężną ścieżką dydaktyczną. Na czwartym przystanku ścieżki dydaktycznej można zaobserwować wyraźną granicę między buczyną karpacką a borem sosnowym. Różnice w roślinności obu zbiorowisk są konsekwencją odmiennych warunków glebowych.


Wybraliśmy chyba najlepszy okres do odwiedzenia tego bardzo ciekawego miejsca, wczesną wiosną, kiedy jeszcze nie rozwinęły się liście buków, zakwitły gatunki roślin charakterystyczne dla buczyny karpackiej: żywiec gruczołowaty, miodunka ćma, a także inne wiosenne kwiaty: przylaszczka, zawilec gajowy, lepiężnik, wawrzynek wilcze łyko. Te wczesnowiosenne kwiaty są niewielkie, niepozorne, delikatne, wyrastają spod suchych, szarych, ubiegłorocznych liści, ale jak cieszą oko bogactwem kolorów i kształtów.

W partiach pod szczytowych odsłonięty jest głęboki profil geologiczny  pokazujący warstwy różnych skał: wapieni, margli, dolomitu, łupków, znajdują się tam też małe jaskinie.

W trakcie spaceru można było odpocząć, napić się smacznej wody ze źródełka, lub uzupełnić jej zapasy.

Spacerowaliśmy ponad dwie godziny w wiosennym słońcu, poznaliśmy różne ciekawostki przyrodnicze, które w  trakcie spaceru przekazywali nam  Elżbieta i  Andrzej Plackowie.

Umówiliśmy się na następną wycieczkę w niedzielę 10 kwietnia do Doliny Mnikowskiej i rezerwatu „Zimne Doły”. Zapraszam wszystkich chętnych do spaceru z kijkami, podziwiania wiosennej przyrody, poznania nowych, urokliwych miejsc. Spotkanie uczestników na stacji Shell przy ulicy Trzebińskiej w Chrzanowie o godzinie 14-tej. Serdecznie zapraszam.


Smaki i zapachy z dzieciństwa i młodości.

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

Do napisania bloga zainspirował mnie temat na forum Ch24 – wymyślenie nowego dania z kuchni polskiej. Przez chwilę zastanawiałam się, czy aby nie włączyć do forumowiczów z jakimś przepisem, ale przy okazji wzięło mnie na wspomnienia. Należę już do pokolenia, które lubi wspominać, aczkolwiek nie uważam, że to co było dawniej, było lepsze, w tym również kuchnia. Gotowanie potraw nierozerwalnie było związane z porami roku, przynajmniej dla tych mniej zamożnych.

W zimie korzystało się z zapasów, wszelkich przetworów,  kiszonej kapusty w beczce, suszonych owoców, grzybów. Inne potrawy były na stole w zimie, na wiosnę, w lecie, czy w jesieni, a wraz z potrawami inne zapachy roznosiły się z kuchni.

W zimie królowała kapusta kiszona pod najróżniejszymi postaciami. 

  • Kapuśniak, czyli, zupa z kapusty kiszonej z ziemniakami,  na golonce lub  na żeberkach, w wersji uboższej na wędzonce, czy tylko kiełbasie, w moim domu zawsze jeszcze ze skwarkami, ze świeżo stopionej słoniny.
  • Zasmażana kapusta kiszona z grzybami, schabowy, koniecznie z kością, a do tego ziemniaki polane słoninką ze skwarkami. Tak wiem, bomba kaloryczna, na dodatek ciężko strawna. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że nie jadło się tego na co dzień, tylko czasem w niedzielę.
  •  Łazanki z kapustą kiszoną i grzybami podsmażone na smalcu z cebulką.
  •  Oczywiście były też pierogi z kapustą kiszoną i grzybami, polane cebulką przysmażoną na smalcu, czy słoninie.

Dzisiaj, prawie całkowicie zapomniano o króliku, chyba najzdrowszym z mięs, zalecanym przez dietetyków. Najbardziej lubiłam: nóżki z królika duszone w śmietanie, do tego kopytka i buraczki czerwone z chrzanem. A innym daniem może być żurek, zakiszony w domu, na króliku, omaszczony stopioną słoninką (poprawia smak żurku).
Nie wiem, czy dzisiaj jeszcze ktoś gotuje barszcz czerwony, zabielany śmietaną, z ziemniakami?
Oprócz zapachu gotowanej kapusty, tak zapachu, bo nie była kupowana w sklepie, tylko przynoszona z beczki z piwnicy, była zupełnie inna w smaku od tej dzisiejszej ze sklepu, z kuchni roznosił się, przeważnie w sobotę, zapach drożdżowego ciasta.

Wiosna to była najbardziej uboga pora roku. Korzystało się wyłącznie z zapasów, w sklepach też był ubogi asortyment jarzyn, czy owoców. Nie wiem dlaczego, ale wiosna kojarzy mi się z zupą, tzw. ziemniaczaną. To chyba najuboższa z zup, ziemniaki pokrojone w kostkę, marchewka, cebula, zasmażka, pietruszka, ale dzisiaj dałabym wiele za talerz prawdziwej ziemniaczanki. Nigdy nie udało mi się ugotować tej zupy, takiej jaką zapamiętałam z wcześniejszych lat, tej, którą gotowała mama. Tyle tylko, że mama gotowała ją na piecu węglowym. Myślę, że ta zupa dochodziła w smaki i konsystencję na kraju pieca.

Kiedy przychodziło lato, jedzenie było bardziej urozmaicone, bogate w jarzyny i owoce, oczywiście, nasze polskie.  Potrawy gotowane w lecie były lekkostrawne, dietetyczne, jakież było bogactwo zup jarzynowych, ciast z owocami. Lato najbardziej pachniało mi truskawkami, tymi świeżymi, czy też  robionymi z nich galaretkami, dżemami, kompotami.
Późnym latem dojrzewały pomidory,  zaczynał się okres smakowania nimi. Najbardziej lubiłam  chleb z masłem i z pomidorem, a pomidorowa z własnych pomidorów, najlepsza  zupa.
Śliwki węgierki, to, najlepsze nadzienie do knedli. Czy zgadzacie się ze mną, że nie ma cudowniejszego smaku od smaku  knedla, z  gęstym, gorącym, lekko kwaśnym sokiem ze śliwki,  połączonego z roztopionym masłem i cukrem?

Jesień to była pora robienia przetworów na zimę, dlatego pachniała powidłami, suszonymi grzybami, świeżo zbieranymi jabłkami i układanymi na regałach w piwnicy.
Często też zdarzało się, że pomidory nie zdążyły dojrzeć na krzakach. Pomidory dojrzewały  w sianie, były więc wzbogacone dodatkowo o zapach siana.

Czasy się zmieniły, inaczej się gotuje, zupy nie są tak zawiesiste, coraz mniej w menu kapusty kiszonej, ciast drożdżowych. Zamiast prawdziwego soku z malin często oferują nam soki o zapachu malin, zamiast wędlin wędzonych, w składzie wędlin, dym  wędzarniczy.

Ze wszystkich stron dochodzą głosy, że słonina i masło są szkodliwe, więc smażymy na oleju, ale niestety smak potraw jest zupełnie inny. Nasze jedzenie nie jest zależne od pór roku, w sklepach przez cały rok są wszystkie warzywa i owoce. Możemy gotować zdrowe, pożywne, i lekkostrawne potrawy. Nasza wiedza dzisiaj na temat gotowania jest lepsza, warunki też mamy lepsze. Dzisiaj musimy dokonywać  wyborów z większej gamy produktów już gotowych. Możemy stosować różne kuchnie, nie tylko polskie.

Ciekawi mnie tylko, czy nasze dzieci, wnuki pomyślą kiedyś o smakach i zapachach z dzieciństwa?
 I czy święta, zima, lato, będzie się im kojarzyć z jakimś szczególnym smakiem i zapachem?

A z czym Wam kojarzą się smaki i zapachy z dzieciństwa, młodości?- zapraszam do wypowiedzi.

 


Szlachetna Paczka od czytelników Chrzanowski24 – c. d.

Dodany przez: urszula

Powiązane tagi:Brak tagów 

urszula

Późnym wieczorem w mikołajki dodałam artykuł „Szlachetna Paczka od czytelników Chrzanowski24”, w którym zwróciłam się do potencjalnych darczyńców o zorganizowanie paczki dla ubogiej rodziny. Akcja „SZP” trwała do 10 grudnia, czasu było niewiele, a darczyńcy nie zgłaszali się. Na dodatek nie mogłam się zdecydować dla kogo paczkę zrobić, wstępnie myślałam, że będzie tego dokonywała grupa osób. Trudno, sama studiowałam listy rodzin z małopolskiego i śląskiego i ciągle nie mogłam się zdecydować, a czasu pozostawało coraz mniej, ale też i z listy z każdą chwilą znikały wpisy. Kiedy zaczynałam szóstego grudnia z 8200 rodzin pozostało jeszcze do obdarowania ponad pięćset, następnego dnia było już setka, w parę godzin później jeszcze mniej.
Nie mogłam dłużej czekać, wybrałam pomoc dla małżeństwa - Pani Marii (58 lat) i jej męża Pana Romana (65 lat), żyjących bardzo skromnie w małym zadbanym mieszkaniu w Jaworznie. Pan Roman jest po czwartym udarze mózgu, otrzymuje rentę w wysokości 640 zł. Potrzeby dla rodziny były duże, od żywności, środków czystości, pampersów, po kołdrę, poduszki, koc, pościel.
Na szczęście dla mnie w ostatniej chwili zgłosiły się dwie panie a także wydawcy serwisu Ch24. Teraz pozostały tylko zakupy, podjęłam się tej czynności jak również dostarczenia paczki na miejsce. Koniecznie chciałam osobiście poznać rodzinę dla której została przygotowana paczka, a nie oddać paczkę wolontariuszowi jak to jest w zwyczaju „SZP”. Bardzo się ucieszyłam kiedy od wolontariusza usłyszałam, że mogę sama zawieźć paczkę do rodziny, dostałam adres i telefon, i wtedy dopiero pojawiły się wątpliwości. Nigdy wcześniej nie brałam udziału w takiej akcji, nie pracowałam w opiece, nie wiedziałam co zastanę na miejscu, jak zostanę przyjęta, a przede wszystkim jak zostaną przyjęte prezenty. Żeby rozwiać wszystkie wątpliwości jak najszybciej musiałam dostarczyć paczkę na miejsce. 



A na miejscu, typowe blokowisko z czasów komuny, szare, dziesięciopiętrowe i niższe bloki, sklepy, apteka, i samochody pod blokami. 

Siedzę w samochodzie, z wyładowanym po brzegi bagażnikiem, przed  właściwą klatką schodową, przez telefon informuję Panią Marię, że już jestem. Mam zaczekać,  zejdzie na dół. Czekając denerwuję się trochę...... aż do czasu kiedy do samochodu zagląda uśmiechnięta, bardzo szczupła, drobna, skromnie ubrana, starsza kobieta, wiedziałam, że to ta właściwa osoba. Wysiadam i pokazuję załadowany bagażnik, - to wszystko dla mnie? - pyta, niemożliwe! wszystko! tak dużo! jak się cieszę! nie wierzę! Zaczęło się przenoszenie paczek, ale tym razem były jakby lżejsze, z jaką przyjemnością patrzyłam jak Pani Maria wręcz śmiga z paczkami pod windę i z powrotem. Wszystko co było napisane o rodzinie okazało się prawdą, no może przesadzili określając Pana Romana, że nie wstaje z łóżka, wstaje ale z trudem się porusza. Ileż radości sprawiło mi obserwowanie Pani Marii jak rozpakowuje kolejne paczki,   serdecznie cieszy się ze wszystkiego, kawy i słodyczy, konserw mięsnych i rybnych – o, moje ulubione, lubię w pomidorach, - będę mieć na sałatkę jarzynową na święta, - lubię słodycze, - jak się cieszę, - nie spodziewałam się. Co chwilę podchodzi do sokowirówki, i nie może się nadziwić, że ją otrzymała, - nigdy bym jej nie kupiła, nie stać mnie. Przegląda pościel i ręczniki, a z twarzy emanuje autentyczna radość. 



Pytam jak sobie radzi z tym wszystkim, - muszę, jakie mam wyjście, muszę walczyć, bo to jest walka, ze wszystkim i o wszystko. Pomaga jej opieka. Pytam o sąsiadów, czy pomagają, - nie, nie pomagają. Nie wie jak będzie dalej, oby nie było gorzej. Nie ma pretensji do życia, do ludzi, wręcz można odnieść wrażenie, że jest pogodzona z sytuacją. Jest jej ciężko, boi się o męża żeby nie dostał kolejnego udaru i nie było jeszcze gorzej niż jest. Pani Maria to bardzo dzielna i waleczna kobieta, a do tego pogodna i tak szczerze  ujmuje za serce.
Pytam w czym jeszcze by można jej  pomóc. Przydała by się suszarka pokojowa na bieliznę, wirówka, bo często ręcznie piorę, garnki  – mówi, mogę na to liczyć?- zaraz dodaje. Nie wierzy, że mogłaby to otrzymać. Przecież zdarzają się cuda, może ktoś ma w domu używane ale w dobrym stanie i mógłby podarować Pani Marii?

Na koniec jeszcze raz bardzo dziękuje, jest bardzo szczęśliwa, ściska mnie mocno. Oczywiście powiedziałam Pani Marii ile osób przygotowało paczkę i od kogo pochodzi, chciałam jej wytłumaczyć, że gdyby było nas więcej, w paczce byłoby więcej prezentów. Niepotrzebne były tłumaczenia, była zachwycona zawartością paczki. Widziałam jaką jej sprawiła radość i tą radością chcę się podzielić z darczyńcami: Lucyną, PaUlą, wydawcami Ch24. Dziękuję Wam bardzo.

Nadchodzi czas Świąt, czas miłości, przebaczenia i nadziei, może będzie łaskawy i dla Pani Marii i jej męża.




<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>



Powiat Chrzanowski: Chrzanów, Trzebinia, Libiąż, Alwernia, Babice, Bolęcin, Czyżówka, Dulowa, Karniowice, Lgota, Młoszowa, Myślachowice, Piła Kościelecka, Płoki, Psary, Balin, Luszowice, Płaza, Pogorzyce, Źrebce, Brodła, Grojec, Kwaczała, Mirów, Nieporaz, Okleśna, Podłęże, Poręba Żegoty, Regulice, Źródła, Babice, Jankowice, Mętków, Olszyny, Rozkochów, Wygiełzów, Zagórze, Gromiec, Żarki
Wydawca serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treści przekazywane i publikowane przez Użytkowników. Treści zamieszczane przez Użytkowników nie są poglądami i opiniami twórców Serwisu. Użytkownik zamieszczający treści niezgodne z prawem może ponieść za nie odpowiedzialność karną oraz cywilną.
Wydawca serwisu - informacje i kontakt
.